Reklama


Piotr Kwak: Najlepszym ośrodkiem dla siatkówki byłaby Sucha Beskidzka

11/06/2015 11:41

W tym roku Skawa Wadowice wywalczyła awans do II-ligi siatkarskiej dziewcząt. Trenerem drużyny jest bardzo dobrze znany w naszym powiecie Piotr Kwak, który pracuje w gimnazjum w Budzowie i trenuje także siatkówkę w LKS Bieńkówka. - W Suchej Beskidzkiej mógłby powstać klub, który skupiałby siatkarzy z całego powiatu. Dlaczego go nie ma, to nie jest do mnie pytanie - mówi Piotr Kwak.

- Awans Skawy to duży sukces na skalę całego regionu. Będziemy grać na szczeblu centralnym, co dla mnie i zawodniczek jest życiowym sukcesem. W składzie mam co prawda Beatą Książek, Gosię Stopyrę czy Iwonę Baranowską, które wywalczyły swego czasu I-ligę w Andrychowie. Musieliśmy wygrać dwa turnieje barażowe. W finałowym, który odbył się w w Golub-Dobrzyniu, rywalizowaliśmy m.in. z gospodyniami, które miał w składzie zawodniczki z przeszłością gry w Budowlanych Toruń! Dwa lata temu zostałem trenerem w Skawie i w pierwszych meczach na trybunach mieliśmy 6-7 osób. Teraz podczas meczów hala jest pełna - dodaje Kwak, który jako siatkarz poznał smak drugiej ligi w barwach MKS Andrychów i klubu z Raciborza.

Wróćmy jednak do naszego powiatu - w każdym klubie w dowolnej dyscyplinie najważniejszy jest narybek. Patrząc na szkolne , na poziomie podstawówek, gimnazjaów, a potem średnich szkół, osiągnięcia drużyn z naszego powiatu, trzeba przyznać, że jest kim grać i kogo szkolić. A w zasadzie byłoby, gdyby taki ligowy klub powstał w powiecie suskim. Chłopcy z SP2 Stryszawa w ostatnim czasie etatowo już grają w finale wojewódzkim, na poziomie szkół średnich dla dziewcząt nie do przeskoczenia co prawda jest drużyna z Myślenic mająca oczywiście w składzie zawodniczki z Dalinu, ale za każdym razem walka o awans do finału wojewódzkiego jest zacięta. Podobnie sytuacja wygląda w gimnazjach - w drużynie z Łętowni są zawodnicy, którzy trenują w kadetach Dalinu Myślenice. Do niedawna zawodniczki z Bieńkówki grały w lidze, ale drużyna się rozpadła. - Dziewczyny poszły na studia , zajmuję się teraz najmłodszymi zawodniczkami. Na wsi jest ciężko pracować, bo w grę wchodzi dojazd do takiej miejscowości i jest mniejszy wybór wśród dzieci - wyjaśnia Kwak.

Reklama

- Najlepszym ośrodkiem byłaby Sucha Beskidzka. Jest wiele osób np. ze Stryszawy, Jordanowa, Zawoi, czy to dziewcząt czy to chłopców, których można by było właśnie w Suchej "złapać". Bez problemu drużyna mogłaby powalczyć w III-lidze, przecież już teraz w Zaporze Świnna Poręba grają zawodnicy z powiatu suskiego - mówi Piotr Kwak.

Sekcja siatkówki działa jak na razie najlepiej w powiecie w Klubie Orlika Wilki w Zawoi. - I prezentuje się fantastycznie. Treningi odbywają się regularnie i bierzemy udział w zawodach. Od tego roku szkolnego szkolimy w klasach IV-VI i gimnazjalnych przygotowując zawodniczki do udziału w rozgrywkach kadetek. Nasz trener Marek Zawojski bardzo fajnie wszystko ogarnia, ma do pomocy Kasię Sieniawską. W tym roku dziewczyny także wezmą udział w lidze kadetek, nieco starsi i starsze zawodniczki mogą wystartować w ramach Rabczańskiej Ligi. - mówi prezes klubu Wilki Zawoja Krzysztof Jordanek i dodaje, że mają już pierwszy sukces klubowy - do Aluprof Bielsko-Biała odchodzi Dorota Szczurek. Sam jednak przyznaje, że dla wielu potencjalnych zawodników problemem może być dojazd od Zawoi.

Reklama

W Suchej Beskidzkiej, ale nie tylko, przy okazji różnych amatorskich zawodów można zobaczyć zespół Dziadki. W minionym roku powstało stowarzyszenie kultury fizycznej Dziadki, więc może to będzie zalążek sekcji siatkarskiej w stolicy powiatu? - Chcemy rozpocząć działalność z wysokiego c i szkolić uczniów z klas IV-VI i gimnazjów. Mamy sprzęt, plakaty promocyjne, pojawiają się pierwsi sponsorzy, dzwonią do nas dzieciaki i rodzice. Brakuje tylko hali, bo te w Suchej są obłożone innymi sportami. Dostaliśmy zapewnienie od burmistrza Suchej Beskidzkiej Stanisława Lichosyta, że po otwarciu hali w SP2 Sucha Beskidzka będziemy mogli tam szkolić zawodników. Nowa hala ma zostać otwarta we wrześniu - mówi Krzysztof Janoszek, wiceprezes Dziadków Sucha Beskidzka.

Zajęcia miałyby się odbywać trzy razy w tygodniu po trzy godziny pod okiem Janoszka i Michała Taraska. - Nie chcemy porywać się nie wiadomo gdzie, od razu zapisywać się do ligi i w takich przypadkach, niestety, wszystko wysoko przegrywać. To może zniechęcić. Dajemy sobie około trzy lata na wychowanie zawodników, aby mogli potem grać w kadetach czy młodzikach. Możemy jeździć na różne turnieje, których naprawdę jest masa i można pograć z ciekawymi rywalami. Oczywiście, jeżeli nasi siatkarze będą się dobrze prezentować w turniejach, systematycznie trenować, to możemy ich wcześniej zgłosić czy to do ligi kadetów czy młodzików - wyjaśnia Krzysztof Janoszek.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości