W poniedziałek (1 sierpnia) w jednym z mieszkań w kamienicy na terenie Starego Miasta w Krakowie wybuchł pożar. Na balkonie uwięziona została 63-letnia kobieta, a w pomieszczeniach trawionych przez ogień jej 95-letni krewny. Jako pierwsi na miejsce zdarzenia dotarli sierżanci Paweł Pindel i Michał Wolski z Komisariatu Policji I w Krakowie. zobaczyli, że w mieszkaniu na drugim piętrze kamienicy szaleje pożar, a z pomieszczeń wydobywa się ogień i dym. Zaraz po policjantach na miejsce dotarła załoga straży pożarnej, która rozpoczęła gaszenie pożaru.
W czasie kiedy strażacy walczyli z ogniem do policjantów podszedł jeden z sąsiadów i poinformował ich, że w zajętych przez ogień pomieszczeniach mogą znajdować się starsze osoby wymagające pomocy. Paweł Pindel i Michał Wolski natychmiast przekazali tą informację oficerowi dyżurnemu, który wezwał na miejsce załogi pogotowia ratunkowego. Jednocześnie policjanci ustalili, że do trawionego przez płomienie mieszkania prowadzi jeszcze jedno wejście. Funkcjonariusze, widząc, że sytuacja jest dramatyczna, a dla zdrowia i życia uwięzionych w pożarze osób liczy się każda sekunda, postanowili siłowo wejść przez alternatywne drzwi. Mundurowi wyłamali je własnymi barkami
Kiedy policjanci sforsowali przeszkodę znaleźli się w całkowicie zadymionych pomieszczeniach. Ponieważ w środku panowała bardzo wysoka temperatura i brakowało tlenu czołgali się po podłodze, gdyż tylko w ten sposób byli w stanie przemieszczać się po pokojach. Poruszając się w ten sposób funkcjonariusze docierali do poszczególnych pomieszczeń, w większości zajętych już przez szalejący pożar. W końcu sierż. Paweł Pindel dotarł do pokoju, w którym w kłębach dymu zobaczył leżącego na łóżku, bardzo osłabionego starszego mężczyznę, który nie był w stanie poruszać się o własnych siłach. Chwycił za ręce 95-latka i zaczął wyciągać go z palącego się mieszkania. Zaraz z pomocą pospieszył mu sierż. Wolski oraz strażacy, którzy pomogli wydostać seniora na korytarz. Sierż. Michał Wolski, który jest przeszkolonym ratownikiem medycznym, sprawdził czynności życiowe starszego pana, a następnie wspólnie z drugim policjantem wyniósł go z budynku i przekazał załodze ratownictwa medycznego. W tym czasie, kiedy funkcjonariusze ratowali życie mężczyzny, strażacy dotarli do uwięzionej na balkonie i wzywającej pomocy kobiety, którą również wydostali z płonącego mieszkania. Następnie 63-latkę przejęli policjanci, którzy sprowadzili ją po schodach i przekazali drugiej załodze pogotowia ratunkowego.
95-latek i jego krewna zostali zabrani do krakowskich szpitali, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Gdyby nie szybkie i zdecydowane działania policjantów historia ta mogłaby mieć zupełnie inny finał.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ja bym im nie dał własnej myszy przypilnować
A ja mówię czapki z głów dla policjantów . Zachowali się Super Gratuluje
Wiecie ile pandemia zabrała takich 95 latków
Ja bym im nie dał własnej myszy przypilnować
A ja mówię czapki z głów dla policjantów . Zachowali się Super Gratuluje
Wiecie ile pandemia zabrała takich 95 latków