Uczestnicy „Into the East” wspinali się pod Pikiem Lenina. Niestety Mateusza, dopadła choroba. Kasia i Wojtek razem z nim pojechali do szpitala. Tomek wspólnie z ekipą z Wrocławia pozostał i próbuje zdobyć szczyt.
Moja choroba spowodowała, że musieliśmy zrezygnować z próby wejścia na Pik Lenina. Wiadomo, że życie nie lubi próżni, dlatego zamiast walki w górach czekała na nas walka z kirgiską służbą zdrowia. Do szpitala przybywamy wieczorem. Sam widok placówki, może sprawić, że nie jeden wyzdrowieje od razu. Przed wejściem kolejka, ale to nie dziwi polskiego pacjenta. Moje obce rysy, sprawiają że zostaję szybko przepuszczony i już po pół godziny bada mnie lekarz. Tyle dobrych informacji. Oczywiście w szpitalu nikt nie mówi po angielsku. Prawda, rosyjski jest podobny do polskiego, ale nie wtedy gdy uczysz się go zaledwie drugi tydzień, i nie wtedy gdy próbujesz wytłumaczyć lekarzowi co Ci dolega. Ktoś w końcu wpadł na pomysł zrobienia mi zdjęcia rentgenowskiego. Musiałem przejechać pół świata, żeby dać się prześwietlić. W Polsce nigdy nie było ku temu okazji. Doktór oglądnął zdjęcie, zawołał drugiego speca, pomyśleli chwilę i zawyrokowali: „To chyba gruźlica, ale najlepiej jutro powtórzyć badania”
[lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/1.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/2.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/3.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/4.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]
Z nietęgą miną wyszedłem ze szpitala. Wojtek złapał jakąś taryfę, która miała nas zawieść pod najtańszy hostel w mieście. Ku naszemu zdziwieniu taksówkarz, okazał się być lekarzem, który badał mnie kilka minut wcześniej. Teraz zagadka: Lekarz dorabia jako taksówkarz, czy taksówkarz dorabia jako lekarz?
Następny dzień przynosi kolejną porcję walki z medycyną w wersji azjatyckiej. Rozumiem wszystko…ale dlaczego zdjęcie rentgenowskie robi się w jednym szpitalu i jedzie się z nim przez całe miasto, aby mógł go obejrzeć jakiś doktor ? Nie wiem czy mój przypadek jest aż tak ciężki, ale aby go przedyskutować zbiera się całe konsorcjum lekarskie. Chyba to jedynie ciekawość, w końcu nie często leczą u siebie kogoś z Europy
[lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/5.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/6.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/7.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/8.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]
Po odwiedzeniu paru szpitali i laboratoriów oraz zrobieniu dwóch zdjęć rentgenowskich w końcu po trzech dniach pada diagnoza: „Pneumonia - zapalenie płuc”. Szczęśliwi, że to jednak nie gruźlica, idziemy do apteki zrealizować receptę. Na nasze głośne ‘Zdrastwój” nikt nie odpowiada, nigdzie nie widać sprzedawcy. Co jest? Opuszczona apteka? Rozglądamy się wokół i w końcu zauważamy łóżko a na nim dwóch kilkunastoletnich chłopaków. Oj trzeba było włożyć nie lada wysiłku, aby obudzić jednego z nich. Zaspany podaje nam lekarstwo. Oby dobre! Teraz muszę tylko przez tydzień aplikować antybiotyk i będzie ok. Oczywiście antybiotyk jest w formie zastrzyków rano i wieczorem. Żadne miejsce w ludzkim ciele, nie jest lepsze dla strzykawki niż ta część, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, więc czeka mnie tydzień kłucia w d…
[lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/9.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/10.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/11.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]
W tym miejscu pragnę bardzo podziękować Kasi i Wojtkowi za wszelką pomoc. Nie zastanawialiście się ani minuty, ale dla mnie zrezygnowaliście z gór. Dzięki Wam udało mi się opanować kirgiskie szpitale i wyjść cało z tej sytuacji. Dziękuję.
Wieczorem udajemy się na krótki spacer po mieście. Mają tu całkiem niezłe wesołe miasteczko z kołem młyńskim. Obok karuzel znajduje się stary radziecki Jak-40. Okolica stanowi, główne miejsce odpoczynku dla miejscowej ludności, która chętnie gromadzi się w licznych restauracjach na świeżym powietrzu
[lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/12.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/13.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/14.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/15.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]
Posiadając dużo wolnego czasu pokręciliśmy się także po bazarze. Oczywiście trafiliśmy na parę smakołyków. Na wielu straganach królował nan, środkowoazjatycki chleb znany szerzej pod rosyjską nazwą lepioszka
[lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/16.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/17.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/18.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/19.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/20.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/21.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/22.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]
Zauważyliśmy też, że i tu panuje jakaś epidemia snu
[lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/23.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/24.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]
Ostre poszukiwania hosta, przyniosły rezultaty i mogę wprowadzić się do Sillky. W planach mam spędzić u niej tydzień odwiedzając rano i wieczór banicę (szpital) w celu aplikowania zastrzyków. Kasia i Wojtek w tym czasie pojadą do Biszkeku wyrobić dla nas wizy do Tadżykistanu, a Tomek spróbuje pomachać z wierzchołka siedmiotysięcznika.
Nocując w kirgiskim domu mam okazję zapoznać się z paroma zwyczajami. Po pierwsze stwierdzam, że głośne bekanie itp. po posiłku jako oznaka sytości to wcale nie legenda. Po drugie otrzymuję lekcję, że cyferki na muzułmańskim kalendarzu oznaczają dokładne wypisane godziny, kiedy należy oddać cześć Allachowi. Mam także okazję odbyć z Sillky spacer na górujące nad miastem wzgórze zwane Tronem Salomona. Ten niewielki skalisty grzbiet górski jest kolebką najstarszej osady w Osh. Znajduje się na nim twierdza, jaskinia oraz niewielki meczet.
[lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/25.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/26.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/27.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/28.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]
Moja gospodyni raczy mnie historią nieszczęśliwie zakochanej księżniczki, której łzy miały dać początek niewielkiemu źródełku. W drodze powrotnej trafiamy także na bazar, choć dziś wygląda jakby przeszedł po nim całkiem spory huragan
[lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/29.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/30.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"] [lightbox src="images/news/2014/luty/azja4/31.jpg" width="180" height="120" lightbox="on" title="Pik Lenina" align="top"]
Kładąc się spać dostaję wiadomość od Tomka: „Miałem mały wypadek, za parę godzin będę w Osz”. Co się stało? Dlaczego schodzi z gór? O tym wszystkim dowiemy się od Tomka w następnej części…
W następny odcinku: „Próba zdobycia Piku Lenina”
Dokąd doszedł Tomek? Ile warta jest lina? Niezwykła pamiątka z Kirgizji.
Mateusz Bury
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze