Zdarzyło się to w Juszczynie w połowie ubiegłego wieku. W jednej z rodzin urodziła się dziewczynka od dawna oczekiwana przez rodziców. Na chrzcie nadano jej imię Małgorzata. Rodzice dziewczynki posiadali niewielkie gospodarstwo. Uprawiali owies, pszenicę, ziemniaki i jarzyny. Posiadali krowę, parę kur, gęsi i indyków. Dom oraz zabudowania gospodarcze były zawsze zadbane. Ojciec Władysław dorabiał jako górnik w jednej ze śląskich kopalń. Do pracy dojeżdżał specjalnym autobusem przewożącym górników. Początkowo wszystko układało się pomyślnie, aż do momentu, kiedy Władysław zaczął wracać do domu pijany. Awanturom nie było końca. Żona Joanna bardzo się tym niepokoiła. Płakała po nocach. Nie wiedziała, co robić, gdyż wszystkie prośby, kierowane do męża o zmianę postępowania nie skutkowały.
Małgorzata za trzy miesiące miała przystąpić do Pierwszej Komunii Świętej. W domu dalej nic się nie zmieniało. Ojciec spożywał jeszcze więcej alkoholu. Przestał nawet uczęszczać na Msze św. do kościoła.
Pewnego wieczoru córka, nie mogąc już dłużej znieść sytuacji rodzinnej, postanowiła, że odtąd będzie zawsze modliła się za tatę, przed obrazem Matki Bożej Pocieszenia, umieszczonym w ołtarzu głównym juszczyńskiej świątyni.
Maryja wysłuchała próśb Małgorzaty. Ojciec zmienił się nie do poznania. Nie pił, dbał o rodzinę, wyspowiadał się i brał udział w nabożeństwach świątecznych, a nawet w dni powszednie. Dziewczynka wiedziała, że stało się tak za przyczyną Boga i Matki Najświętszej oraz wielkiej mocy modlitwy.
To cudowny, dziewiętnastowieczny obraz z wizerunkiem Matki Bożej Pocieszenia łaskami słynącej, która trzyma stojącego na Jej kolanach Jezusa, z rączką uniesioną w geście błogosławieństwa, Madonna nam pomaga, pociesza w trudnych chwilach ziemskiej wędrówki, a Jezus błogosławi parafię i ludność, z serca dziękujemy Im za to – mówią mieszkańcy Juszczyna.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!