Zaledwie dwa tygodnie treningów po wypadku wystarczyły, by Maksymilian Matyasik wrócił do rywalizacji na najwyższym poziomie. Reprezentant Polski ma za sobą dwa starty podczas mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym w Słowenii – w wyścigu ze startu wspólnego był 22., tracąc do mistrza Europy tylko 15 sekund, a w czasówce zajął 16. miejsce.
Mistrzostwa Europy w kolarstwie szosowym w Słowenii były dla Maksymiliana Matyasika szczególnym powrotem do rywalizacji. Reprezentant Polski i zawodnik Soudal Quick-Step U19 pod koniec sierpnia uczestniczył w wypadku w Białce, w wyniku którego jego przygotowania do najważniejszej części sezonu zostały mocno zaburzone. Z tego powodu nie wystartował m.in. w mistrzostwach świata w Montrealu. Na europejski czempionat zdążył jednak wrócić.
Sam zawodnik przyznaje, że do pełnej dyspozycji zabrakło mu sporo.
- Po wypadku trenowałem tak naprawdę 2 tygodnie, ponieważ pierwszy tydzień to było spokojne wdrażanie. Jeśli chodzi o moją dyspozycję w liczbie, to brakowało mi 7-10%, żeby być w pełni gotowym, a zarazem żeby wrócić do domu z medalem - mówi.
Pochodzący z Jordanowa kolarz ma za sobą dwa starty podczas mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym: sobotni wyścig ze startu wspólnego oraz środową jazdę indywidualną na czas.
W wyścigu juniorów ze startu wspólnego zawodnicy mieli do pokonania 110,5 km. Mistrzem Europy został Norweg Elias Dybing, który uzyskał czas 2:42:40. Srebro i brąz przypadły Aitorowi Martínezowi z Hiszpanii oraz Jopowi van den Biggelaarowi z Holandii. Obaj stracili do zwycięzcy 10 sekund.
Maksymilian Matyasik został sklasyfikowany na 22. miejscu, ale jego strata do zwycięzcy wyniosła zaledwie 15 sekund (5 sekund do podium!). I już pierwszy występ pokazał, że forma nie została całkowicie utracona. Matyasik był w gronie zawodników finiszujących o 4. lokatę.
Po starcie ze startu wspólnego przyszedł czas na drugi sprawdzian - jazdę indywidualną na czas.
Juniorzy mieli do pokonania 22,1 km, w tym wymagający podjazd Možjanca o długości 2,1 km i średnim nachyleniu sięgającym 10 proc, z 374 metrami przewyższenia. W stawce znalazło się 63 zawodników.
Maksymilian Matyasik wystartował jako jeden z pierwszych Polaków. Po swoim przejeździe objął prowadzenie z czasem 31:10, jednak szybko został wyprzedzony przez kolejnych zawodników. Ostatecznie najlepszy okazał się Hiszpan Benjamín Noval, który pokonał trasę w 29:46,98. Drugie miejsce zajął Malthe Risbjerg z Danii - 29:47,01, a trzeci był Belg Vic De Smet.
Matyasik podkreśla, że sama charakterystyka tras przypadła mu do gustu.
- Trasy były ciężkie fizycznie i technicznie, czyli dokładnie takie, które lubię. Na podjazdach panowało mocne tempo, a na zjazdach rozwijana prędkość przekraczała momentami 100 km/h - dodał.
Dla Matyasika wynik w Słowenii trzeba więc rozpatrywać nie tylko przez pryzmat zajętych miejsc, ale przede wszystkim przez okoliczności, w jakich przyszło mu startować.
- Robiłem wszystko przez te 2 tygodnie, aby być w stanie nawiązać walkę z czołówką, ale ten czas na przygotowanie był zdecydowanie za krótki, abym pokazał swój potencjał. Ambicje były dużo większe, ale po przejechaniu obydwu wyścigów na 100% wystarczyło na takie wyniki.”
I właśnie ambicje najlepiej pokazują podejście młodego kolarza. 22. miejsce na ME i zaledwie 15 sekund straty do mistrza Europy mogłoby być dla wielu zawodników powodem do ogromnej satysfakcji. Maksymilian Matyasik ma jednak zupełnie inne ambicje i plany.
- Nie jednego cieszyło by to, tym bardziej patrząc na okoliczności, jednak mnie interesuje tylko miejsce w ścisłej czołówce - powiedział dla Sucha24.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze