Blisko dwa lata temu burmistrz Jordanowa zdecydował się na przekształcenie czterech klas szóstych w miejscowej Szkole Podstawowej w trzy klasy siódme. Zmiany zakwestionowała część rodziców, a przede wszystkim Kuratorium Oświaty w Krakowie, a potem Minister Edukacji i Nauki. Miasto trwało jednak przy swoim i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie przyznał, że samorząd ma prawo decydować o tym jak organizować naukę w prowadzonych przez siebie placówkach.
Przypomnijmy. W maju 2020 roku w Szkole Podstawowej w Jordanowie były cztery klasy szóste. Naturalnym było zatem, że od września w placówce będą funkcjonowały cztery klasy siódme. Burmistrz miasta Andrzej Malczewski zdecydował się jednak zredukować je do trzech, co tłumaczył względami ekonomicznymi. – Kiedy podpisywałem pierwszy arkusz organizacyjny szkoły, który poszedł do zaopiniowania, w ogóle takiego ruchu nie brałem pod uwagę. Ale w międzyczasie dostaliśmy informację z ministerstwa o zmniejszonej subwencji oświatowej, a także drugą, że z uwagi na zagwarantowaną sześcioprocentową podwyżkę pensji nauczycieli od pierwszego września, mamy na nią znaleźć pieniądze we własnym budżecie – tłumaczył Andrzej Malczewski, burmistrz Jordanowa powody dla jakich zdecydował się z 4 klas VI utworzyć trzy klasy VII. Dodał, że połączenie klas przyniesie korzyść dla uczniów, ponieważ po jego przeprowadzeniu dzieci będą mieć informatykę i zajęcia językowe w podgrupach mniejszych niż do tej pory.
Do wszystkich czterech klas VI uczęszczało łącznie 79 uczniów. Po zmianach w dwóch klasach VII znalazło się po 26 osób, a w jednej 27. I choć nowy rok szkolny już się rozpoczął, to część rodziców jordanowskich siódmoklasistów nie pogodziła się z tym faktem. Rada Rodziców powiadomiła Kuratorium Oświaty w Krakowie, że doszło do naruszenia przepisów. To uznało, że oczekiwania rodziców są słuszne i w drodze decyzji wskazało, że dopuściło się złamania przepisów. Samorząd Jordanowa był jednak pewny swoich racji i odwołał się do ministra edukacji i nauki.
Początkowo resort edukacji milczał. Z czasem doszło do zmiany jego szefa. Nowy minister Przemysław fektCzarnek w lipcu ubiegłego roku utrzymał w mocy decyzję kurator. Można powiedzieć, że musztarda po obiedzie, bo klasy zostały połączone rok wcześniej. Jednak burmistrz Jordanowa uznał, że musi dbać o reputację i swoje dobre imię. Miasto złożyło skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Efekt? Sąd nie tylko uchylił decyzję ministra!, ale także wcześniejszą kurator oświaty, która już kilkukrotnie wydawała decyzje pozbawione racjonalnych przesłanek, a zarazem nakładających na gminy ogromne koszty! Co więcej… WSA umorzył postępowanie administracyjne, a ponadto nakazał ministerstwu wypłatę Miastu Jordanów 680 zł jako zwrot kosztów sądowych.
Podczas niedawnej sesji Rady Miasta burmistrz Jordanowa wrócił do sprawy. Zauważył, że sprawa łączenia klas wywołała ogromne emocje, a skoczyło się nauką zdalną trwającą większość roku szkolnego. – Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznał, że racja jest po naszej stronie. Wszystko jest zgodne z prawem – mówił Andrzej Malczewski. Zaproponował podział ról i zasugerował, aby kurator skupiła się na edukacji, a gmina, która jest organem prowadzącym szkół i przedszkoli na budynkach i infrastrukturze. – Niech każdy się skupi na tym, co do niego należy. Tak będzie lepiej – zauważył burmistrz Malczewski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Mam nadzieję, że nie chodziło wtedy o to, żeby z oszczędności w etacie nauczycielskim ze zlikwidowanej jednej klasy, sfinansować jakiś nowy, dziwny etat kierowniczy w urzędzie miasta?
Mam nadzieję, że nie chodziło wtedy o to, żeby z oszczędności w etacie nauczycielskim ze zlikwidowanej jednej klasy, sfinansować jakiś nowy, dziwny etat kierowniczy w urzędzie miasta?