Czym jest bezinteresowna, szczera miłość i wierność przysiędze małżeńskiej pokazuje życie Mariana Dróżdża i jego żony Joanny z Jordanowa. Przez wiele lat to On był dla Niej opoką i wspierał w ciężkich chwilach. Teraz sam wymaga pomocy i kosztownego leczenia.
- Kiedy po raz pierwszy ujrzałem moją Asię, zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia… Nie mogłem jeść, spać ani myśleć o niczym innym… Wiedziałem już, że przez życie chcę iść tylko z nią – wspomina Marian Dróżdź. Dodaje, że dzień ślubu był najcudowniejszą chwilą w jego życiu. - Przysięgałem jej wtedy miłość, wierność, szacunek i to, że będę ją nosił na rękach… Do dzisiaj dźwięczą mi w uszach słowa „i że Cię nie opuszczę”… - dzieli się przemyśleniami. A nie są to puste słowa. Jego wybranka serca szła do ślubu o własnych siłach. Gdy szli przez kościelną nawę trzymali się mocno za ręce. Teraz jego ukochana jest osobą niepełnosprawną. Zmaga się z chorobą mięśni, która -jak mówi- bez pytania każdego dnia kradnie jej sprawność.
I choć życie pani Joanny naznaczone jest cierpieniem, to zawsze mogła liczyć na swojego męża. – Wspaniali ludzie. Niezwykle zaradni. Są wzorem do naśladowania. Tak wygląda prawdziwa miłość – mówi jeden z ich znajomych. Bo pan Marian swojej Asi nieba by przychylił choć sam jest osobą niepełnosprawną. W dzieciństwie został zaszczepiony szczepionką przeciw ospie i skutkiem tego jest niedowład połowiczny. - Mimo wszystko dawaliśmy sobie radę. Marian ciągle się śmieje, że mamy jedną sprawną rękę na cały dom. Czasem myślę, że w naszym życiu nieustannie dział się cud – opowiada pani Joanna, która swojego męża poznała w rodzinnym domu. Przyjechał do jej mamy… zamówić pokrowce do samochodu. - Pokrowców nie dostał, dostał za to córkę za żonę. Taka mała zamiana… Trochę jak bajce… A my bardzo chcieliśmy żyć długo i szczęśliwie – wspomina.
Państwo Dróżdżowie żeby móc funkcjonować muszą sobie wzajemnie pomagać. Teraz staje się to niemożliwe. U pana Mariana zdiagnozowano złośliwego raka stercza. Jak mówią jordanowianie jest to złośliwy hamulec życia, który chce im odebrać szczęście i bezlitośnie odlicza czas do rozstania. Jedynym ratunkiem dla Mariana jest operacyjne usunięcie nowotworu. Operacja jest ciężka i obarczona licznymi i bardzo poważnymi powikłaniami. Jest jednak światełko w tunelu – operacja z użyciem robota da Vinci, który jest w stanie zminimalizować powikłania pooperacyjne prawie do zera. Koszt takiej operacji wynosi prawie 50 tysięcy złotych, co jednak przewyższa możliwości finansowe jordanowian. - Jest ona poza naszym zasięgiem, a czas działa na naszą niekorzyść. Prosimy, pomóżcie nam. Każdego, kto zechce pochylić się nad naszym życiem, będziemy mieć w sercu na zawsze – apelują o pomoc.
Leczenie Mariana Dróżdża można wesprzeć na kilka sposobów:
Można na jego rzecz przekazać 1 proc. podatku dochodowego: Numer KRS: 0000396361, z dopiskiem Cel szczegółowy 1% 0125138 Marian.
Na rzecz Mariana Dróżdża uruchomiona została także zbiórka internetowa na portalu siepomaga.pl „Walka niepełnosprawnej żony o chorego męża. Pomóż! Ta miłość nie może się skończyć...”Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.przeleje ale zdecydowanie przydałoby się też po prostu podać numer konta tego pana a nie tylko siepomaga które pobiera sobie z tego nieuzasadniony procent i NIE JEST DZIAŁALNOŚCIĄ CHARYTATYWNĄ - nie chcemy wspierać hieny tylko chorych
sie pomaga pobiera 6 % od zebranych pieniedzy
Zgadzam sie z przedmówcami prosze podac nr konta potrzebujacego to pomogę
przeleje ale zdecydowanie przydałoby się też po prostu podać numer konta tego pana a nie tylko siepomaga które pobiera sobie z tego nieuzasadniony procent i NIE JEST DZIAŁALNOŚCIĄ CHARYTATYWNĄ - nie chcemy wspierać hieny tylko chorych
sie pomaga pobiera 6 % od zebranych pieniedzy
Zgadzam sie z przedmówcami prosze podac nr konta potrzebujacego to pomogę