Reklama


Zmienne szczęście ULKS Lachowice

20/04/2015 11:32

Pracowity weekend mają za sobą zawodnicy ULKS Lachowice. W sobotę 18. kwietnia w Lachowicach zmierzyli się ze Spektrum Słopnice. Mecz rozegrano "awansem" (poza terminem rozgrywek). Dzień później lachowiczanie pojechali do Lańcuta i Krakowa na dwa spotkania - jedno w ramach II, jedno IV-ligi.

Zawodnicy ULKS Lachowice przystąpili do meczu ze Słopnicami w składzie: Maciej Podsiadło, Marcin Raczek, Krzysztof Surma, Bartłomiej Ormaniec oraz rezerwowy zawodnik Piotr Grajny. Goście przybyli na mecz w składzie : Paweł Madzula, Paweł Bolsęga, Adrian Kaim, Łukasz Matusiak .

Po czterech partiach singlowych wynik meczu brzmiał 2:2. Swoje mecze wygrali Podsiadło z Kaimem oraz Raczek z Bolsęgą. Zwycięsko z konfrontacji Surmą i Ormańcem wyszli za to zawodnicy gości - Madzuli i Matusiak. Następnie przyszła pora na gry  deblowe i tutaj nieoczekiwanie obydwie pary zawodników z  Lachowic przegrali.

Reklama

Stan meczu wynosił wówczas 4:2 dla gości. Zawodnicy ULKS Lachowice mieli  okazję wrócić jeszcze do "gry" i przechylić szalę zwycięstwa na swoja korzyść, ale  musieli  wygrać pozostałe partie. Tak się jednak nie stało. Na korzyść gospodarzy  pojedynki wygrali  najlepszy zawodnik Lachowic - Podsiadło z Madzulą  oraz Surma z  Kaimem, ale Ormaniec uległ Bolsędze i dość nieoczekiwanie Raczek  przegrał po dramatycznym meczu z Matusiakiem. A cały mecz Lachowice  przegrały ze Słopnicami 4-6.

- W Słopnicach w pierwszej rundzie przegraliśmy 6:4, więc bardzo chcieliśmy się zrewanżować. Niestety nie udało się. Jeśli chcemy wygrywać mecze, a chcemy, to musimy wygrać choć jedną grę podwójną. W spotkaniu ze Słopnicami  nie udało się, szkoda. Gdyby mecz wygrał Raczek, a przecież prowadził 2-0 w setach by ostatecznie przegrać 2-3, byłby remis. Spadek do III ligi nam nie grozi, ale żałujemy tego spotkania. Czuję niedosyt, mam nadzieję, że do jutra chłopcy się pozbierają i w Łańcucie wygramy - powiedział Piotr Grajny.

Reklama

Tymczasem zdaniem Pawła Madzuli - kapitana Słopnic, właśnie mecze deblowe były najważniejsze. -  To był klucz do sukcesu - powiedział.

Sobotnią przegraną ze Słopnicami zawodnicy Lachowic przemyśleli i  wyciągnęli właściwe wnioski. Mecz, który rozegrali w niedzielę z KS Pegaz Łańcut II od samego początku był toczony pod ich dyktando. Cała czwórka zawodników zgodnie punktowała, wygrywając swoje pojedynki. Podsiadło wygrał z Mirosławem Kiełbem, Surma z Tomaszem Ziobro, Raczek  z Wojciechem Marszałem, a Grzegorz Kuźnik, który zastąpił Ormańca  wygrał z Dominikiem Żmudą. Przy stanie 4:0 wkradło się pewne  rozluźnienie w szeregi lachowickich graczy i tym sposobem mecz deblowy  (Podsiadło /Kuźnik- Ziobro/Marszał)  padł łupem przyjezdnych. Ale to  był jedyny punkt jaki udało im się ugrać tego dnia!. Do końca meczu swoje  pojedynki wygrywali już tylko zawodnicy reprezentujący barwy ULKS  Lachowice, a cały mecz zakończył się wynikiem 9-1 dla ULKS Lachowic.- Od początku meczu mieliśmy wszystko pod kontrolą, zawodnicy z Łańcuta nie byli w stanie nic nam zrobić. Oczywiście to tylko sport i wszystko się może zdarzyć, ale tak się na szczęście nie stało w niedzielę. Cieszymy się z wygranej, ale nie możemy przeboleć przegranej ze Słopnicami - powiedział Krzysztof Surma, kapitan zawodników z Lachowic.

Reklama

Także w niedzielę, tyle, że w Krakowie, rozegrany został także mecz o mistrzostwo IV- ligi pomiędzy Podwawelski Kraków, a ULKS Lachowice II. Zespół z Lachowic reprezentowali: Daniel Skowron, Mateusz Kachel, Dominik Pniaczek oraz Piotr Grajny, który zastąpił  Tomasza Kachla. Mecz z liderem - bo jest nim zespół z Krakowa, nie należy  do łatwych z natury. Zawodnicy z Lachowic mieli tego świadomość, jadąc wczesną porą do stolicy Małopolski. Ale zderzenie z rzeczywistością okazało się bardziej dotkliwe niż to się zapowiadało. Porażka 10:1, bo takim stosunkiem zakończył się mecz na korzyść zespołu z  grodu Kraka, mogła być zdecydowanie mniejszych rozmiarów. - Wynik 10:1 poszedł w świat, a to, że kilka z tych gier mogliśmy wygrać to inna rzecz. Porażki moja z Jakubem Bielem, Daniela z Mariuszem Bochenkiem, czy gry podwójne wcale nie musiały się tak zakończyć. Niestety tylko jeden punkt zdobyty właśnie w deblu przez Daniela/Mateusza pozostaje nam na otarcie łez - powiedział po zakończeniu spotkania Piotr Grajny.

 

Reklama

                                                                                

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości