Wyrażenie pochodzi z języka łacińskiego i oznacza w języku polskim właśnie pierwszy kwietnia. To swoisty dzień radości. Możemy spodziewać się ze strony domowników, przyjaciół, znajomych, w mediach żartów, dowcipów, zmyślonych informacji, zabawnych memów, obrazków, nabierania niewinnymi kawałami, żartobliwych ofert produktów, celowo wprowadzamy w błąd, mówimy nieprawdę, ale w zabawnym wydaniu itp. Prima aprilis wspaniale nawiązuje do mitologii greckiej oraz rzymskiej. Według mitologii rzymskiej powiązany jest z rzymskim świętem zwanym Cerialiami. Bowiem Ceres, italska bogini wegetacji i urodzajów poszukiwała swojej zaginionej córki Prozerpiny. Podczas nich boginię wodzono nieprawdziwymi wiadomościami, co stało się bezpośrednią przyczyną, że 1 kwietnia w Starożytnym Rzymie robiono sobie przeróżne kawały. Stąd pochodzą także Veneralia, które odbywały się 1 kwietnia z okazji święta Venus Verticordia. W czasie ich trwania oddawano hołd bogini, potrafiącej przemienić ludzkie serca. Kobiety rzymskie prosiły boginię, aby pomagała im w sprawach sercowych, zaręczyn, małżeństwa, a także seksu. Mężczyźni wychodzili na ulice w strojach kobiet, tańczyli, żartowali z siebie wzajemnie. Podobnie było w mitologii greckiej, kiedy początkiem kwietnia Hades, bóg podziemi porwał Persefonę, córkę Demeter, boginię urodzaju, która poszukując jej kierowała się głosem latorośli, będącym niestety tylko echem.
W Europie wiąże się ze zmianą kalendarza przez papieża Grzegorza XIII przeprowadzoną w 1582 roku. Zdecydowano, iż nowy rok będzie się rozpoczynał 1 stycznia, a nie jak dotychczas pod koniec marca. Osoby, które o tym nie wiedziały, albo nie uznawały tego nazywane były w Anglii „kwietniowymi głupcami”. Natomiast we Francji na początku XVI stulecia chłopi dzielili się rybą na znak końca postu i świętowali przywitanie wiosny, stąd nadano im miano „kwietniowych ryb” oraz przypinano im papierową rybę.
W Polsce prima aprilis obchodzony jest od XVI stulecia. Dzień ten wypełniony był dawniej, podobnie jak dzisiaj opowiadaniem zmyślonych historii, celowym wprowadzaniem innych w błąd, robieniem żartów, psikusów, byleby to były błahe sprawy, nieszkodzące nikomu.
Media sportowe mówią o niesamowitych wyczynach sportowców, co okazuje się nieprawdą. Kiedyś była reklama kremu oraz perfum, które nie istnieją. Dotyczy też polityki. Przykładem jest traktat przeciwko Turcji Osmańskiej z cesarzem Austrii, podpisany początkowo 1 kwietnia 1683 roku, który ostatecznie został antydatowany na 31 marca, aby poprzednia data nie kojarzyła się z żartem primaaprilisowym.
Osobiście od lat nabieram tego dnia najbliższych, że mają dziurę w pończochach, bluzce, na spodniach, swetrze i łapią się na nie prawie zawsze. Sam również wpadam w to, zapominając o prima aprilisie i myśląc zupełnie o czym innym. Moja koleżanka z pracy na żart prima aprilis włożyła mi dwie małe łyżeczki do wewnętrznej kieszeni kurtki. Gdy byłem w jednym ze sklepów powiatu suskiego, poczułem, iż coś mnie uwiera, kiedy nachyliłem się, pakując zakupiony towar do wózka przy kasie. Wyjąłem łyżeczki. Zobaczyła to Pani kasjerka. Domyśliłem się od razu kto to zrobił. Wyjaśniłem i razem z Panią uśmialiśmy się zdrowo.
Życzę miłego, pełnego żartów, radości, uśmiechu primaaprilisowego wtorku.
Kazimierz Surzyn
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze