Rządzący ciszej lub głośniej zapowiadają rychłe odmrożenie gospodarki, a przynajmniej wiele jej sfer. Póki co jednak wciąż obostrzenia są bardzo ostre, a w szczególności dotyczą one branży gastronomicznej. Nie wszyscy przedsiębiorcy się z nimi zgadzają, co spotkało się z reakcją sanepidu.
Od wielu miesięcy nieczynnych jest większość restauracji i kawiarni. Mogą one co prawda serwować posiłki i napoje na wynos, ale w przypadku dużych lokali jest to po prostu niemożliwe, gdyż są one z założenia nastawione na klientów, którzy spędzają wolny czas w lokalu. Cześć z nich otrzymała tarcze antykryzysowe, ale nie wszystkie. Ponadto właściciele obiektów przekonują, że uzyskane środki nie pozwalają pokryć kosztów najmów lokali i rat kredytów, a przedłużające się zamrożenie tego sektora gospodarki tylko pogarsza sytuację. Dlatego kolejne restauracje i nie tylko otwierają się, spotykając się z sankcjami.
Jak poinformowała nas Janina Gołuszka, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Suchej Beskidzkiej instytucja, którą kieruje wraz z przedstawicielami policji przeprowadziła od początku tego roku 1223 kontrole. Mniej więcej dwie trzecie z nich dotyczyły lokali handlowych, a pozostałe gastronomicznych. Wykryte w trakcie kontroli drobne uchybienia skutkowały około 90 upomnieniami. – Zdarzało się, że ilość osób w sklepie była nieznacznie przekroczona w porównaniu z limitem wynikającym z powierzchni obiektu, czy też w niewłaściwy sposób zapewniono dostęp do płynu dezynfekcyjnego. W takim przypadkach upominaliśmy i podczas ponownej kontroli sprawdzaliśmy czy zastosowano się do wytycznych – mówi Janina Gołuszka.
W trakcie kontroli lokali gastronomicznych stwierdzono dwa przypadki uporczywego niestosowania się do obowiązujących nakazów i zakazów. Oba dotyczą lokali działających na terenie Suchej Beskidzkiej. W przypadku pierwszego z nich najpierw wydano decyzję o ograniczeniu działalności. - Serwowano w nim zamówienia na miejscu. Nakazaliśmy zaniechania tego, dając możliwość obsługi na wynos – informuje dyrektor suskiego sanepidu. Właścicielka nie zastosowała się jednak do nakazu i niedawno nałożono na nią karę administracyjną w wysokości 10 tys. zł. Jak zapowiedziała będzie się od niej odwoływała na drodze sądowej.
W przypadku drugiego obiektu także stwierdzono podawanie zamówień na miejscu. Postępowanie jednak jeszcze się nie zakończyło.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Proponuje wycieczkę dla pan z sanepidu do inter marche biedronki tam to by panie miały roboty
ciekawe czy Panie z sanepidu widzialy w inter te brudne wozki na zakupy, syf to za malo powiedziane
Wstyd dla rodziny miec dzis kogos w sanepidzie to jak dawne ORMO. Te osoby sa znane w spolecznosci i mam nadzieje ze kiedys beda zalowac swojej nadgorliwosci
Proponuje wycieczkę dla pan z sanepidu do inter marche biedronki tam to by panie miały roboty
ciekawe czy Panie z sanepidu widzialy w inter te brudne wozki na zakupy, syf to za malo powiedziane
Wstyd dla rodziny miec dzis kogos w sanepidzie to jak dawne ORMO. Te osoby sa znane w spolecznosci i mam nadzieje ze kiedys beda zalowac swojej nadgorliwosci