Dzisiaj (01.03) obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Święto to ustanowili śp. Prezydent Lech Kaczyński oraz śp. Janusz Kurtyka (były prezes IPN) w celu uczczenia Polaków z podziemia antykomunistycznego. Szerzej na temat idei Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych pisze Pan Kazimierz Surzyn w dziale „Kultura”.
Jednym z najsłynniejszych żołnierzy wyklętych był por. Mieczysław Wądolny ps. „Mściciel”. Urodził się w Łękawicy, nieopodal Wadowic w 1919 r. W okresie swej młodości nie myślał o armii. Interesował się sztuką, a swoje życie chciał związać z malarstwem (artystyczne odnawianie kościołów). Jednak wybuch II wojny światowej całkowicie zweryfikował jego plany.
Po raz pierwszy z działalnością konspiracyjną zetknął się dzięki swojemu ojcu, który przeprowadzał członków ugrupowań podziemnych i Żydów przez zieloną granicę na Węgry. Trzy lata później Mieczysław Wądolny trafił do struktur sił zbrojnych podziemnego Stronnictwa Ludowego. Został członkiem Ludowej Straży Bezpieczeństwa „Grań”, która aktywnie uczestniczyła w akcjach dywersyjnych wymierzonych przeciwko okupantowi. Pod koniec 1944 r. wstąpił w szeregi oddziału Batalionów Chłopskich i wziął udział w walkach wyzwoleńczych na terenie Budzowa, Jachówki i Makowa.
W styczniu 1945 r., gdy ludowcy częściowo przejęli lokalne struktury władzy, Wądolny zgłosił się do wadowickiej MO i rozpoczął tam pracę jako kierowca. Jednak kilka miesięcy później NKWD i UB rozszerzyły skalę działań represyjnych przeciwko członkom polskiego podziemia. Wkrótce Mieczysław został osadzony w więzieniu. Po kilku dniach zbiegł, dzięki pomocy współtowarzyszy pracujących w MO. Był to początek jego walki z komunistami.
Pod koniec lata zorganizował oddział partyzancki „Burza”, a sam przyjął pseudonim „Granit” (później „Mściciel”). Wraz z kompanami skupił się na akcjach dywersyjnych. Były one wymierzone w działaczy PPR, zarządy miejskie i gminne, stacje kolejowe oraz posterunki milicji. Podczas swych akcji partyzanci dokonywali rozbrajania milicjantów, niszczenia dokumentów i sprzętu. O działalności partyzantów z punktu widzenia komunistów można przeczytać w sprawozdaniach instruktora personalnego KP PPR w Wadowicach, który pisze: „na terenie Kalwarii i Makowa od dłuższego czasu panuje silny terror, a zwłaszcza na terenie Makowa, gdzie bandy odważnie co dzień sobie grasują. W Makowie z Posterunku MO zabrano broń oraz powiedziano zastępcy komendanta od spraw polityczno – wychowawczych tow. Mazurowi, że jeżeli nie wypisze się z partii to nie będzie długo żył, następnie zamordowali dwóch byłych członków AK jakoby byli konfidentami” (Mroczka, 1978). Drugim rodzajem działalności oddziału „Mściciela” była ochrona miejscowej ludności przed działalnością szajek bandyckich. Wpływało to na silną więź między ludnością i partyzantami. Mieszkańcy Podbabiogórza czuli się bezpiecznie tam, gdzie znajdowały się silne oddziały partyzanckie. Przyzwolenie społeczne i akceptacja działań podziemia były prawdziwym problemem dla komunistów. W celu likwidacji narastającego zagrożenia komuniści rozpoczęli szeroko zakrojoną akcję z udziałem grup operacyjnych UB i KGB.
12 stycznia 1947 r. wadowickie UB wydobyło z pochwyconej łączniczki informacje na temat miejsca pobytu dowódcy oddziału „Burza”. Dwa dni później podczas obławy ranny „Mściciel” popełnił samobójstwo, rozrywając się granatem. Ciało Wądolnego zabrano z miejsca śmierci i pochowano w nieznanym miejscu.
KB
Zdjęcie:
www.solidarni.waw.pl
BIBLIOGRAFIA:
Mroczka L., Sześć wieków Makowa Podhalańskiego, 1978, Kraków.
www.prawy.pl
www.solidarni.waw.pl

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze