Jeden punkt - rok temu w finale powiatowym w koszykówce chłopców szkół średnich właśnie on zadecydował o tytule mistrzowskim dla Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Suchej Beskidzkiej. Identycznie było podczas tegorocznych rozgrywek z tą różnicą, że rok temu dowodzeni przez Marcina Chaję koszykarze zdystansowali drużynę z ZS im. H. Kołłątaja w Jordanowie, a teraz sąsiadów zza miedzy - z suskiego Goetla.
Spotkanie ZSO z Goetlem było drugim w ostatnim czasie pomiędzy tymi zespołami. Oba teamy zmierzyły się także w półfinałowym turnieju (brał w nim udział również zespół z Witosa) 1. grudnia. O ile w półfinale większych emocji nie było, bo w pełni zasłużenie i wysoko wygrał zespół z ZSO 30:19, to w finałowym starciu losy potyczki decydowały się do ostatnich sekund.
W finałowym turnieju, który odbył się 3. grudnia w hali ZSO w Suchej Beskidzkiej, obok gospodarzy i koszykarzy z suskiego Goetla, zagrały także drużyny z ZS im. św. J. Kantego w Makowie Podhalański i ZS im. H. Kołłątaja w Jordanowie. Co roku nie zmienia się formuła zawodów - najpierw dwa turnieje eliminacyjne wyłaniają dwie najlepsze drużyny, które otrzymują prawo gry w finale powiatowym. A tam po dwóch spotkaniach półfinałowych (zwycięzcy turniejów eliminacyjnych grają z drugimi zespołami z tych zawodów) najpierw mecz o 3. miejsce, następnie wielki finał.
Jeszcze przed startem rywalizacji koszykarze dowiedzieli się również o indywidualnych statuetkach, które mogli tego dnia zgarnąć - dla Króla Strzelców i Najbardziej Wartościowego Zawodnika. - Najważniejszy był triumf w zawodach, o żadnym wyróżnieniu nie myślałem - powiedział już po turnieju Michał Słonina z makowskiego Kantego, który z dorobkiem 36 pkt został najskuteczniejszym zawodnikiem. I faktycznie - maksymalnej koncentracji nie można było odmówić żadnemu zawodnikowi.
W pierwszym półfinale doszło do rewanżu za ubiegłoroczną batalię o 1 miejsce - ZSO zagrał z Kołłątajem. Przez pierwsze trzy minuty żadna z drużyn nie potrafiła trafić do kosza - niemoc przełamał Jarosław Matuszyk po podaniu Andrzeja Ryta i ZSO prowadził 2:0. - Nie nastawiam się na walkę o czołowe miejsca. To inna drużyna niż ta z poprzednich lat. Przyjechaliśmy, by zagrać z dobrymi drużynami i zobaczymy, jak nam pójdzie - zapowiadał jeszcze przed turniejem Grzegorz Czyszczoń, opiekun zawodników z Kołłątaja. Po dwóch kwartach (4x5 min.) wszystko było w zasadzie jasne - ZSO prowadził 14:2. Liderem suskiej drużyny podobnie jak w poprzednich latach był Filip Rejowski, chociaż do kosza trafiali też inni - jak wspomniany Ryt czy Grzegorz Kurek. - Ciężko się z nimi gra - komentował Czyszczoń, choć bardziej sposobił się już do spotkania o 3. miejsce, a nie myślał o odwróceniu losów spotkania. Na Rejowskiego i spółkę umiejętności zawodników z Kołłątaja były w tym roku szkolnym za małe.
Bardziej wyrównany był przebieg drugiego półfinału. Na trafienie Daniela Kadeli z Kantego bardzo szybko odpowiedział rzutem za 3 pkt Kuba Adamski. Po pierwszej kwarcie Goetel prowadził 5:4. O wyniku spotkania zadecydowała druga kwarta wygrana przez uczniów z Goetla 13:4. Co prawda jej początek znowu zaczął się optymistycznie dla uczniów z Makowa - dwójkę ustrzelił Słonina, lecz potem aż 11 pkt z rzędu zdobyli zawodnicy z Goetla. Warto dodać, że znowu za trzy punkty trafił Adamski. - Dla mnie to on powinien zostać MVP, był niesamowity - przyznał już po zakończeniu turnieju Rejowski. Do meczowego protokołu wpisali się także w tym fragmencie gry: Krzysztof Stanaszek czy Filip Semik.
Wysokie prowadzenie wyraźnie rozluźniło zawodników z Goetla, bo w trzeciej kwarcie zdobyli tylko dwa punkty. To i tak lepiej od uczniów z Kantego, którzy w tej części gry w ogóle nie zapunktowali! - Chłopcy! Pięć sytuacji niewykorzystanych - rozłożył w pewnym momencie bezradnie ręce opiekun drużyny z Goetla, Mariusz Stanaszek. Jego podopieczni aż pięciokrotnie z najbliższej odległości starali się trafić do kosza - a to piłka odbijała się od tablicy, to od obręczy. W ostatniej kwarcie zawodnicy z Makowa rzucili się od odrabiania strat. Cztery punkty Słoniny i dwa z rzutów osobistych Dawida Gąstały wystarczyły tylko do wygrania kwarty (6:4). Cały mecz 22:14 na korzyść uczniów z Goetla. - Mogliśmy zagrać lepiej. Czuliśmy duży niedosyt, bo chcieliśmy bardzo awansować do finału - powiedział Słonina.
Spotkania o trzecie i pierwsze miejsce były zatem rewanżami za mecze w turniejach eliminacyjnych. ZSO i Goetel wygrały turniej eliminacyjny w Suchej Beskidzkiej, Kanty i Kołłątaj w Zawoi. Najpierw zagrały ze sobą dwie ostatnie szkoły. - Po turnieju w Zawoi wiedzieliśmy, że jesteśmy lepszą drużyną niż Kołłątaj - przyznaje Słonina. To był "jego mecz"- zdobył aż 26 pkt, co z ośmioma zdobytymi w spotkaniu z Goetlem zagwarantowało mu statuetką dla najskuteczniejszego zawodnika. Kołłątaj tylko w pierwszej kwarcie nawiązał wyrównaną walkę, kiedy to zdobył cztery punkty (a Kanty - 6). W drugiej kwarcie koszykarze z Jordanowa zdobyli dwa punkty, w dwóch ostatnich tylko jeden...
- Niektóre punkty zdobywało mi się faktycznie bardzo łatwo. Wielka w tym zasługa Jacka Bobka. Gra on co prawda w piłkę nożną w Halniaku Maków Podhalański, lecz jak widać przegląd pola i dokładne podania, nie nogą, ale ręką, wykorzystać mógł też grając koszykówkę (śmiech) - podsumował Słonina. Kanty wygrał 42:7 i znalazł się na najniższym stopniu podium. A w finale...
Trzy punkty autorstwa Rejowskiego (osobisty+za 2) otworzyły mecz o mistrzostwo powiatu. Kiedy na 5:0 podwyższył Mikołaj Kaczmarczyk wydawało się, że zawodników z ZSO czeka łatwa, nawet łatwiejsza przeprawa z Goetlem niż podczas meczu w ramach turnieju eliminacyjnego. Nic bardziej mylnego. Pierwszą kwartę zakończył celnym rzutem za 2 punkty Adamski.
W drugiej za trzy punkty próbował trafić Adamski - punktów nie było, ale najprzytomniej pod koszem zachował się Stanaszek i ZSO prowadził już tylko jednym punktem. Chwilę później trójkę ustrzelił Adamski i po drugiej kwarcie to Goetel prowadził 7:5.
Tuż po wznowieniu gry w trzeciej kwarcie za trzy trafił Rejowski i był remis 7:7. W kolejnej akcji Ryt zdobył dwa punkty, a chwilę później idealnie obsłużył Rejowskiego i LO prowadził czterema punktami. Goetel tymczasem wyciągnął swoją najgroźniejszą broń, czyli... - Kuba był niesamowity! Co chwilę odpalał trójki! - pochwalił Rejowski kapitana drużyny z Goetla, Kubę Adamskiego. Zatem już wiadomo, że Adamski zaliczył czwartą w tym spotkaniu udaną próbę rzutu za trzy punkty.
Na tym zakończyła się kwarta numer trzy.
Kiedy na początku czwartej trafili Krzysztof Janik i Adamski, Goetel prowadził już 14:11. Wtedy o czas poprosił trener ZSO. - Nie mogliśmy tak zostawiać Adamskiego, nastąpiło „przekazanie” i już tak łatwo do czystych pozycji do rzutu nie dochodził. Trzeba jednak oddać chłopakom z Goetla, że zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. Wiem też, że często trenują poza szkołą, do tego są dobrze zbudowani fizycznie. Patrząc na wynik, ktoś powie, że w półfinałowym turnieju grało się nam łatwiej z Goetlem. Wtedy byliśmy bardziej skutecznie niż w finale – mówi Marcin Chaja.
W pierwszej akcji za trzy trafił Rejowski, za chwilę po podaniu właśnie od Rejowskiego dwa punkty zdobył Dawid Kukla. Goetel ani myślał rezygnować – dwa rzuty osobiste wykorzystał Filip Pająk i znowu był remis 16:16. W takich chwilach bardzo ważna jest postawa lidera drużyny – i pewnie ten moment zadecydował, o statuetce dla MVP. Za trzy punkty trafił Filip Rejowski zapewniając ZSO prowadzenie 19:16. W samej końcówce Goetel wykorzystał jeszcze dwa rzuty osobiste. Koniec!
- Rok temu też jeden punkt decydował. Cieszę się, że chłopcy w końcówce zachowali chłodną głowę i zimną krew, bo wynik nie był sprawą jasną do końcowego gwizdka sędziego. Nie mówię tylko o Filipie Rejowskim, ale też np. o Andrzeju Rycie. Przed nami teraz dwa miesiące ćwiczeń, a po tych zawodach mam kilka przemyśleń i wiem, co musimy przed zawodami rejonowymi poprawić. Najważniejsze, że chłopaki chętnie przychodzą na sks-y i trenują – przyznaje Marcin Chaja.
- Emocje jak rok temu, a my znowu wygrywamy (śmiech) – powiedział tymczasem Filip Rejowski. – Goetel pokazał kawał dobrego kosza. W sporcie trzeba też mieć szczęście, było ono z nami. W ostatnich momentach cała nasza drużyna stanęła na wysokości zadania, pozbieraliśmy się. Dla mnie kluczowa była akcja, którą wykończyłem po podaniu od Andrzeja Ryta. Od tego momentu zaczęliśmy grać swoje. Statuetka? Zawsze to fajna sprawa zostać docenionym – dodał na zakończenie Rejowski.
PEŁNA GALERIA ZDJĘĆ DOSTĘPNA JEST NA NASZYM PROFILU NA FACEBOOKU
WYNIKI:
Półfinały
1. ZS Kołłątaj Jordanów - ZSO Sucha B. 11 : 29 ( 2 : 14 )
2. ZS Goetel Sucha B. - ZS Kanty Maków P. 22 : 14 ( 26 : 8 )
O III miejsce:
ZS Kanty Maków P. - ZS Kołłątaj Jordanów 42 : 7 ( 21 : 6 )
Finał:
ZSO Sucha B. - ZS Goetel Sucha B. 19 : 18 ( 5 : 7)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze