Reklama


Sprawa Marcina M. „To jest działanie celowe i z premedytacją”?

18/10/2022 11:40

Po artykule dotyczącym Marcina M., w którym ten przedstawił swój punkt widzenia dot. perypetii, opóźnień związanych z wykonaniem prac remontowych przez jego firmę, do naszej redakcji zwróciło się kilkanaście osób, które pozostają z mieszkańcem naszego powiatu w sporze sądowym lub mają na jego temat zupełnie odmienne zdanie od tego, które ten zaprezentował w środowym artykule.

O Marcinie M. cała Polska dowiedziała się z programu reportażowo-interwencyjnego wyemitowanego przez jedną z ogólnopolskich telewizji. Od tamtej pory minęło kilka miesięcy. Przed kilkoma dniami z naszą redakcją skontaktował się Marcin M., oświadczając, że zależy mu na opinii w lokalnym środowisku, więc do sprawy chciał się odnieść w regionalnych mediach. Marcin M. przesłał oświadczenie, którego najważniejsze części opublikowaliśmy.

Na reakcje osób, które pozostają z nim w sporze sądowym, albo są niezadowolone z jakości wykonanych prac, nie trzeba było długo czekać. W ciągu kilku godzin zaczęliśmy otrzymywać pierwsze maile, smsy i wiadomości przesyłane poprzez komunikatory internetowe, a w kolejnych godzinach i dniach było ich jeszcze więcej. W sumie w ciągu kilku dni z redakcją skontaktowało się około 20 osób, deklarując przekazanie namiarów na kolejne, które zleciły firmie Marcina M. wykonanie większych lub mniejszych prac remontowo-budowlanych, a z których ten się nie wywiązał, pobierając wcześniej na ich poczet zaliczki w różnej wysokości (nierzadko bardzo wysokiej). Czytając przesłane wiadomości można było odnieść wrażenie, że budowlańca i jego pracowników dopadły wszystkie nieszczęścia świata i wypadki losowe, zaczynając od zbiorowego rozchorowania się na COVID-19, po zalanie mieszkań pracowników, zepsucie się samochodu, czy złą pogodę. Takimi między innymi powodami tłumaczył się bowiem przed klientami wielomiesięcznymi opóźnieniami.

Reklama

-  Znam ponad 25 osób, które zostały oszukane i naciągnięte w ten sam sposób. Na zaliczki, na materiały, które na placu budowy nigdy się nie pojawiły. Pierwszym i najbardziej oczywistym kłamstwem tego pana jest więc zasłanianie się nierzetelnymi pracownikami i swoją chorobą. To jest człowiek, który z pełną premedytacją mnie i wiele innych osób zapewniał, że zakupił materiały na nasz remont, a nigdy ich na miejsce w całości nie dostarczył.  Zorientowałam się wtedy, że mam do czynienia z oszustem - poinformowała pani Kamila która jak pisze, umowę z firmą Marcina M. podpisała w styczniu tego roku.

Pani Kamila zawarła ugodę z M., ale...

Reklama

-  Odzyskałam w maju 5 tysięcy zł i z tego co wiem, to należę do wąskiego grona osób, które cokolwiek w ramach ugody odzyskały. Mowa o dużych kwotach, w przypadku niektórych oszukanych sięgających nawet 60 tysięcy złotych. Pomimo zapewnień właściwie co miesiąc, że odzyskam resztę swoich pieniędzy, do dnia dzisiejszego nie odzyskałam nic. Nawet wtedy, gdy zaproponowałam panu M., że zgodzę się na rezygnację z części roszczeń i zadowolę się kwotą 10 000 zł - kończy swoją historię.

Kolejną osobą, która nie będzie miło wspominać współpracy z Marcinem M., swoją historię opisała tak:

Reklama

-  Zostaliśmy oszukani na kwotę 25 tys., co mamy potwierdzone prawomocnym wyrokiem sądu, ale komornicy bezradnie rozkładają ręce. Schemat działania taki sam jak u innych - pobrał zaliczki i zniknął. Skoro tłumaczy się zakupem materiałów, to gdzie te materiały? Gdzie faktury za nie? - pisze do nas pani Patrycja.

Następna osoba,  która zwróciła się do naszej redakcji, również nie ma dobrych wspomnień ze współpracy z firmą Marcina M.

- Pan Marcin ma gadane i z tego powodu udaje mu się nabierać ludzi. Nasza rodzina również się o tym przekonała. Umowa z firmą pana M. została podpisaną na 80 tys zł. Zaliczka wyniosła 65 tys, a prace zostały wykonane może za 20-25 tys. Piszę może, bo do dnia dzisiejszego M. się z nami nie rozliczył, nie dostarczył żadnej faktury i oczywiście nie zwrócił reszty zaliczki. Prace miały być wykonane do końca czerwca. Pod koniec sierpnia odstąpiliśmy od umowy. M. obiecywał rozliczenie do końca września, ale nie dostaliśmy nawet złotówki. Od połowy lipca kontakt z M. był możliwy tylko przez sms, obecnie już nawet na nie nie odpowiada. Kiedy nikt do nas nie przyjeżdżał, to tłumaczył to tym, że ma problemy z pracownikami, a sam ma kłopoty zdrowotne. Przez dwa miesiące słyszeliśmy, że jutro przyjedzie, w sobotę będzie nadrobione, od poniedziałku ruszamy... Tylko obietnice-  mówi pani  Władysława.

Reklama

Na rozwiązanie sprawy z firmą Marcina M. liczy pani Małgorzata. Kilka dni temu zadzwonił do niej M. i powiedział, że niebawem zacznie i u niej kolejne prace. Będziemy śledzić ich postępy. Tymczasem jak wygląda do dnia dzisiejszego ich współpraca?

- Pod koniec grudnia 2021 podpisałam z Firmą Maja-Budownictwo umowę na kompleksowe wykończenie nowego budynku mieszkalnego. Dałam jednocześnie zaliczkę na zakup materiałów w kwocie 65 tys zł. Prace miały się zakończyć 20.03.2022 Przed podpisaniem umowy pan M. dokładnie obejrzał dom i powiedział, że ma trzy ekipy po 8 osób i dlatego robi szybko tanio i solidnie. Z jego opowieści brzmiało to realnie, niestety rzeczywistość okazała się inna.  Już w połowie stycznia byłam już na M. zdenerwowana i zaproponowałam, żeby oddał mi pieniądze i żebyśmy się rozliczyli do tego momentu . Uprosił mnie, że ma chwilowe problemy, ale wszystko będzie ok i na pewno prace pójdą zgodnie z planem. Przysięgał, że wszystko ma pod kontrolą i zmieści się w czasie - pisze pani Małgorzata.

Reklama

Sprawą Marcina M. zajął się również Onet.pl. Według ustaleń tego portalu, w lutym 2021 roku w Żywcu zapadł wyrok skazujący Marcina M. ma karę 3 lat i 4 miesięcy pozbawienia wolności. Za co został skazany? Za przestępstwo z art. 286 § 1 k.k. (oszustwo). Kara wymierzona przez sąd w Żywcu była sumą dziesięciu wyroków, jakie wydały wobec Marcina M. sądy w Myślenicach, Żywcu, Wadowicach, Bielsku-Białej, Wieliczce i w Nowym Targu w latach 2017-2020. Mimo to, Marcin M. wciąż cieszy się wolnością  - informuje Onet.pl

To nie koniec kłopotów z prawem M, bo w prokuraturach w Myślenicach, Chrzanowie i Wadowicach toczy się kilka postępowań przeciwko niemu. Nie toczą się one w Suchej Beskidzkiej, gdyż w tamtejszym sądzie pracuje żona M.

Reklama

- W sprawie podejrzanemu Marcinowi M. zostały przedstawione zarzuty o przestępstwa z art. 286 § 1 kk (oszustwo), art. 278 § 1 kk (kradzież)  w zw. z art. 11 § 2 kk, polegające na działaniu w/w w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, z góry powziętego zamiaru, w ramach prowadzonej działalności gospodarczej doprowadzał pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzanie w błąd co do możliwości i zamiaru wywiązania się z umowy wykonania prac remontowo-budowlanych" – czytamy w piśmie przekazanym Onetowi przez rzecznika Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Tymczasem Marcin M. poinformował nas, że po naszym artykule zwróciło się do niego sporo osób, które chcą zawrzeć ugody, M. przesłał do nas również fotografie dowodów części spłat (nie jesteśmy w stanie określić, do kogo miały trafić, bo nie ma nich imion i nazwisk odbiorców) i przyznał, że chętnie się spotka i pokaże je na żywo.

Reklama

- Nic co napisałem wcześniej, nie jest kłamstwem i mam na to dowody - napisał Marcin M.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama