Andrzejek to wesoły, grzeczny i ciekawy świata trzyipółlatek, który mieszka z rodzicami w Kojszówce. Właśnie rozpoczął swoją pierwszą walkę – walkę o zdrowie. Od kilku tygodni dzielnie walczy jak rycerz z groźnym przeciwnikiem jakim jest ostra białaczka szpikowa.
Synek ma 3,5 roku był zdrowym chłopcem, z dnia na dzień przestał chodzić. Po tygodniu wszystko wróciło do normy, a po kolejnym znowu przestał. Wszystko się zaczęło tuż przed Świętami Wielkanocnymi. Udało nam się dostać do Poradni Ortopedycznej w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Tam Andrzejek miał robione RTG i USG, ponieważ bolało go prawe biodro. Lekarze wówczas stwierdzili „zwiewne zapalenie stawu biodrowego” Ta choroba lubi nawracać więc dostawał przeciwzapalne leki i jeździliśmy na kontrolę. Po kolejnej kontroli lekarz stwierdził, że synkowi podnosi się OB i trafiliśmy na Oddział Ortopedii na 5 dni. Kiedy wszystko wróciło do normy, wypuścili nas do domu. Po 5 dniach mieliśmy kolejną kontrolę, ponieważ OB wychodziło coraz wyższe. Zrobiono wówczas dodatkowe badania i trafiliśmy z podejrzeniem białaczki na Oddział Hematologii i Onkologii. Tak od 15. maja nas diagnozowali i od czwartku dostajemy pierwszy cykl chemii. białaczka szpikowa to rzadka białaczka u dzieci leczy się ją ciężko i bardzo długo. Niewiadomo też jak zadziała chemioterapia i czy nie będziemy potrzebowali przeszczepu. Mamy przewidziane 6 cykli chemii w szpitalu i rok leczenie podtrzymującego w domu w postaci chemii doustnej. Andrzejek nadal nie chodzi i będzie wymagał rehabilitacji. Zakładamy mu pieluchę, ponieważ ból nóżki utrudnia mu siadanie na nocnik - powiedziała nam pani Angelika.
Sytuacja rodziny Andrzejka jest trudna- pracuje tylko tata. Pani Angelika podjęła pracę, aby zwiększyć środki na remont domu. Niestety z powodu choroby synka przebywa na L-4 . Jedna pensja nie wystarczy na pokrycie wszystkich wydatków związanych z chorobą, takich jak leki czy dojazdy do szpitala. Jednym z warunków pozytywnego leczenia są sterylne warunki mieszkaniowe, z którym państwo Janoszek mają kłopot. Mimo trudnej sytuacji finansowej, pani Angelika jak każda matka wierzy, że się uda się wyleczyć synka. Choć czasami jest ciężko. Jak wtedy, gdy trzeba prosić o pomoc. Nie jest jej łatwo, ale ze względu na synka zwraca się z prośbą do ludzi dobrej woli o pomoc :
Pierwsza kwestia to warunki mieszkaniowe. Dziecko po chemii wymaga bardzo sterylnych warunków, a my mieszkamy w jednym pokoju. Mamy aneks kuchenny i prowizoryczną łazienkę. U mnie w domu jest piętro do wyremontowania i byłyby lepsze warunki lub obok domu stoi budynek gospodarczy nieużytkowany i tam można było coś zrobić. Właśnie to mnie najbardziej martwi te warunki, bo każda infekcja dla niego to zagrożenie życia. Mąż pracuje nawet już kupiliśmy trochę pustaków, ja poszłam do pracy po to, by szybciej materiał kupować na ten remont budynku, ale popracowałam miesiąc i teraz jestem na L4.
Choroba dziecka to koszmar dla każdego rodzica. Czasem opadają z sił. Jednak gdy pojawia się nadzieja, choćby mieli poruszyć niebo i ziemię – zrobią to. Mieszkańcy naszego powiatu już wielokrotnie pokazali że mają dobre i wrażliwe serca. Mamy nadzieję, że i tym razem pomogą również Andrzejkowi. Potrzebne są środki finansowe, materiały budowlane na wykończenie mieszkania lub firma, która wykonałaby nieodpłatnie remont.
Jeśli chcą Państwo pomóc Andrzejkowi i jego rodzicom, prosimy o kontakt mailowy z redakcją kontakt@sucha24.pl

J.Ż.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze