Reklama


Konstancja z Jachówki zdobyła Mont Blanc. Spełniła swoje wielkie marzenie

04/10/2026 19:14

16 września 2026 roku o godz. 14:04 Konstancja Głowacz z Jachówki spełniła jedno ze swoich największych marzeń. Stanęła na szczycie Mont Blanc, na wysokości 4810 m n.p.m. Droga na Dach Europy była dla niej nie tylko górskim wyzwaniem, ale również próbą wytrzymałości, charakteru i walki z własnymi słabościami.

Na co dzień Konstancja studiuje w Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu na kierunku instrumentalistyka, w specjalności skrzypce. Muzyka nie jest jednak jej jedyną pasją. Ważne miejsce w jej życiu zajmują także sport, bieganie i coraz wyższe góry.

Reklama

Pomysł wejścia na Mont Blanc pojawił się około rok wcześniej. Początkowo był tylko marzeniem, jednak z czasem przerodził się w konkretny cel i motywację do działania.

– Rok temu był tylko pomysł. Marzenie, które z czasem stało się czymś znacznie większym. Czymś, co pomagało mi przetrwać najgorsze chwile i znaleźć w sobie siłę wtedy, kiedy wydawało mi się, że już jej nie mam – wspomina Konstancja.

Do ostatnich dni nie było jednak pewne, czy wyprawa zakończy się próbą zdobycia szczytu. Tydzień przed planowanym wejściem pogoda zaczęła się pogarszać, a prognozy zmieniały się praktycznie z dnia na dzień. Pojawiło się pytanie, czy warunki w ogóle pozwolą ruszyć w górę.

Reklama

Ostatecznie nadszedł dzień próby. Początkowy stres wraz ze zdobywaniem kolejnych metrów ustąpił miejsca zmęczeniu i zwątpieniu. Szczególnie trudny moment przyszedł na wysokości około 4500 metrów.

Nogi stawały się coraz cięższe, a wysokość zaczynała dawać o sobie znać. Wtedy najważniejsza okazała się psychika.

– Próbowałam przestać myśleć o szczycie. Nie patrzeć tak daleko. Nie zastanawiać się, ile jeszcze zostało. Tylko jeden krok. Potem kolejny. I jeszcze jeden. Liczyłam je sobie i szłam. Bo zrozumiałam, że tego dnia nie wejdę na Mont Blanc siłą nóg. Wejdę siłą głowy – relacjonuje.

Reklama

Krok za krokiem zbliżała się do celu. W pewnym momencie zwątpienie ustąpiło, a pojawiła się energia, której chwilę wcześniej brakowało.

16 września, dokładnie o godz. 14:04, Konstancja Głowacz stanęła na szczycie Mont Blanc – 4810 metrów nad poziomem morza.

– Chciało mi się płakać, krzyczeć i śmiać jednocześnie. Niedowierzanie, radość, ulga – wszystko naraz. Pamiętam tylko jedną myśl: „Boże. Zrobiłam to. Mont Blanc. 4810 metrów” – wspomina.

Jak przyznaje, tego dnia zdobyła jednak coś więcej niż górski szczyt.

Reklama

– Prawda jest taka, że nie zdobyłam wtedy tylko góry. Zdobyłam kawałek siebie. I chyba właśnie wtedy zrozumiałam, że mam w sobie znacznie więcej siły, niż mi się wydaje – podkreśla.

Jednym z momentów, które szczególnie zapisały się w jej pamięci, było przejście przez Grand Couloir. Spadające kamienie przypomniały jej o potędze gór i o tym, jak niewielki jest wobec nich człowiek.

– Jesteśmy tylko pyłkiem. I chyba właśnie wtedy po raz pierwszy tak mocno poczułam, jak kruche jest życie. Jak niewiele potrzeba, żeby wszystko, co na dole wydaje się ważne, nagle przestało mieć znaczenie – przyznaje.

Reklama

Wyprawa pozwoliła jej również spojrzeć z zupełnie innej perspektywy na codzienność. Kilka dni bez prysznica i bieżącej wody, noclegi w kilkunastoosobowych pokojach, herbata pita z miski czy bardzo proste warunki sprawiły, że rzeczy istotne na co dzień przestały mieć znaczenie.

– Nie ma znaczenia, jaki masz samochód. Jaki masz tytuł. Ile masz pieniędzy. Kim jesteś na dole. Liczą się Twoje marzenia, Twoje cele i góra, na którą właśnie próbujesz wejść. I ludzie – mówi Konstancja.

To właśnie relacje między ludźmi stały się dla niej jednym z najważniejszych doświadczeń wyprawy. Jak zauważa, osoby, które jeszcze chwilę wcześniej się nie znały, w górach potrafią na siebie czekać, pomagać sobie i podawać rękę w trudnych momentach.

Reklama

– Nikt nie musi być lepszy od nikogo. Bo w górach wszyscy jesteśmy po prostu ludźmi. I chyba właśnie to pokochałam najbardziej – dodaje.

Mont Blanc stał się początkiem jej przygody z wysokimi górami. Konstancja nie zamierza jednak ograniczać swoich sportowych wyzwań wyłącznie do zdobywania szczytów. Jest również w trakcie realizacji Korony Polskich Półmaratonów.

W tym sezonie przebiegła już cztery z pięciu wymaganych półmaratonów. Ostatni z nich planuje ukończyć 11 października w Krakowie. Tym samym chce skompletować wymagane biegi i zdobyć medal Korony Polskich Półmaratonów.

Reklama

W drodze na Mont Blanc nie była sama. Szczególne podziękowania skierowała do Przemka Wójcika, który towarzyszył jej podczas wyprawy.

– Dziękuję, że byłeś obok. Za każdy krok, za spokój wtedy, kiedy moja głowa mówiła „nie dam rady”, i za to, że pomogłeś mi dojść tam, gdzie rok temu nawet nie wiedziałam, czy będę miała odwagę spróbować – napisała.

Podziękowała również swoim rodzicom za wsparcie od początku realizacji górskiego marzenia. Szczególne słowa skierowała do mamy.

– Bez Ciebie ta wyprawa nie byłaby możliwa. Za Twoją wiarę we mnie, wsparcie i wszystko, co zrobiłaś, żebym mogła znaleźć się właśnie tam – dziękuję Ci z całego serca – podkreśliła.

Reklama

16 września 2026 roku, godz. 14:04, wysokość 4810 metrów. Dla Konstancji Głowacz z Jachówki te liczby oznaczają spełnienie jednego z największych marzeń. Jednocześnie Mont Blanc nie jest dla niej zakończeniem pewnego etapu, lecz początkiem kolejnego.

– Góry zdecydowanie są moim miejscem. Nie dlatego, że jest tam łatwo. Tylko dlatego, że tam wszystko staje się prostsze, prawdziwsze i ważniejsze. Mont Blanc nauczył mnie, że czasem całe życie może zmienić jeden kolejny krok – podsumowuje.

A po zdobyciu Dachu Europy Konstancja już patrzy w stronę kolejnych wyzwań. Jak sama przyznaje, jej prawdziwa przygoda z wysokimi górami dopiero się zaczyna.

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/10/2026 19:42
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości