Wczoraj zamieściliśmy pierwszą część „Historii występów polskiej drużyny narodowej na mundialach” oczami Michała Sali i Mateusza Smyraka. Dziś przechodzimy do czasów współczesnych, co nie znaczy, że piłkarsko w wykonaniu naszych orłów lepszych. A te przybliża nam Michał Stec.
Mundial w Korei i Japonii w 2002 roku miał przerwać złą passę Polaków występujących w rozgrywkach po szesnastoletniej przerwie. Był to ich pierwszy mundial rozegrany w XXI wieku. Jak to już wcześniej bywało, wiązano z powrotem biało-czerwonych do gry w MŚ duże nadzieje. Kadrę prowadził wtedy trener Jerzy Engel. Niestety Polacy przegrali dwa pierwsze spotkania fazy grupowej. Marzenia Orłów o sukcesie skończyły się już na samym starcie. W meczu otwarcia grupy D Polska zagrała z gospodarzami mistrzostw – Koreą Południową i poniosła porażkę 0:2, następnie została rozgromiona przez Portugalię 4:0. Hat-trick zaserwował biało-czerwonym wybitny portugalski zawodnik Pauleta. Polakom pozostał już tylko do rozegrania pożegnalny mecz o honor ze Stanami Zjednoczonymi. Wygrali 3:1. Bramki w spotkaniu zdobyli Emmanuel Olisadebe, Paweł Kryszałowicz, Marcin Żewłakow. Dla drużyny rywali trafił Landon Donovan. Po wyjątkowo nieudanych mistrzostwach w 2002 roku, biało-czerwoni długo ocierali łzy rozpaczy.
Kolejne MŚ z udziałem polskiego zespołu odbyły się w Niemczech w 2006 roku. Tutaj obawiano się powtórzenia porażki z występów z 2002 roku. Ówczesny selekcjoner Paweł Janas skompletował skład drużyny pomijając w nim zawodników, którzy wcześniej, w eliminacjach wywalczyli udział biało-czerwonych w mistrzostwach. Został z tego powodu skrytykowany przez ekspertów, kibiców i środowisko piłkarskie. Jego decyzje budziły w tamtym czasie duże kontrowersje. W kadrze nie znaleźli się m.in. bramkarz Jerzy Dudek i bardzo dobrze prezentujący się zawodnicy Tomasz Frankowski i Tomasz Kłos. Wszystkie obawy okazały się uzasadnione. Polski zespół zaliczył najpierw porażkę 0:2 z Ekwadorem, a następnie 0:1 z Niemcami – gospodarzami turnieju. Trzeci mecz był tak, jak na poprzednich mistrzostwach meczem o honor. Biało-czerwoni pokonali 2:1 zespół Kostaryki. Dublet goli strzelił wtedy Bartosz Bosacki. W drużynie przeciwników celne trafienie w bramkę zanotował Ronaldo Gomez. Fatalne występy Polaków okrzyknięto wstydliwą powtórką z rozrywki z MŚ 2002 roku.
Na MŚ w Rosji w 2018 roku, reprezentacja Polski zaprezentowała się tak samo, jak na wcześniejszych mundialowych występach. Dwa lata przed rozpoczęciem mundialu, polska kadra zagrała w Euro 2016, gdzie pod wodzą trenera Adama Nawałki osiągnęła ćwierćfinał. Jak w poprzednich latach, oczekiwania i nadzieje na osiągnięcie sukcesu były duże. Liczono, już nie tylko na to, że biało-czerwoni wyjdą z grupy, ale też na to, że osiągną więcej, może powtórzą dobry wynik z Euro 2016? W składzie polskiego zespołu grał znany i uważany już za jednego z najlepszych na świecie zawodnik Robert Lewandowski. Niestety, jego udział w składzie drużyny i gra nie zapewniły zespołowi powodzenia. Polacy grali bardzo słabo i ponieśli dotkliwą porażkę. Już po dwóch rozegranych spotkaniach, okryci hańbą spakowali walizki i byli gotowi na powrót do kraju. W pierwszym meczu fazy grupowej przegrali z Senegalem 1:2, następnie zostali rozgromieni przez reprezentację Kolumbii 0:3. W trzecim meczu o honor, na pocieszenie wygrali 1: 0 z Japonią. Gola dla biało-czerwonych strzelił Jan Bednarek. Koncepcja budowy zwycięskiej drużyny Adama Nawałki nie zrealizowała się. Biało-czerwoni i tym razem zmarnowali szanse i zawiedli kibiców.
Ostatnie MŚ w piłce nożnej rozegrano w Katarze 2022 roku. Kadrę do rozgrywek przygotowywał trener Czesław Michniewicz. W składzie znaleźli się pamiętający poprzednie mistrzostwa Robert Lewandowski, Wojciech Szczęsny, Grzegorz Krychowiak, Kamil Glik. W przeciwieństwie do postawy oczekiwania na sukces z lat ubiegłych, tym razem nie rozbudzano w kibicach dużych nadziei, raczej studzono emocje i obiektywnie przedstawiano realne możliwości Polaków. Swój pierwszy mecz fazy grupowej biało-czerwoni rozegrali 22 listopada przeciwko reprezentacji Meksyku. Spotkanie zakończyło się remisem 0:0, który obu zespołom dawał po jednym punkcie w tabeli i nie przekreślał szansy na wyjście z grupy. Niestety, pod względem stylu i sposobu gry polska kadra zaprezentowała się słabo. Wybrano model gry defensywnej, przez co w meczu brakowało ataków i strzałów na meksykańską bramkę. W drugiej połowie spotkania biało-czerwoni wywalczyli rzut karny, do którego wykonania przystąpił Robert Lewandowski. Niestety, nasz najlepszy zawodnik nie trafił w bramkę, zmarnował „jedenastkę” podyktowaną dla Polaków. Po pierwszym zremisowanym meczu w grupie, reprezentacji i kibicom pozostał duży niedosyt.
W sobotę 26 listopada biało-czerwoni rozegrali drugi mecz fazy grupowej z Arabią Saudyjską. Przez piętnaście minut gry w pierwszej połowie rywale mocno zagrażali polskiej bramce oddając strzały. Na szczęście, bohatersko bronił jej Wojciech Szczęsny. Jak się potem okazało, był to wielki mecz naszego bramkarza. Pod koniec pierwszej połowy biało-czerwoni mieli kontrę, w której Robert Lewandowski zagrał do Piotra Zielińskiego, a ten trafił w bramkę rywala. Padła pierwsza bramka polskiego zespołu w tych mistrzostwach. Do końca pierwszej połowy Polacy utrzymali prowadzenie 1:0. Drużyna Arabii Saudyjskiej dostała jeszcze szansę na strzelenie rzutu karnego, którego na nasze szczęście nie wykorzystała. W drugiej połowie meczu, zawodnik Arabii się pomylił i nasz napastnik Robert Lewandowski strzelił swoją pierwszą bramkę na tych MŚ. Polały się łzy szczęścia. Z wynikiem 2:0 polski zespół wspiął się na czołówkę tabeli i zbliżał się do wyjścia z grupy. Biało-czerwoni w meczu z Arabią Saudyjską zaprezentowali się o wiele lepiej niż w meczu z Meksykiem, dlatego też odżyły nadzieje kibiców na awans Polaków.
Do meczu z Argentyną 30 listopada, reprezentacja przystąpiła z czterema punktami, zajmując pierwsze miejsce w grupie. Drużyna rywali z legendarnym Messim, aby myśleć o wyjściu z grupy musiała w tym meczu co najmniej zremisować. Jak się później okazało, była trudnym przeciwnikiem dla biało-czerwonych. Mecz Lewandowski kontra Messi wróżył wiele emocji, ale gra naszych zawodników raczej nikogo nie zachwycała. W pierwszej połowie Argentyńczycy dostali okazję na wykorzystanie „jedenastki”. Do wykonania rzutu karnego podszedł jeden z najlepszych piłkarzy świata Lionel Messi. Na nasze szczęście ten wybitny zawodnik nie trafił, a Wojciech Szczęsny obronił wspaniale. Niestety, tuż przed wyjściem do szatni padł pierwszy gol dla Albicelestes, którego strzelił Alexis Mac Allister. Z wynikiem 0:1 dla Argentyny zakończyła się pierwsza połowa meczu. Pod koniec drugiej połowy Argentyńczycy podwyższyli wynik spotkania na 2:0 po celnym trafieniu zawodnika Manchesteru City Juliana Alvareza. Biało-czerwoni przegrali, ale mimo porażki awansowali do rozgrywek w 1/8 finału z drugiego miejsca w grupie D. Stało się tak dlatego, ponieważ reprezentacja Meksyku wygrała mecz z drużyną Arabii Saudyjskiej z wynikiem 2:1, ale miała gorszy bilans bramkowy. Po przegranym meczu dającym Polakom awans, na twarzach zawodników pojawił się „śmiech przez łzy”. Z jednej strony żal porażki, a z drugiej radość z dalszego udziału w mundialowych rozgrywkach.
Historycznym sukcesem był udział polskiej reprezentacji w grze fazy pucharowej 1/8 finału. Polskie Orły od 36 lat, aż do tej pory kończyły udział w mundialu na grze w fazie grupowej. Biało-czerwoni wreszcie wyszli z drugiego miejsca ze swojej grupy. Na ten mecz czekano od 1986 roku. 4 grudnia rozegrali mecz z Francuzami, dotychczasowymi mistrzami świata. Przez około 30 minut pierwszej połowy grali swój najlepszy mecz w tym turnieju. Zaprezentowali najwyższe umiejętności, na które było ich na chwilę obecną stać, z modelem gry zarówno defensywnej jak i ofensywnej. Odważnie walczyli o piłkę i atakowali bramkę rywala. Trójkolorowi z takimi gwiazdami jak Oliver Giroud, Kylian Mbappe, Antoine Griezmann i Hugo LLoris okazali się rywalem najwyższej klasy. Zagrali tak, jak na prawdziwych mistrzów przystało. Z nierównym przeciwnikiem, mimo dobrej gry Polacy nie mieli szans na wygraną. Pierwszego gola w meczu, w 44 minucie strzelił doświadczony Oliver Giroud. Po pierwszej połowie Francja objęła prowadzenie z wynikiem 1:0. W drugiej połowie polski zespół walczył dzielnie, aby przynajmniej doprowadzić do remisu, niestety to się nie udało. W 74 minucie gry, drugą bramkę dla Trójkolorowych strzelił jeden z najlepszych piłkarzy świata, 23 letni Kylian Mbappe. Francja umocniła się na prowadzeniu z wynikiem 2:0. Ostatnia, zwycięska bramka dla francuskiego zespołu padła w 91 minucie gry. Był to dublet utalentowanego Kyliana Mbappego i dominacja Francuzów 3:0. W ostatniej akcji meczu sędzia podyktował jeszcze rzut karny dla Polaków, którego pechowo nie wykorzystał kapitan reprezentacji Robert Lewandowski. Dostał on jednak jeszcze jedną szansę od sędziego, który kazał powtórzyć rzut, ponieważ francuski bramkarz Hugo LLoris przekroczył linię bramkową w czasie oddawania rzutu przez Lewandowskiego. Tym razem, kapitan reprezentacji Polski trafił bezbłędnie. Padła bramka honorowa dla biało-czerwonych. Mecz zakończył się wynikiem 3:1 dla Francji. Polacy po trudnej i wymagającej grze, uznali wyższość aktualnych jeszcze mistrzów świata i pożegnali się z mundialem 2022 roku w Katarze.
Konrad Stec
uczeń ZS im. W. Goetla w Suchej Beskidzkiej
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze