Choć współczesne hydranty są tak skonstruowane, że woda nie ma prawa w nich zamarzać, wciąż nie brak takich, które w czasie mrozów są bezużyteczne. Problem ze swoimi mają mieszkańcy Żarnówki. Już zdarzyło się w tej miejscowości, że w czasie pożaru strażacy nie mieli skąd czerpać wody.
Temat niesprawnych w zimie hydrantów pojawił się podczas ostatniej sesji samorządu makowskiej gminy. Poruszyła go radna z Żarnówki, a zarazem sołtys tej miejscowości Ewa Matyja. – Podobno zostały zamontowane zawory, które nie sprawdzają się w zimie. Gdy w czasie pożaru na Grapie była potrzeba, by pobrać wodę, nie dało się tego zrobić. Zaworu nie można było otworzyć, bo woda dostała się gdzieś, gdzie nie powinna i zamarzła. Nie znam się na technicznych szczegółach, ale problem jest poważny. Już od dwóch lat próbuję kogoś zainteresować tą sprawą, wciąż bez rezultatu – powiedziała. Burmistrz Paweł Sala stwierdził jednak, że nigdy nie dotarł do niego żaden sygnał o takiej sytuacji.
Marek Guzik, prezes zarządu Przedsiębiorstwa Wodno-Kanalizacyjnego Eko-Skawa uspokoił Ewę Matyję, że teraz już z pewnością sprawa nie przemknie bez echa. – Zainteresujemy się tym tematem, bo rzeczywiście, tak jak Pani mówi, jest on bardzo ważny – zapewnił. Z kolei przewodniczący Rady Miejskiej w Makowie Podhalańskim Edward Orawiec, działający również w Zarządzie Miejsko-Gminnym Ochotniczych Straży Pożarnych w Makowie Podhalańskim (na czele którego stoi sam burmistrz Paweł Sala), dodał: - Na najbliższym posiedzeniu spróbujemy nagłośnić ten temat. Straż robi przeglądy hydrantów w poszczególnych miejscowościach, ale nie mamy zgłoszeń, że w Żarnówce jest z nimi problem. W Zarządzie są też druhowie z tej miejscowości, więc ich o to zapytamy – obiecał.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze