Reklama


Dowód wdzięczności - legenda

13/08/2021 08:52

Osadnicy przybywający na obszar Skawicy otrzymywali 24 morgi ziemi porośniętej puszczą. Każdy z nich w okresie wolnizny musiał we własnym zakresie wykarczować swoją działkę, a następnie zamienić ją w pole uprawne.

Zazwyczaj wszyscy gospodarze w wiosce siali proso, jęczmień, pszenicę, żyto oraz sadzili ziemniaki. Posiadali też zagon porośnięty warzywami, m. in.: marchewką, pietruszką, cebulą, ogórkami, burakami, grochem i fasolą.

Chaty, najczęściej drewniane, na kamiennym fundamencie, kryte słomą lub papą, otoczone były płotem ze sztachet, wykonanych z drewna bukowego. W sadach rosły jabłonie, śliwy, wiśnie, grusze, czereśnie, porzeczki oraz agresty. Wszystko to było przepięknie wkomponowane w krajobraz gór, pagórków, lasów i dolin otaczających ze wszystkich stron Skawicę. Uroku wsi dodawała również wartko płynąca przez nią rzeka, a okoliczne ukwiecone łąki sprawiały wrażenie, jakby stąpało się po kolorowym dywanie.

Reklama

Do Skawicy przyjeżdżali panowie z Suchej , Makowa i Lanckorony, aby na terenach nie zamieszkałych jeszcze przez ludność, urządzać polowania na lisy, zające, kuropatwy, sarny, dziki a nawet niedźwiedzie. Najwięcej dzikiej zwierzyny ukrywało się w leśnych ostępach, które ciągnęły się wysoko w góry.

W Skawicy często polował i łowił ryby hrabia Potocki. Podczas jednej z wypraw zaatakowało go stado dzików. Hrabia nie miał żadnych szans z rozwścieczonymi i głodnymi zwierzętami, toteż zaczął uciekać. Dziki biegły za nim. Naraz Potocki potknął się o wystający nad ziemię korzeń sosny. W jednej chwili runął jak długi na podłoże, ocierając jeszcze boleśnie nogę o pień. Oglądnął się za siebie. Dziki były coraz bliżej. Hrabia ledwo podniósł się, zrobił parę kroków i nagle wśród krzewów spostrzegł tajemne wrota. Przerażony otworzył je i wszedł do środka. Okazało się, że była to kryjówka zbójecka. Na szczęście nie było w niej nikogo. Potocki czekał cierpliwe, aż dziki zostawią go w spokoju. Po jakimś czasie znudzone zwierzęta odeszły w głąb lasu. Dopiero wtedy hrabia udał się w powrotną drogę. Przechodząc koło strumyczka wypływającego z gór, napotkał maleńką figurkę z posągiem Matki Bożej Różańcowej. Pomodlił się i podziękował Bogu oraz Maryi za okazaną mu łaskę. Jeszcze ciągle przed oczami miał watahy wygłodniałych dzików, gotowych go rozszarpać. Rozmyślał też nad tym, co by się wydarzyło, gdyby w jaskini przebywali zbójnicy.

Reklama

- Pewnie obdarliby mnie ze skóry- pomyślał. W tym momencie przeszyły go dreszcze. Jeszcze raz odmówił dziękczynną modlitwę. Obiecał Bogu i Najświętszej Panience spełnić dobry uczynek, a następnie szybkim krokiem podążył dalej.

Po godzinnym marszu Potocki dotarł do leśniczówki. Mieszkał tam leśniczy Dyrcz z żoną Marceliną i dwoma synami. Młodszy miał na imię Bartosz, a starszy Mateusz.

Dyrcz, rąbiąc drzewo na podwórku, zauważył przybysza stojącego u furtki.

- Co tutaj robicie, Panie?- zagadał do niego.

Reklama

- Polowałem w tych stronach- oznajmił hrabia.

Potem opowiedział leśniczemu przygodę, która go spotkała.

- No to, Panie, mieliście dużo szczęścia- podsumował opowieść hrabiego Dyrcz. Potocki skinął głową i nic już więcej nie powiedział. Leśniczy nieco później zabrał pana do domu i jak należy ugościł mięsem, chlebem i winem. Służył mu też pokojem gościnnym.

Między Dyrczem i jego rodziną a Potockim zrodziła się od tej chwili wielka przyjaźń. Za każdym razem, kiedy hrabia przyjeżdżał do Skawicy na polowanie lub połów ryb, mieszkał u leśniczego.

Reklama

Potocki, w dowód wdzięczności Bogu i Najświętszej Maryi Pannie za uratowanie mu życia, wybudował w Skawicy domkową kaplicę, która stoi do dzisiaj niedaleko miejsca, gdzie obecnie wznosi się świątynia pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej. Kaplica jest murowana. Wokół drzwi i okien pięknie ozdobiona. Posiada wieżyczkę zwieńczoną baniastym hełmem. Wewnątrz znajduje się cudowny obraz połowu ryb, z jego fundacji, figury św. Anny z małą Marią, Najświętszego Serca Pana Jezusa i tablica upamiętniająca sołtysa Skawicy Jakuba Śmietanę.

Miejscowa ludność chwaliła hrabiego za to, ponieważ, wtedy gdy nie było jeszcze kościoła w wiosce, mogła uczestniczyć kilka razy w miesiącu w nabożeństwach, odprawianych w kaplicy przez kapłana, przyjeżdżającego tutaj z duszpasterstwa w Zawoi. Hrabia spełnił w ten sposób dobry uczynek ku chwale Boga i Madonny Różańcowej.

Reklama

Kazimierz Surzyn

Miejsce zdarzenia mapa Sucha Beskidzka
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości