Reklama


Jałowiec Team i Wolni Strzelcy wygrywają w hitach kolejki

10/12/2025 08:10

Druga kolejka Suskiej Ligi Futsalu przyniosła zdecydowanie więcej emocji niż pierwsza odsłona tegorocznej edycji. Nie mogło być inaczej, bo drużyny złapały już właściwy rytm, a przy tym naprzeciw siebie dwukrotnie stawali główni pretendenci do medalowych lokat.

Meczycho na otwarcie kolejki

W sobotnie popołudnie warto było odwiedzić zawojską halę sportową już o 15.00. Wówczas na boisku pojawiły się ekipy Luksus Teamu i Jałowiec Teamu. Stworzyły widowisko, które godne było nazwania go jednym z hitów kolejki.

Lepiej mecz zaczęli stryszawianie, którzy po golu Arkadiusza Witka objęli prowadzenie, a po chwilę później podwyższył je Karol Korczak. Odpowiedzi rywalom udzielił Witek, ale tym razem Tomasz. Dwukrotnie skierował piłkę do siatki Jałowiec Teamu i na tablicy wyników pojawił się remis.

Reklama

Od tego momentu trwała wymiana ciosów. Tyle tylko, że to stryszawianie wyprowadzali go jako pierwsi, a następnie Lukus Team im się rewanżował. Na drugiego gola Karola Korczaka odpowiedział Wojciech Szczerba, a na trafienie Arkadiusza Witka – Szymon Urban. Gola na wagę trzech punktów zdobył dla stryszawian Michał Groń, bo jego uderzenie nie spotkało się już z ripostą ze strony rywali. - Piłkarsko świetny mecz. Każda drużyna ze swoim pomysłem, swoimi atutami. Cieszy wygrana z jednym z faworytów tej ligi, przynajmniej moim zdaniem. Uznanie dla moich zawodników. Zostawiliśmy kawał serca na boisku i za to szacunek. Cieszymy się, ale już myślimy o następnym meczu – komentuje wygraną Michał Groń, kapitan Jałowiec Team.

- Rywal nam się postawił. W naszych szeregach widoczny był brak Tomasza Łącki. Sami sobie jesteśmy winni. Zawodnicy drużyny przeciwnej dwukrotnie grali w osłabieniu. Mieliśmy dwie szanse, aby wyjść na remis, a nawet wygrać, ale nie udało się nam i wynik jest, jaki jest. Jeżeli chcemy myśleć o obronie mistrzostwa, to do następnego meczu musimy przystąpić w pełni skoncentrowani. Czekamy z niecierpliwością co wydarzy się w następnej kolejce – mówi Dominik Blańda, kapitan Luksus Team, jednocześnie gratulując Jałowiec Team zwycięstwa.

Reklama

Jałowiec Team – Luksus Team 5:4
Bramki:
A. Witek (2), Korczak (2), M. Groń – T. Witek (2), Szczerba, Urban

* * * * * * *

San Marino zwycięża

W drugim starciu sobotniego popołudnia San Marino, znane również jego Nadwagasspor zmierzyło się z Thunder Team. I początkowo pokazywało oblicze godne ekipy z maleńkiego europejskiego księstwa. Potem jednak zaczęło czerpać tureckie wzorce.  

Wynik otworzył Kacper Marszałek, wyprowadzając Thunder Team na prowadzenie, a stratę zniwelował Mariusz Gwiazdoń. Natomiast na gola Jakuba Marszałka, po którym Thunder Team ponownie prowadził odpowiedział Dominik Kachel. I wówczas role się odwróciły. Daniel Kachel dał znak do przejścia z obrony do ataku. Mateusz Pudalik jeszcze pozwolił zostać rywalom w grze. Za pięć kolejnych trafień San Marino przeciwnicy nie zdołali się już zrewanżować.

Reklama

- Ten mecz chcieliśmy zacząć od razu z przytupem. Chcieliśmy dominować, atakować, by pokazać, że pierwszy mecz i bardzo wysoka porażka z bardzo mocną ekipą nas nie załamał, lecz tylko dał nam kopa żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Niestety jednak w pierwszych minutach to drużyna Thunder Team naciskała na nas i nie pozwalała nam wyjść z własnej połowy. Strzelili pierwsi bramkę i wyglądało na to, że na tym nie poprzestaną. Po dobrej akcji udało nam się wyrównać, ale chwilę później znowu rywale wyszli na prowadzenie po szybkiej kontrze. Na szczęście zachowaliśmy zimną krew i bardzo szybko doprowadziliśmy znowu do remisu. Z każdą minutą wracaliśmy na właściwe tory i coraz częściej tworzyliśmy bardzo składne akcje. Coraz więcej strzałów i coraz więcej konkretów z naszej strony. Niemniej gratulujemy drużynie przeciwnej dobrego meczu, bo naprawdę nie było to łatwe spotkanie – podsumowuje Dominik Kachel, zawodnik San Marino.

San Marion – Thunder Team 8:3
Bramki: Daniel Kachel (2), Domink Kachel (2), M. Gwiazdoń (2), Jan Śpiewla, Rzeszótko- J. Marszałek, K. Marszałek, Pudalik

Reklama

* * * * * * *

Wataha z Peaky Blinders strzelali na zawołanie

Aż osiemnaście bramek obejrzeli kibice w starciu Watahy z Peaky Blinders. Jednak nie tylko ten fakt, ale przede wszystkim to, że padały one seriami spowodował, że emocje na boisku zmieniały się jak w kalejdoskopie.

Peaky Blinders i Wataha rozpoczęły sezon od porażki, więc obie ekipy chciały teraz zapunktować. Pierwsi krok w tym kierunku zrobili piłkarze Watahy, a konkretnie Łukasz Latoń. Potem jednak hat-trickiem popisał się Szymon Wróbel, a dubletem Wojciech Kordyl i to Peaky Blidners byli na czterobramkowym prowadzeniu.

Reklama

Przed przerwą Kamil Trzebuniak zmniejszył straty, ale zaraz po zmianie stron Szymon Wróbel ukłuł po raz czwarty. Wydawało się wówczas, że jego drużyna ma sytuację pod kontrolą. Tymczasem po raz drugi trafił Latoń, a zaraz potem hat-tricka ustrzelił Jacek Rak i mecz zaczął się jakby na nowo.

Peaky Blinders otrząsnęli się z chwilowego szoku. Dwa gole Jakuba Talagi przywróciły spokój, który zmącił Przemysław Jelito. Hat-trick Sebastiana Kachla zamknął mecz. – Daliśmy z siebie wszystko, ale jeszcze widocznie za mało. Z każdym meczem są postępy całej drużyny. Jak na pierwszy start w takiej lidze jest nieźle. Liczę ze Wataha jeszcze coś pokaże ciekawego w lidze – mówi Łukasz Latoń, kapitan Watahy.  

Reklama

Peaky Blinders – Wataha 11:7
Bramki: Wróbel (4), Kachel (3), Kordyl (2), Talaga (2) - Rak (3), Latoń (2), Jelito, Trzebuniak

* * * * * * *

Zmarnowane Talenty po raz drugi

Znakomicie rozpoczęły sezon Zmarnowane Talenty. Na inaugurację pokonały 5:4 Wolnych Strzelców, a tym razem w jeszcze bardziej okazały sposób zwyciężyły ze Skomielną Czarną.

Już pierwsza połowa pokazała, że Zmarnowane Talenty nie będą miały w sobotni już wieczór problemów z odniesieniem okazałej wygranej. Po dwóch golach Brajana Capara przedzielonych trafieniem Igora Kwaśniewskiego oraz bramce Szymona Sułochy prowadziły już do przerwy różnicą czterech goli.

Reklama

Po zmianie stron drużyna ze Skomielnej Czarnej straciła cztery dalsze bramki. Tym razem dwukrotnie Przymierzył Tomasz Puzik, a w międzyczasie hat-tricka skompletował Capar, a dublet Kwaśniewski. Dopiero wówczas Sylwester Jabcoń pokazał, że i jego ekipa potrafi strzelać. Jednak jego dwa gole nie miały już znaczenia dla losów rywalizacji. Tym bardziej, że przedzieliła je chwila radości Oliwiera Knapczyka, który zdobył dziewiątego gola dla Zmarnowanych Talentów.

Pomimo okazałej wygranej w szeregach triumfatorów panowały stonowane nastroje. - W drugiej kolejce zagraliśmy o niebo lepiej, niż w pierwszym meczu. Jednak nadal była to jedynie mała część tego, co potrafimy i chcemy grać. Pomimo kontrolowania całego przebiegu spotkania - dużo zmarnowanych okazji, dwie bramki stracone po niepotrzebnych błędach i kiepskie wejście w mecz. Bramka otwierająca wynik padła dopiero, bodajże, po dwunastu minutach. To aspekty zdecydowanie do poprawy przed meczem z trzecio-kolejkowym rywalem z wysokiej półki, Woodicą. Nie mniej jednak szanujemy komplet punktów i cieszymy się z fotela lidera. Celując jednak w jak najwyższe cele musimy zacząć grać z większą odpowiedzialnością – dzieli się pomeczowymi obserwacjami Bartłomiej Polak, zawodnik Zmarnowanych Talentów.

Reklama

Zmarnowane Talenty – Skomielna Czarna 9:2
Bramki: Capar (3), Kwaśniewski (2), Sułocha, Puzik, Kanpczyk – Jabcoń (2)

* * * * * * *

Woodica pęka przy Wolnych Strzelcach

Jak druga kolejka SLF zaczęła się od wybornej przystawki, tak zakończyła się znakomitym deserem. A ten zaserwowali do spółki piłkarze Woodici i Wolnych Strzelców.

W Amatorskiej Lidze Powiatu Suskiego Woodica nie przegrała od ponad roku. W Suskiej Lidze Futsalu także trudno znaleźć na nią sposób. Patent mają Wolni Strzelcy, którzy jako ostatni sprawili, że juszczynianie schodzili z parkietu ze spuszczonymi głowami. Ograli ich 5:3.

Reklama

Chęć zrewanżowania się Woodici za ostatnie niepowodzenie, a zarazem wola odkucia się Wolnych Strzelców za porażkę na inaugurację obecnej edycji SLF zwiastował emocje. No i tych było co nie miara. W pierwszej połowie padły tylko dwie bramki. Obie były dziełem zawodników z numerem „7”. Najpierw dla Woodici trafił Kamil Lenik, a wyrównał Mateusz Sendor.

W drugiej połowie ponownie pierwsi ze zdobytego gola cieszyli się zawodnicy Wolnych Strzelców, a najbardziej Michał Bielarczyk, bo to on wpisał się na listę strzelców. I tym razem Woodica skutecznie odpowiedziała, a konkretnie Grzegorz Ferek. Decydujący cios zadał jednak Szymon Szyszka i porażka Woodici stała się faktem. - Dużo emocji towarzyszyło naszemu ostatniemu spotkaniu z Woodicą. Mecz bardzo ciężki do gry, faule, słupki, poprzeczki, można tego wymieniać sporo. Natomiast udało się nam wygrać pierwszy mecz w tym sezonie i to z bardzo silną drużyną! Wynik nie był pewny do samego końca, ponieważ wiele zmarnowanych sytuacji było jak po jednej, jak i po drugiej stronie. Ostatecznie to my mieliśmy przewagę jednej bramki, strzelonej z rzutu wolnego za połowy boiska. Dziękujemy przeciwnikom za bardzo fajne spotkanie i życzymy powodzenia w dalszej fazie rozgrywek! – mówi Patryk Kosek, zawodnik Wolnych Strzelców.

Reklama

Wolni Strzelcy – Woodica 3:2
Bramki: Sendor, Szyszka, Bielarczyk – Ferek, Lenik

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Woodica 9 22 94 33
2 Jałowiec Team 9 21 74 30
3 Zmarnowane Talenty 9 20 66 34
4 Luksus Team 9 19 66 37
5 Wolni Strzelcy 9 18 49 45
6 Peaky Blinders 9 12 68 68
7 San Marino 9 9 55 74
8 Skomielna Czarna 9 9 37 72
9 Thunder Team 9 3 24 83
10 WATAHA 9 35 92


 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości