Niepokojące sygnały płyną z branży motoryzacyjnej – wygląda na to, że już za kilka miesięcy nawet naprawa najdrobniejszej usterki w samochodzie może stać się poważnym wyzwaniem. Wszystko przez nowe unijne przepisy zawarte w tzw. Data Act, które mają wejść w życie we wrześniu 2025 roku. Eksperci i przedstawiciele małych warsztatów alarmują: nadciąga rewolucja, która może wyeliminować z rynku tysiące niezależnych zakładów i wywindować ceny usług do niebotycznych poziomów.
Choć Data Act ma na celu uporządkowanie dostępu do danych generowanych przez nowoczesne urządzenia i maszyny – w tym także samochody – to jego niedopracowane zapisy mogą poważnie odbić się na całym rynku napraw motoryzacyjnych. Obawy są konkretne: małe warsztaty stracą dostęp do danych diagnostycznych, niezbędnych do przeprowadzenia nawet prostych napraw. W efekcie kierowcy będą zmuszeni do korzystania z autoryzowanych serwisów, czyli tzw. ASO, które zazwyczaj działają jedynie w większych miastach i oferują swoje usługi za znacznie wyższe stawki.
Jeśli ten scenariusz się potwierdzi, realnym stanie się sytuacja, w której zwykła wymiana czujnika lub sprawdzenie błędu komputera pokładowego będzie wiązać się z kilkudniową wyprawą do miasta oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów. Do tego dochodzą koszty – astronomiczne rachunki za to, co dotychczas było możliwe do naprawienia szybko, lokalnie i znacznie taniej.
Problem leży w lukach, jakie pozostają w nowym rozporządzeniu. Choć dokument dotyczy dostępu do danych, nie reguluje jasno m.in. informacji o stylu jazdy czy diagnostyki technicznej pojazdu. A to właśnie te dane są kluczowe dla niezależnych warsztatów. Eksperci apelują, że bez dodatkowych przepisów unijnych wiele warsztatów może po prostu zniknąć z rynku, a wraz z nimi – dostępna, szybka i przystępna cenowo pomoc dla kierowców.
W Polsce funkcjonuje ponad 20 tysięcy niezależnych warsztatów, które codziennie wspierają miliony użytkowników dróg. To nie tylko miejsca pracy i lokalne firmy – to również gwarancja, że serwisowanie samochodu nie staje się luksusem. Jeżeli jednak Data Act wejdzie w życie w obecnym kształcie, może dojść do sytuacji, w której naprawa pojazdu będzie możliwa tylko w autoryzowanych punktach, a czas oczekiwania na usługę wydłuży się z dni do tygodni.
Choć intencje związane z ochroną danych i prywatności są jak najbardziej słuszne, coraz częściej pojawia się pytanie, czy nie stają się one wygodnym pretekstem dla największych producentów, by przejąć kontrolę nad całą branżą serwisową. Jedno jest pewne – jeśli nic się nie zmieni, naprawa samochodu może stać się jednym z większych problemów, z jakimi zmierzą się kierowcy już w najbliższych miesiącach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze