Pobieżne spojrzenie na turniejową drabinkę wystarczyło Jakubowi Nosalowi, żeby wskazać Hiszpanię i Argentynę jako uczestników meczu o mistrzostwo świata. Szkoleniowiec Smreku Ślemień i Skalnika Trzemieśni przyznał, że do naszej sondy szczególnie się nie przygotowywał, to jego najważniejszy typ okazał się trafiony.
Dziś mija tydzień od momentu zakończenia mistrzostw świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Kontynuujemy przedstawianie opinii na temat zakończonych zawodów od typerów, którzy w naszej mundialowej sondzie nie tylko wskazali prawidłowo wskazali na parę finałową, ale też obstawili Hiszpanię jako triumfatora.
- Rzuciłem tylko okiem, jak wygląda drabinka i wytypowałem dwie drużyny finałowe - mówi.
Zdaniem Nosala Hiszpania w pełni zasłużyła na końcowy triumf. Szczególne wrażenie zrobiła na nim organizacja gry i przygotowanie taktyczne mistrzów świata.
- Drużyna, która traci tylko jedną bramkę w całym turnieju, dochodząc do finału, pokazuje genialne przygotowanie taktyczne. Co warto podkreślić, gol stracony z Belgią był dość przypadkowy. Jeżeli chodzi o Argentynę, to moim zdaniem została przepchnięta do finału. Choć sama gra tej reprezentacji bardzo mi się podobała, to tylko do finału - dodaje.
Jakub Nosal przyznał również, że o naszej sondzie całkowicie zapomniał.
- Za dużo dzieje się w moim życiu prywatnym: praca, dom, rodzina, treningi i jeszcze mecze rozgrywane w środku nocy. Było tego po prostu za dużo - mówi z uśmiechem.Reklama
Sam finał nie był dla niego rozczarowaniem.
- Spodziewałem się, że tak może finałowy mecz wyglądać. W najważniejszym spotkaniu turnieju nikt nie chce popełnić błędu. Dla mnie jednak gra Hiszpanii to coś fantastycznego - ułożenie taktyczne, fazy przejścia, indywidualności… Bajka. Średnia wieku tej drużyny to około 27 lat. Moim zdaniem wygrają najbliższe mistrzostwa Europy i za cztery lata będą bronić tytułu mistrzów świata. Jeśli znajdą klasyczną „dziewiątkę”, zdominują wszystkich. Myślę, że realnie zagrozić im będzie mogła tylko Francja – prognozuje.Reklama
Nosal nie ukrywa, że brak reprezentacji Polski na mundialu odebrał turniejowi część emocji.
- Zawsze jest się dumnym, kiedy własna reprezentacja gra na tak wielkiej imprezie. Patrząc jednak na obecną grę Polski, obawiam się, że nie wyszlibyśmy z grupy. Choć trzecie miejsce było w naszym zasięgu i wtedy wszystko mogło się jeszcze wydarzyć - ocenia.
Wśród największych pozytywnych zaskoczeń mundialu wymienia reprezentację Zielonego Przylądka, której kibicował w meczu z Argentyną, a także Stany Zjednoczone prowadzone przez Mauricio Pochettino oraz organizację spotkań na głównych stadionach i jakość muraw. Znacznie dłuższa jest jednak lista minusów. Jakub Nosal krytycznie ocenia komercjalizację turnieju. Negatywnie ocenia również infrastrukturę treningową, zbyt duże - jego zdaniem - upolitycznienie turnieju, wysokie ceny biletów oraz półgodzinną przerwę podczas finału przeznaczoną na występy artystyczne.
- Ten mundial stał się jedną wielką reklamą. Przerwy na nawodnienie na klimatyzowanych stadionach? To nie jest NFL ani NHL, żeby każdą chwilę wykorzystywać na reklamy. Jako kibic chcę oglądać czysty futbol, a nie biznes. Taki mundial staje się imprezą dla elit, a nie dla zwykłych kibiców. Jeśli miałbym zmienić jedną rzecz, to zmieniłbym Gianniego Infantino. To bardziej biznesmen niż szef światowej piłki. Ten mundial pokazał, że najważniejsze jest, żeby koryto było pełne - podsumowuje.
ZOBACZ TAKŻE:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze