Od września 2025 roku w polskich szkołach – także tych w powiecie suskim – może wejść w życie zupełnie nowe podejście do żywienia. Ministerstwo Edukacji we współpracy z resortem zdrowia przygotowuje reformę jadłospisów opartą na tzw. diecie planetarnej. Choć brzmi to nowocześnie i proekologicznie, wielu rodziców i ekspertów bije na alarm – ograniczenie mięsa w diecie dzieci może przynieść więcej szkody niż pożytku.
Dieta planetarna to model żywienia opracowany przez międzynarodowych naukowców z inicjatywy EAT-Lancet Commission. Zakłada ona nie tylko troskę o zdrowie człowieka, ale i o los planety. Ograniczenie spożycia mięsa – zwłaszcza czerwonego – ma zmniejszyć ślad węglowy i negatywny wpływ przemysłu spożywczego na środowisko. W teorii wszystko wygląda dobrze, ale w praktyce – szczególnie w przypadku dzieci – może rodzić poważne wątpliwości.
Według danych Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej oraz Instytutu Matki i Dziecka, pełnowartościowe białko pochodzenia zwierzęcego – w tym chude mięso – jest niezbędne dla prawidłowego rozwoju dzieci i nastolatków. Dostarcza ono łatwo przyswajalnego żelaza, cynku oraz witaminy B12, które wpływają na odporność, koncentrację i rozwój mózgu.
Zalecana dzienna porcja chudego mięsa dla dzieci w wieku szkolnym to ok. 50–70 g. Taka ilość wspiera wzrost, bez obciążania organizmu nadmiarem tłuszczów nasyconych. – „Mięso, zwłaszcza drobiowe i wołowe, zawiera nie tylko białko, ale też żelazo hemowe, które dzieci przyswajają nawet kilkukrotnie lepiej niż to z produktów roślinnych” – przypominają eksperci z dietetycy.org.pl.
Nowe zasady mają zmniejszyć obecność mięsa w szkolnych posiłkach na rzecz roślin strączkowych, ryb i nabiału. Zdaniem specjalistów zdrowa dieta roślinna jest możliwa, ale wymaga dużej wiedzy, precyzyjnego bilansowania i często – suplementacji. Tymczasem szkolna stołówka musi być miejscem prostym, tanim i pewnym – a nie eksperymentalnym laboratorium.
– „Ograniczenie mięsa nie może oznaczać rezygnacji z wartościowego białka w okresie największego zapotrzebowania – czyli w wieku szkolnym” – komentuje jeden z lokalnych dietetyków. – „To może prowadzić do niedoborów żelaza, zaburzeń koncentracji i spadku odporności”.
Warto, aby rodzice zapoznali się z propozycjami i pytali o konkretne plany szkół, do których uczęszczają ich dzieci. Dieta planetarna nie powinna być narzędziem do „karania” dzieci brakiem ważnych składników, tylko okazją do edukacji i mądrych wyborów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze