Podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. złotych – jedna z kluczowych obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej – nabiera realnych kształtów. Ministerstwo Finansów zapowiedziało, że zmiana wejdzie w życie najprawdopodobniej w 2026 roku, co oznacza, że w kieszeniach podatników zostanie rocznie aż 7200 zł więcej. Co to oznacza dla Polaków i dlaczego na realizację trzeba jeszcze poczekać? Przyglądamy się szczegółom.
Podniesienie kwoty wolnej od podatku z obecnych 30 tys. zł do 60 tys. zł było jednym z filarów programu „100 konkretów na 100 dni” Koalicji Obywatelskiej przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku. Choć od tamtej pory minęło już kilkanaście miesięcy, a temat chwilowo przycichł, Minister Finansów Andrzej Domański potwierdził w rozmowie z Programem Trzecim Polskiego Radia, że resort nie wycofuje się z deklaracji. „Pracujemy nad planem, który przedstawię premierowi” – zapowiedział, wskazując 2026 rok jako realny termin wprowadzenia zmian.
Dlaczego nie wcześniej? Domański tłumaczył to koniecznością równowagi między ambitnymi obietnicami a wydatkami państwa, zwłaszcza w kontekście bezpieczeństwa i wysokiego deficytu budżetowego. „Jako kraj mamy potężne wydatki związane z bezpieczeństwem” – podkreślił minister, sugerując, że priorytety takie jak obronność mogą opóźniać inne reformy.
Kwota wolna od podatku to suma dochodu, od której nie trzeba płacić PIT. Obecnie wynosi 30 tys. zł, co przy stawce podatkowej 12% w pierwszym progu pozwala zaoszczędzić 3600 zł rocznie. Podniesienie jej do 60 tys. zł podwoi tę kwotę – podatnicy opodatkowani według skali podatkowej zyskają 7200 zł rocznie (60 000 zł × 12% = 7200 zł). To odczuwalna ulga, szczególnie dla osób o niższych dochodach, takich jak emeryci, renciści czy pracownicy zarabiający blisko minimalnego wynagrodzenia.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że zmiana nie zwalnia nikogo z obowiązku składania rocznego zeznania podatkowego – nawet jeśli dochód nie przekroczy 60 tys. zł, deklarację trzeba będzie złożyć. „To ważna informacja dla tych, którzy mogliby pomyśleć, że nowa kwota zwalnia ich z formalności” – zauważa Katarzyna Siemienkiewicz, ekspertka Pracodawców RP, cytowana przez portal Money.pl.
Podwyższenie kwoty wolnej to nie tylko zysk dla podatników, ale i wyzwanie dla finansów publicznych. Według szacunków ekonomistów, takich jak Ryszard Petru w rozmowie z TVN24, reforma może kosztować budżet nawet 52 mld zł rocznie w utraconych dochodach. „To bardzo duży uszczerbek, większy dług publiczny i wyższe odsetki” – ostrzegał Petru, wskazując na ryzyko pogłębienia deficytu. Polska, objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu, musi ostrożnie balansować między obietnicami a stabilnością fiskalną.
Z kolei Ministerstwo Finansów podkreśla, że zmiana jest częścią szerszej strategii wspierania obywateli. Wprowadzona w 2022 roku w ramach Polskiego Ładu kwota 30 tys. zł była krokiem w tym kierunku, a podwojenie jej ma być kolejnym etapem. „Krok po kroku realizujemy obietnice” – mówił Domański w radiowej Trójce.
Jeśli plan resortu się powiedzie, nowa kwota wolna zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2026 roku, co oznacza, że podatnicy odczują różnicę w rozliczeniu za 2026 rok – czyli wiosną 2027 roku. To scenariusz optymistyczny, bo minister zastrzegł, że ostateczny termin zależy od decyzji premiera i sytuacji budżetowej. W najgorszym razie zmiana może przesunąć się na 2027 rok, czyli rok wyborczy.
W międzyczasie eksperci radzą śledzić dalsze komunikaty rządu. „To duża reforma, która wymaga precyzyjnego harmonogramu i konsultacji” – zauważa dr Sławomir Dudek z Instytutu Finansów Publicznych w rozmowie z TVN24 Biznes. Dla mieszkańców Małopolski, w tym powiatu suskiego, gdzie dochody często oscylują wokół średniej krajowej, dodatkowe 7200 zł rocznie może być realnym wsparciem – o ile rząd dotrzyma słowa.
Podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł to obietnica, która z kampanijnego hasła staje się konkretnym planem. Choć na efekty trzeba poczekać do 2026 roku, zapowiedź Ministerstwa Finansów daje nadzieję na ulgę podatkową dla milionów Polaków. Pytanie brzmi: czy budżet udźwignie ten krok, czy może znów usłyszymy o przesunięciu terminu? Na razie pozostaje uzbroić się w cierpliwość i trzymać rękę na pulsie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze