Podczas niedawnej sesji suskiej Rady Miasta jednym z punktów było przyjęcie informacji o stanie realizacji zdań oświatowych za rok szkolny 2020/21 oraz zadań i planów na rok 2021/22. W trakcie jego omawiania okazało się, że okres pandemii bardzo niekorzystnie wpłynął na uczniów. Pytaniem pozostaje czy to jedynie efekt pandemii, czy też stała się ona jedynie katalizatorem zmian zachodzących już od dłuższego czasu?
W ubiegłym roku szkolnym już 24 października uczniowie klas IV-VIII szkół podstawowych oraz wszystkich ponadpodstawowych przeszli na nauczanie zdalne, które trwało do 16 maja, by następnie przez dwa tygodnie odbywać się hybrydowo. W efekcie w szkolnych ławkach spędzili zaledwie 61 dni (przy 124 dniach nauki zdalnej), co stanowi 67% ogółu dni nauki. Młodsze dzieci (z klas I-III) miały więcej szczęścia. Nauczaniem zdalnym zostały objęte dopiero 9 listopada, które trwało do 17 stycznia, by od 26 kwietnia do 2 maja pracować w trybie hybrydowym. W rezultacie okres nauki zdalnej wynosił 53,5% ogółu godzin dydaktycznych w całym roku szkolnym (86 dni nauczania stacjonarnego i 99 dni zdalnego).
Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Suchej Beskidzkiej Danuta Pindel-Nowak zauważa, że już pod koniec ubiegłego roku szkolnego dało się dostrzec, że długi okres pracy zdalnej spowodował ogromne zmiany nie tylko w psychice dzieci, ale także w ich zachowaniu. Podobne obserwacje poczyniła dyrektor Małgorzata Peć. Stwierdza, że pierwsze tygodnie nauki szkolnej pokazały, że szkoły muszą na nowo kształtować społeczność szkolną wzmacniając poczucie wspólnoty, odpowiedzialności wśród uczniów, respektowania obowiązujących zasad szkolnych i norm zachowania. Wśród uczniów zaobserwowano bowiem trudności adaptacyjne i wynikające z nich zachowania wykraczające poza normy obowiązujące w społeczności szkolnej. Dyrektorzy obu szkół podstawowych część uczniów ma wyraźne trudności ze schludnym ubieraniem się, a do tego wykazuje brak szacunku do osób dorosłych. Co bardzo niepokojące zaczęły nasilać się przypadki wandalizmu. Z nieznanych powodów młodzież niszczy szkolne sprzęty (np. uszkadza lub zatyka umywalki, czy deski sedesowe). W naganny sposób zachowują się także po lekcjach. Skrajnym przypadkiem braku poszanowania dla osób starszych i schorowanych jest zabieranie cudzego wózka inwalidzkiego i wykorzystywania go do… zabawy. Wózek jest następnie porzucany, gdyż jest odnajdywany w różnych ustronnych miejscach.
Dyrektorzy obu szkół podjęli szereg przedsięwzięć, które mają na celu wykształcenie u dzieci prawidłowych zachowań. W SP nr 1 przeprowadzane są pogadanki wychowawcze i apele dyscyplinujące. W suskiej „Dwójce” jest podobnie. W trwającym roku szkolnym skupiono się nie tylko na nadrobieniu braków jakie powstały w wyniku zdalnego nauczania, ale także odbywają się zajęcia z zakresu pomocy psychologiczno – pedagogicznej, dla uczniów dla których miesiące nauki zdalnej były edukacyjnym niepowodzeniem, ale również podejmowane są działania w celu wzmocnienia poczucia wspólnoty szkolnej i ugruntowaniu norm właściwego zachowania.
Rodzi się jednak pytanie czy obecne trudności wychowawcze są wynikiem wyłącznie 1,5 roku zdalnego nauczania (odbywało się ono także wiosną 2020 roku), a może problem jest bardziej złożony i głębszy. - Zawsze byli uczniowie, którzy mieli trudności adaptacyjne, sprawiali kłopoty wychowawcze, ale sytuacji z jaką mamy do czynienia obecnie jeszcze nie spotkaliśmy się. Uczniowie nie słuchają, przeszkadzają na lekcjach. Nasiliła się agresja, nie fizyczna, ale słowna – dzieli się spostrzeżeniami Danuta Pindel-Nowak. I w jej słowach można właśnie doszukiwać się diagnozy problemu. Świat cały czas ewoluuje, zmieniają się normy społeczne, które dla jednych są jeszcze akceptowalne, a dla innych już nie. Przede wszystkim jednak dla wielu młodych ludzi świat realny coraz bardziej zlewa się z tym wirtualnym. Od kilku lat nie tylko na postawy konsumenckie, ale i codzienne zachowanie młodzieży wpływ mają YouTuberzy i Tik-Tokerzy. W czasach przedpandemicznych mieli oni tę trudność, że młodzi ludzie przedpołudnia spędzali w szkołach, a popołudniami i wieczorami musieli jeszcze odrabiać zadania domowe. Pandemia stała się dla świata wirtualnego wodą na młyn. „Zagonieni” z przymusu przed ekrany komputerów i laptopów uczniowie często zaczęli symulować naukę, gdyż zapracowani rodzice nie mieli czasu dopilnować czy ich pociechy uczą się, czy wykorzystują sprzęt w celach rozrywkowych. W social mediach dochodzi również do zachowań agresywnych, które przenoszą się do świata realnego. Niekiedy są one efektem przemyślanego, wyrafinowanego zachowania, innym razem pojawiała się presja grupy i tym samym chęci przypodobania się. Trudno też nie oprzeć się nie tylko wrażeniu, ale wręcz przeświadczeniu, że owe zachowanie nie było inspirowane, przez co żywo przypominają „grę” w niebieskiego wieloryba. Pierwowzór tej „gry” powstał na jednym z rosyjskich portali społecznościowych, a celem było wykonane pięćdziesięciu zadań, wyznaczanych przez tzw. opiekuna. Z każdym „poziom trudności” wzrastał, a co gorsza stawał się bardziej okrutny i prowadził do samobójstwa.
Na szczęście wybryki uczniów opisywane przez dyrektorów są jeszcze dalekie od skrajnych zadań w niebieskim wielorybie, ale niemniej budzą niepokój. W tej sytuacji należy pamiętać, że szkoła ma za zadanie uczyć, ale to rodzice nawet najbardziej przepracowani powinni znaleźć czas na wychowywanie swoich pociech i kształtowanie u nich prawidłowych postaw (chociażby szacunku osób starszych). Można napisać, że brzmi trywialnie lub, że łatwo napisać, trudniej zrobić... Jednak taka jest okrutna prawda.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Mam dzieci w szkole podstawowej i średniej a dodatkowo moja żona uczy w szkole. Źródłem problemu jest to, że rodzice nie wychowują swoich dzieci. Dziecko powinno znać swoje miejsce w szeregu i mieć szacunek do tych, którzy stoją wyżej w hierarchii. To naprawdę się przydaje w dorosłym życiu. Dziś rodzice wychowują dziecko w przekonaniu, że jest ono ważniejsze nawet od Boga i tak je traktują. Uczą, że nie powinno okazywać pokory przed nikim. A kiedy nauczyciel ma w klasie kilkunastu takich bogów to jest problem. Szkoły powinny zgłaszać takie przypadki jak opisane w tym artykule do Mops-u i do sądu rodzinnego, bo skoro rodzice nie wywiązują się z obowiązku wychowania dzieci to może powinny się nimi zainteresować instytucje państwowe.
Jan P. Popieram Twoja wypowiedz w 100%,ale tez dodałbym ,że te zamknięcia nie wpłynęły dobrze na psychikę dzieci,niektóre same sobie zostawione caly dzien przed komputerem.....żal dzieci ....wystarczy zapytac jakiegoś psychologa lub psychiatry ile rodziców yetaz szuka u nich pomocy z dziećmi,teraz szukają ratunku....rodzice.....oby to coś pomogło...ale na litość Boską mam nadzieję,że nie zostaną już dzieci pozamykane w domu bo to nic dobrego dalej nie służy.....
No tak. Zostawić dziecko samo przy komputerze, albo dać mu smartfon bez limitu, a tam już go wychowają patoinfluencerzy z YT i Tik Toka.
Bóg nie istnieje, także fakt dziecko jest ważniejsze.
Masz całkowitą rację Janie!
A jaki procent nauczycieli czegos uczy? Polowa to lewactwo, a zdrugiej polowy co drugi to len Do tego rozbuchane ego
Inda, na jakiej podstawie tak sądzisz?
To są efekty bezstresowego wychowania a zamknięcie w domach tylko przyspieszyło efekty! Ktoś kto to wymyślił albo nie miał dzieci albo jest skrajnym idiotą a pedagogowie i psychologowie którzy popierają ten rodzaj nauki powinni dostać pod opiekę taką klasę młodzieży żeby przejrzeli na oczy! Szwecja po 40 latach takiej nauki przyznał że to był największy błąd edukacyjny w historii uczmy się na błędach innych! Dziecko do holery nie ma być partnerem dla dorosłego i nie może być same sobie Panem i robić co chce przez wieki dzieci się musiały słuchać starszych i respektować nakazy i obowiązki nie minęło jedno pokolenie a dobra zmiana już pokazuje że taki eksperyment jest głęboką pomyłką przestańcie piętnować nauczycieli którzy którzy nie radzą sobie z młodzieżą i czasem krzykną bo powinni nie dość że krzyknąć to jeszcze sprać po tyłku takie krabrne dzieci bo jeśli nie ma ojca z matką to kto ich na wychować ulica? Rodzice popuszczają i pobłażają a na stare lata będą płakać że dzieci się odnoszą źle do nich i mają ich gdzieś albo co gorsza robią im na złość jak sobie teraz nie przypilnujecie to potem będzie za późno!!!
Masz 100procent racji!
Z mojego doświadczenia wynika że kompetentni i zorganizowani nauczyciele zawsze mieli ciszę i porządek w klasie.
Z mojego doświadczenia zaś wynika że każde dziecko pochodzące z mądrej i ciepłej rodziny w której jest szacunek i hierarchia wartości WŁAŚCIWIE ZACHOWA SIĘ DO NAUCZYCIELA KAZDEGO NP. TWARDZIELA CZY DELIKATEGO ORAZ NIE BEDZIE WANDALEM MIENIA CZY TOSYCZNYM NARCYZEM ITD.
To jaki zachowuje się młodzież zależy od tego co jej wpojono jak wychowano Ja do pracy dojeżdżam komunikacja miejska i widzę na codzień młodzież wierzcie czasami zal patrzeć i słuchać kompletne dno oczywiście jest też młodzież która potrafi się zachować ale są w mniejszości
Mam dzieci w szkole podstawowej i średniej a dodatkowo moja żona uczy w szkole. Źródłem problemu jest to, że rodzice nie wychowują swoich dzieci. Dziecko powinno znać swoje miejsce w szeregu i mieć szacunek do tych, którzy stoją wyżej w hierarchii. To naprawdę się przydaje w dorosłym życiu. Dziś rodzice wychowują dziecko w przekonaniu, że jest ono ważniejsze nawet od Boga i tak je traktują. Uczą, że nie powinno okazywać pokory przed nikim. A kiedy nauczyciel ma w klasie kilkunastu takich bogów to jest problem. Szkoły powinny zgłaszać takie przypadki jak opisane w tym artykule do Mops-u i do sądu rodzinnego, bo skoro rodzice nie wywiązują się z obowiązku wychowania dzieci to może powinny się nimi zainteresować instytucje państwowe.
Jan P. Popieram Twoja wypowiedz w 100%,ale tez dodałbym ,że te zamknięcia nie wpłynęły dobrze na psychikę dzieci,niektóre same sobie zostawione caly dzien przed komputerem.....żal dzieci ....wystarczy zapytac jakiegoś psychologa lub psychiatry ile rodziców yetaz szuka u nich pomocy z dziećmi,teraz szukają ratunku....rodzice.....oby to coś pomogło...ale na litość Boską mam nadzieję,że nie zostaną już dzieci pozamykane w domu bo to nic dobrego dalej nie służy.....
No tak. Zostawić dziecko samo przy komputerze, albo dać mu smartfon bez limitu, a tam już go wychowają patoinfluencerzy z YT i Tik Toka.