Do niczego nie doprowadziły rozmowy władz Suchej Beskidzkiej z miejscowymi przewoźnikami, mające na celu zlikwidowanie transportowego chaosu w mieście.
Władze Suchej Beskidzkiej mają już dość chaosu komunikacyjnego, który panuje w mieście. Zaprosili więc na rozmowy przedstawicieli firm transportowych, aby wynegocjować warunki, według których mieszkańcy miasta i okolic będą mogli sprawnie korzystać z usług przewoźników. Niestety, rozmowy do niczego nie doprowadziły.
- Podjąłem próbę porozumienia z przewoźnikami ws. poprawy organizacji przewozów, lecz niewiele z tego wyszło – przyznaje Stanisław Lichosyt, burmistrz Suchej Beskidzkiej. - Większość z nich widzi ten bałagan i konieczność zmian, ale nie bardzo wie jak to zrobić. Są jednak tacy, którym, mam wrażenie, odpowiada taki marazm i negują każdą propozycję, a sami nie mają żadnych sensownych.
Włodarz stolicy powiatu suskiego zaznacza, że rozkłady jazdy to w większości fikcja, a parkujących busów jest wszędzie pełno tylko nie tam, gdzie być powinny, czyli na dworcu.
- Zaproponowałem rozpoczynanie kursów z dworca, a jeśli już nie, to przynajmniej żeby każdy bus wjeżdżał na dworzec – wyjaśnia Lichosyt. - Byłaby wówczas lepsza możliwość kontroli czasu odjazdów, a w ramach uiszczanych opłat za wjazd na dworzec, każdy mógłby tam parkować czekając na swój kurs, bo miejsca jest wystarczająco. To nie zostało jednak zaakceptowane, a prawnie nie można ich do tego zmusić.
Cały zamęt jest bowiem spowodowany sytuacją przejściową dotyczącą ustawy o transporcie publicznym. Przepisy, które powinny uporządkować organizację przewozów, wejdą w życie dopiero od 2017 roku.
- Pozostało więc dwa lata, a to zbyt długo, aby tolerować obecny bałagan – twierdzi burmistrz.
Zapowiada więc zdecydowane działania. W najbliższym czasie ma zostać zawarte porozumienie ze starostą suskim, na mocy którego straż miejska będzie kontrolowała m.in. przestrzeganie rozkładów jazdy.
- Wyeliminujemy lub ograniczymy do minimum parkowanie busów w miejscach do tego nieprzeznaczonych – mówi Stanisław Lichosyt. - Jeśli to nie wystarczy, zostanie rozważona likwidacja niektórych przystanków np. tego obok Liceum Ogólnokształcącego, ponieważ dworzec jest bardzo blisko. Zamierzamy też zmienić sposób informowania pasażerów o odjazdach i dopilnować aby nie zatrzymywały się na nich busy, których nie ma na rozkładzie.
Co na to przewoźnicy? O zdanie i komentarz w sprawie poprosiliśmy przedstawicieli kilku firm transportowych. Nikt niestety nie zechciał ustosunkować się do problemu.
raz
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze