Reklama


Przez niemal ćwierć wieku grał hejnał mariacki. Szukają następców Jana Sergiela

29/12/2020 07:41

Państwowa Straż Pożarna poszukuje dwóch nowych trębaczy, którzy zostaną hejnalistami na kościoła Mariackiego w Krakowie. To efekt między innymi tego, że na emeryturę przeszedł budzowianin Jan Sergiel, który przez 24 lata odgrywał melodię, jaka co godzinę rozlega się nad rynkiem w grodzie Kraka.

Wielu mieszkańców powiatu suskiego spacerując po krakowskim rynku, słysząc na żywo hejnał mariacki, nie zdawało sobie sprawy, że jednym z tych strażaków, który go odgrywał to budzowianin Jan Sergiel.  Muzyka była jego pasją od najmłodszych lat. Gdy w ramach odbywania zasadniczej służby wojskowej trafił do dywizji pancernej w Wałczu niemal natychmiast stał się członkiem zespołu, który na Przeglądzie Orkiestr Wojskowych w Kołobrzegu zajął drugie miejsce. Jednym z członków konkursowego jury był dyrygent orkiestry dętej IV Dywizji Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Szczecinku. Umiejętności Jana Sergla zostały przez niego błyskawicznie dostrzeżone i budzowianin otrzymał przeniesienie do Szczecinka.

Po wyjściu z wojska Jan Sergiel nie tylko grał w orkiestrze dętej Ochotniczej Straży Pożarnej w Budzowie, ale także zaczął ją prowadzić. – W ciągu trzynastu lat mojej pracy liczba muzyków zwiększyła się z 13 do 49 osób – mówi Jan Sergiel, który z budzowską orkiestrą pożegnał się w 2004 roku. Od 1999 roku prowadził przez pięć lat równolegle Orkiestrę Dętą w Bieńkówce, z którą związany jest do dziś. – W tym roku mija 29 lat mojej pracy jako instruktora. Przez 14 lat związany byłem z budzowską orkiestrą, od 21 lat pracuję w Bieńkówce, a przez osiem prowadziłem Miejską Orkiestrę Dętą w Suchej Beskidzkiej. Jest co wspominać – mówi muzyk, który swój jubileusz będzie świętował 1 maja. Z tej okazji w budzowskim kościele odbędzie się koncert Orkiestry Dętej w Bieńkówce.

Reklama

HEJNALISTA TO STRAŻAK

Gdy Jan Sergiel podnosił poziom artystyczny orkiestr w powiecie suskim, a przy okazji swój warsztat Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie usilnie poszukiwała hejnalistów. Stawiane im wymagania są tak wysokie, że przez trzy lata nabór kończył się fiaskiem. Kandydat na hejnalistę musi mieć nie więcej niż 30 lat, minimum średnie wykształcenie muzyczne, uregulowany stosunek do służby wojskowej i zdrowie jak koń. Powinien przy tym mieszkać na tyle blisko Krakowa, by dojazd do pracy i powrót z niej nie zajmował więcej niż dwie godziny. W efekcie zdarzało się, że trafiał się kandydat dobrze przygotowany muzycznie, ale o wątłym zdrowiu lub miał za dużo lat, a gdy już był młody i zdrowy to nie posiadał przygotowania muzycznego. – Nigdy mi się nie śniło, że kiedyś mogę zostać hejnalistą. Nawet nie wiedziałem, że hejnalista jest strażakiem – wspomina Jan Sergiel, który został hejnalistą w drodze konkursu ogłoszonego w 1998 roku przez jedną z krakowskich rozgłośni radiowych. Myślałem, że nie mają chętnych i tylko muszę się wykazać. Czułem się na siłach bo miałem już za sobą osiem lat pracy i robiłem dwuletnie studium z dyrygentury, więc wiedzę teoretyczną miałem. Dopiero po konkursie dowiedziałem się, że o stanowisko ubiegało się 26 osób, z których zakwalifikowano siedmiu, a do egzaminu dopuszczono tylko dwie. Przeszedłem na przesłuchanie i zobaczyłem faceta z trąbką. Wtedy domyśliłem się, że nie jestem jedynym, ale co było robić. Zagrałem tak, jak życzyła sobie komisja i jako jedyny zostałem wtedy przyjęty – opowiada hejnalista, który do dziś pamięta rząd mikrofonów i kamer, które rejestrowały jego występ. Dodaje, że co prawda u hejnalisty liczą się przede wszystkim umiejętności muzyczne, ale musi też wykazać się siłą fizyczną (od kilku lat na egzaminie sprawdza się nawet umiejętności pływackie). Ponadto strażak nie może mieć lęku wysokości. - Nie sposób nikogo oszukać. Wystarczy rozłożyć drabinę pod kątem 30 stopni. Drabina sięga około 30 metrów, ale jak ktoś ma lęk wysokości to już po wyjściu na 10-15 metrów się zatrzyma i dalej ani drgnie. Do tego wysunięta drabina się rusza, co potęguje poczucie lęku u takiej osoby - mówi Jan Sergiel.    

Reklama

TREMA POMAGA

Przez pierwsze dni Jan Sergiel przyuczał się do pracy hejnalisty. Grywał w nocy, czyli wtedy gdy hejnał jest słuchany przez mniejszą liczbę osób. – Pewnie, że była trema, ale ona pozostała do dziś. Może to i dobrze bo trema mobilizuje i nie pozwala wpaść w rutynę. Człowiek nie ma zgubnego przeświadczenia, że odegrał już dwa, czy trzy tysiące hejnałów, więc wystarczy wstać, wziąć trąbkę i samo pójdzie. Trąbka jest skomplikowanym instrumentem i zawsze może się coś przydarzyć. Trzeba być gotowym na wszystko. Może na przykład zablokować się tłok i trzeba sobie poradzić. Na wpadkę nie ma miejsca, a już tym bardziej w południe – mówi. Hejnał to zarówno symbol Krakowa, ale także Polski. Hejnaliści  wykonują go w służbowym stroju. Dzięki zamontowanej na wieży w 1927 roku tubie Marconiego słyszą co dzieje się w studiu radiowym, a po szóstym tzw. sygnale czasu wchodzą na antenę i mają swoje pięć minut. Niegdyś faktycznie był to czas zbliżony przysłowiowych pięciu minut. Dziś hejnał nadal nadawany jest na żywo, ale został okrojony do jednego z czterech odegrań jakie odbywają się o każdej pełnej godzinie. - Miłą nagrodą za wykonanie hejnału są oklaski od turystów, które nieraz trwają nawet pięć minut. W odpowiedzi hejnaliści pozdrawiają ludzi, machając trąbką, gdyż wiele osób wierzy, iż to przyniesie im szczęście – opowiada Jan Sergiel. Wracając do tematu tremy i pracy nad samym sobą zauważa, że nie można popadać w samo zachwyt, gdyż nagle może się okazać, że obniżyliśmy loty i jest wiele osób lepszych od nas. Zdaniem hejnalisty dobry muzyk to skromny muzyk, pokazujący swoją klasę na scenie, co sprawia iż ocenia się go po grze, a nie po tym co mówi. – Dobra muzyka sama się obroni – uważa.

Reklama

ODDAŁ HOŁD PAPIEŻOWI

Do obowiązków hejnalisty nie należy jedynie odgrywanie hejnału mariackiego. W maju i październiku w niedziele i święta trzy razy dziennie wykonywane są pieśni maryjne, a ponadto strażacy pojawiają się na pogrzebach swoich krakowskich kolegów, imprezach kulturalnych i religijnych, a nawet otwarciach obiektów komercyjnych. Jan Sergiel ma za sobą miedzy innymi udział w obchodach 600-lecia strażnika katedry w Lozannie w Szwajcarii, gdzie przez kilka dni odgrywał krakowski hejnał - Kraków jest jedynym miastem w Polsce, jeżeli nie w Europie, gdzie hejnał jest grany każdego dnia co godzinę. To sprawia, iż ma on swoją rangę – mówi Jan Sergiel, który z sentymentem wspomina także wyjazd do Szanghaju na Międzynarodowy Festiwal Form Muzycznych. Podczas niego wraz z chórem Uniwersytetu Jagiellońskiego dał sześć koncertów. Występował także w Gdańsku na jubileuszu 40-lecia szkół morskich. – Spędzając całe dnie na wieży, bo dyżur trwa 24 godziny, można się wyciszyć, zebrać myśli. Można pograć na trąbce lub komponować – zauważa.

Reklama

Dla krakowskich hejnalistów, jak i dla wielu Polaków 2005 rok zapisał się w pamięci do końca życia. Po śmierci Jana Pawła II sprawiła pełniący tego dnia służbę strażak zaraz po odegranym hejnale wykonał pieśń żałobną „Łzy matki”. Kilka dni później pomiędzy Państwową Strażą Pożarną, Urzędem Miasta w Krakowie i Bazyliką Mariacką spisany został dekret, na mocy którego w każdą pierwszą sobotę miesiąca przez rok od śmierci Jana Pawła II o godzinie 21.37 odgrywane były „Łzy matki”, a po roku zastąpiła je ulubiona pieśń papieża – „Barka”. – Zaaranżowałem melodię „Barki”, by można było zagrać ją na dwie trąbki. Jest to mój kamyczek w tym dziele. Ja umrę, a utwór zostanie - mówi Jan Sergiel. Wspomina, że jego wersja została wybrana w drodze konkursu. 

PRACY MU NIE BRAKUJE 

Reklama

 W marcu Jan Sergiel przeszedł na emeryturę, ale dopiero teraz ogłoszono konkurs na wolne stanowisko. – Uciekłem przed Covidem. Może przez niego nie udało się do tej pory przeprowadzić konkursu. Teraz będą szczepienia i może warunki będą sprzyjały – mówi Jan Sergiel. Jak mówi nie cierpi na emeryturze na nadmiar wolnego czasu, a wręcz jak twierdzi ma go teraz mniej niż gdy był hejnalistą. Od dwóch lat jest radnym gminnym, nadal zajmuje się orkiestrą z Bieńkówki. Ponadto często pomaga w różnych pracach członkom rodziny.    

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości