W dniach od 19 do 22 maja 1932 roku dekanat makowski wizytował Książę Arcybiskup Metropolita Adam Stefan Sapieha. Rozpoczął ją od duszpasterstwa w Makowie 19 maja o godzinie 17. Przygotowania trwały od kilku miesięcy. Jednak tego dnia dawało się odczuć z jednej strony gorączkowy nastrój, ale także ogromną radość ze spotkania z arcybiskupem Sapiehą. Wierni przystąpili do sakramentu pokuty, aby oczyszczeni z grzechów oczekiwać na dostojnego gościa. Świątynia została pięknie przyozdobiona.
Arcybiskupa Sapiehę witał gorąco ks. Prałat Józef Leja proboszcz makowskiej parafii w latach 1907 – 1935, przy donośnym biciu dzwonów, śpiewie „Ecce Sacerdos Magnus”, akompaniamencie organów oraz licznie zebranych duchownych i tłumie wiernych. W mowie powitalnej, którą książę Sapieha wygłosił z ambony, z satysfakcją witał wszystkich zebranych, cieszył się z tak licznego przybycia parafian z całego makowskiego dekanatu. Zachęcał do wierności Bogu, Najświętszej Maryi Panny, a także do Kościoła Świętego. Litował się nad niedolą ludu. Pragnął aby każdemu człowiekowi żyło się dobrze w Ojczyźnie. Prosił zgromadzony lud, by wszyscy przystępowali do sakramentu pokuty oraz Eucharystii. Stwierdził, iż jedynie dobry Bóg może nam pomóc w ciężkich chwilach codziennego życia. Trzeba się zawsze modlić, ufać Chrystusowi i trwać w wierze. Skierował też szczególne błogosławieństwo Boże dla wiernych naszego regionu.
Arcybiskup Sapieha w czasie wizytacji już o szóstej rano zasiadał w konfesjonale, aby spowiadać wiernych. Komunii udzielał po Mszy św. o godzinie siódmej. Bardzo chwalił parafian, iż tak gromadnie i z wielką nabożnością przyjmują Chrystusa w komunii świętej. Po śniadaniu arcybiskup Metropolita Adam Stefan Sapieha katechizował młodzież, aby następnie udzielić im sakramentu bierzmowania. Należy podkreślić, że wówczas ten sakrament z rąk księcia Sapiehy przyjęło aż 2000 wiernych. Kościół był wypełniony każdego dnia po brzegi. Tętnił miłością, szczęściem, zjednoczeniem, uwielbieniem Boga i Maryi. Prawie wszyscy parafianie przyjmowali komunię. Modlili się, śpiewali, uczestniczyli w adoracjach. Podczas drugiego dnia wizytacji ks. proboszcz Leja zasłabł. Na szczęście już następnego dnia wrócił do zdrowia i brał udział w uroczystościach kończących wizytację.
Jak wynika z opisu ówczesnych ludzi książę Metropolita Sapieha był postrzegany jako człowiek bardzo serdeczny o niezwykle prostym usposobieniu. Właśnie przede wszystkim tymi cechami zjednał sobie wiernych Makowa i okolic. Po udzieleniu przez niego papieskiego błogosławieństwa, tłum wiernych żegnał go okrzykiem „Niech żyje”. Wręczono mu kwiaty. Podziękowaniom nie było końca. Nie brakowało również wzruszenia, o czym świadczyły m. in. załzawione oczy wiernych.
Kazimierz Surzyn
Źródła:
Dzwon niedzielny, nr 25/1935 r.
Ocalmy od zapomnienia, Maków Podhalański 2000.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!