Omawiając funkcjonowanie Miejskiej Przychodni Zdrowia w Makowie Podhalańskim jej dyrektor przyznał, że w grudniu 2022 roku pojawiły się nieprawidłowości, co w pewien sposób miało związek z jego niedyspozycją. Podkreślił, że trudności jakie występowały wynikały z nieprawdopodobnie dużej, nienotowanej dotychczas ilości zachorowań na choroby, z którymi dotąd nie było problemów. – To nie były Bóg wie jakie choroby. To przede wszystkim COVID, który dał znać o sobie. Prócz tego epidemie szkarlatyny z dużymi ogniskami w kilu szkołach – mówił Michał Wychowaniec, dyrektor Miejskiej Przychodni Zdrowia w Makowie Podhalańskim
Dyrektor podkreślił, że o skali zjawiska najlepiej świadczą liczby. W skali kraju w 2022 roku odnotowano aż 12 628 przypadków, gdy rok wcześniej było ich 2649, czyli sześć razy mniej. Jednocześnie odnotowano trzykrotny wzrost przypadków ospy wietrznej ( 2022 – 171 480 przypadków przy 57 669 w roku 2021). – Są to choroby, które nie są dla nas zaskoczeniem, podobnie jak przeziębienia, których była duża ilość. Ale wszystkie przebiegały dużo ostrzej niż zwykle. Są różne teorie na ten temat i zjawisko jest badane. Prawdopodobnie przyczyną jest uszkodzenie nabłonka układu oddechowego przez COVID oraz wirus RSV i stworzenie wrót do kolejnych infekcji, które przebiegają dłużej i ciężej. Są osoby, które chorują od listopada i problemem jest żeby odzyskały zdrowie – opisuje powagę sytuacji Michał Wychowaniec.
TELEFONICZNA REJESTRACJA NA… ZA TYDZIEŃ
Po wystąpieniu Michała Wychowańca przyszedł czas na pytania. Pierwszy ruszył z nimi Paweł Zachariasz, przewodniczący Rady Osiedla Maków Centrum, który od razu wyrzucił co jemu i mieszkańcom leży na sercu. – Telefoniczna rejestracja w ogóle nie działa. Do godz. 9.00 zapomnijmy o zarejestrowaniu się telefonicznie. Nie wiadomo jak to się dzieje, ale nie można się zarejestrować. Ja rozumiem, że osoby starsze są ważne, ale są osoby młode, które pracują i mają gorączkę. Chcą do lekarza, ale nie mają szans – podnosił problem Paweł Zachariasz. Pytał czy osoby młode mają zostać zwolnione z pracy, gdyż zachorowały, a nie ma im kto wystawić zwolnienia lekarskiego. – Jak ktoś mówi, że pracuje i musi mieć zwolnienie, a pani w rejestracji, że za tydzień termin, no to są kuriozalne sytuacje – relacjonował Paweł Zachariasz jakie sygnały otrzymuje od mieszkańców. Chciał również wyjaśnień na jakiej podstawie został ustalony limit ilości pacjentów przyjmowanych dobowo przez lekarzy. – Pani w rejestracji mówi, że doktor już nie przyjmie, bo wyczerpał się limit – zgłaszał problem przewodniczący osiedla Maków Centrum.
Michał Wychowaniec przyznał, że jest zaskoczony tym, co usłyszał. Przyznał, że w grudniu był moment, że trudno było się dodzwonić do rejestracji z uwagi na ogrom zachorowań na różnego rodzaju choroby, co odbijało się również na dostępności do lekarzy, którzy także chorowali. – O sytuacji, że rejestratorka odmówiła osobie chorej zwolnienia nie słyszałem. Ja to wyjaśnię. Przyjrzę się, bo to niedopuszczalne – zadeklarował Paweł Zachariasz.
Poruszając temat dobowego limitu przyjęć, to ten określił Narodowy Fundusz Zdrowia. Etatowy lekarz pracuje 7 godzin 35 minut. Na przyjęcie pacjenta, który zgłasza się do niego po raz pierwszy ma 15 minut, co oznacza, że dziennie lekarz może przyjąć 30 chorych. – W praktyce lekarze przyjmują więcej osób. Nawet poza limitem godzin. Lekarze etatowi zostają po godzinach. Lekarze kontraktowi, którzy mają zobowiązania w innych placówkach jadą do nich i niemożliwe jest przyjęcie przez nich większej ilości pacjentów – tłumaczył zasady dyrektor MPZ w Makowie Podhalańskim.
Radni nie dawali za wygraną. – Czy da się usprawnić rejestrację? Ludzie chodzą do lekarzy, bo nie boją się jak w ubiegłym roku, że zostaną odesłani na kwarantannę – zauważyła radna Agnieszka Adamek. – Problem jest ogólnopolski. Nie było w dwóch ostatnich miesiącach przychodni, która byłaby w pełni wydolna. Przyjmowali lekarze, którzy sami byli chorzy, ale czuli się na siłach pracować Nie oczekujmy cudów. Liczba zachorowań była trzykrotnie większa niż w ubiegłym roku. Działamy w takim stopniu w jakim możemy. Łatwiej ocenić stan pacjenta, gdy się go widzi niż telefonicznie – mówił dyrektor MPZ. Ponownie podkreślił, że brak możliwości dodzwonienia się jest niedopuszczalny i to wyjaśni. Z drugiej strony zaznaczył, że przy takiej ilości chorych przychodnie zdrowia powinny stosować system triage, jak przy wypadku masowym i oceniać, którzy chorzy wymagają pilnej wizyty lekarskiej, a którzy mogą na nią poczekać.
KAZALI CZEKAĆ MIESIĄC, W RABCE PRZYJĘLI „OD RĘKI”
Na inny problem z jakim się spotkał zwrócił uwagę radny Kazimierz Bałos. Pożalił się, że miał zapalenie ucha środkowego. W makowskiej lecznicy usłyszał, że pierwszy wolny termin do lekarza jest za… miesiąc. Tymczasem w Rabce został przyjęty na… drugi dzień.
Michał Wychowaniec poinformował, że wie, że to nie zabrzmi dobrze, ale nie należy się ograniczać do własnego powiatu. Przypomniał, że Narodowy Fundusz Zdrowia prowadzi stronę „Gdzie się leczyć NFZ” i można na niej znaleźć specjalistę, do którego czas oczekiwania jest najkrótszy. Ci bowiem mają obowiązek zgłaszania wolnych terminów. – Obłożenie nie rozkłada się równomiernie. Powiat suski przeciążony jest kardiologicznie, ortopedycznie i neurologicznie. Dlatego warto szukać w innych miastach. Problemem jest tylko dojazd – poinformował dyrektor Michał Wychowaniec.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.W ogóle dodzwonić się do rejestracji to jest bardzo trudne. Z drugiej strony pacjenci też sobie robią jaja. Przychodzę rano do ośrodka, w rejestracji mówią, że lekarz ma pełną obsadę pacjentów, a pod drzwiami nie ma nikogo. Lekarz siedzi w środku i czeka.
Nie dodzwoni się nikt bo słuchawka jest pewnie odłożona .bo nikt by nie wytrzymał nonstop dzwoniącego telefonu a rejestratorki szczególnie. Jak była poprzednia obsada na rejestracji nie było tego problemu,a jak się już dodzwonisz to automat informuje który jesteś na liście oczekujących i dalej czekasz na 1 miejsce oczekujących i pozostaje się modlić żeby ktoś podniósł słuchawkę i w końcu się nie doczekasz i w nerwach liczysz na kolejny raz.
To co się dzieje w MPZ w Makowie to jest kpina! W rejestracji jest dużo pań, dzwoni telefon i nikt nie raczy go odebrać !!! Udają że nikt nie dzwoni a już nie daj Boże umówić się na wizytę w ten sam dzień. Osobiście pani w rejestracji odmówiła mi rejestracji dziecka i musiałam iść prywatnie do Medyka w Suchej. Kpina wszystkie panie do zwolnienia
Tak, bo Panie w rejestracji są złośliwe i nie umawiają pacjentów specjalnie, odmawiają zapisania kolejnego pacjenta pomimo,że mają do lekarzy pełno wolnych miejsc, a lekarze siedzą sobie w gabinetach i nic nie robią ???? Takie złośliwe bestie ???? Lubią sobie posłuchać jak ludzie krzyczą, przeklinają, obrażają je, to prostsze niż zapisanie pacjenta do pustego przecież grafiku ????
Idz kobieto i posiedz pare godzin z nimi w rejestracji to zobaczysz jak to wyglada.
Myślę, że najłatwiej jest oceniać jak się nie wie jak to wygląda od środka. Sama pracuję w biurze obsługi od wielu, wielu lat, wykonuje tylko polecenia dyrekcji, a mimo to zawsze wszystkie "baty" dostawały się mi, a nie tym którzy za sznurki pociągali. No ale tą Panią na pierwszej linii najłatwiej oceniać...
laryngolog w makowie przyjmuje tylko jedną trzecią pacjentów na nfz resztę prywatnie w mpz (albo jedną czwartą jak rozmawiałam z pacjentami na poczekali kto jest jak)... temu termin jest miesiąc.. co jest troche dziwne bo to my płacimy podatki na ten budynek
He, he - żyjemy w dualnym systemie opieki zdrowotnej. Czyż w Makowie nie ma prywatnej przychodni?. Tam nie ma kolejek państwo radni.
ciekawe czy pan Zachariasz chciał do konkretnego lekarza, do którego zazwyczaj chodzi , czy w ogóle szukał pomocy u jakiegokolwiek wolnego lekarza... bo może wtedy dostałby zwolnienie na drugi dzień , kto wie... Zwolnienie przecież lekarz może wystawić 3 dni wstecz...
A oczywiście do całodobowki tam mogą przyjąć nawet 92 pacjentów jak jest lekarz co się rusza a w ośrodku 30 proszę , Zaznaczam że w calodobowce jest 1 lekarz,1 pielegniarka, rejestracja w pomieszczeniu 2 na 3 metry , która jest równocześnie gabinetem zabiegowym
P.dyrektorze proszę to zmienić owe PANIE pracują chyba za karę! Zero uśmiechu, uprzejmości, wręcz chamskie( niektóre), najwyższy czas również pielęgniarki wymienić, niech popracują na oddziałach, one są w tym ośrodku " przyspawane" do krzeseł?
W ogóle dodzwonić się do rejestracji to jest bardzo trudne. Z drugiej strony pacjenci też sobie robią jaja. Przychodzę rano do ośrodka, w rejestracji mówią, że lekarz ma pełną obsadę pacjentów, a pod drzwiami nie ma nikogo. Lekarz siedzi w środku i czeka.
Nie dodzwoni się nikt bo słuchawka jest pewnie odłożona .bo nikt by nie wytrzymał nonstop dzwoniącego telefonu a rejestratorki szczególnie. Jak była poprzednia obsada na rejestracji nie było tego problemu,a jak się już dodzwonisz to automat informuje który jesteś na liście oczekujących i dalej czekasz na 1 miejsce oczekujących i pozostaje się modlić żeby ktoś podniósł słuchawkę i w końcu się nie doczekasz i w nerwach liczysz na kolejny raz.
To co się dzieje w MPZ w Makowie to jest kpina! W rejestracji jest dużo pań, dzwoni telefon i nikt nie raczy go odebrać !!! Udają że nikt nie dzwoni a już nie daj Boże umówić się na wizytę w ten sam dzień. Osobiście pani w rejestracji odmówiła mi rejestracji dziecka i musiałam iść prywatnie do Medyka w Suchej. Kpina wszystkie panie do zwolnienia