Reklama


Kanalizowanie Zawoi mogłoby trwać krócej! Zgoda buduje, niezgoda rujnuje.

18/08/2020 12:02

Powiedzenie mówi, że nie od razu Kraków zbudowano. Mieszkańcy zawojskiego osiedla Chopy uważają jednak, że budowa kanalizacji sanitarnej w tej części wioski trwa zdecydowanie zbyt długo, a przy tym inwestycja nie została należycie zaplanowana i tym samym przygotowana. 

- W marcu rozkopano nam osiedle i pociągnięto nitki kanalizacji. Jednak od tego czasu nie zostały wpięte domy do kanalizacji, bo nie ma prądu w przepompowni na osiedlu Chopy. Czy nie jest tak, że inwestor powinien uzgodnić podłączenie przed rozpoczęciem budowy? – skarży się jeden z mieszkańców Zawoi. Utyskuje, że dopiero teraz próbuje się znaleźć sposób na podłączenie. Tymczasem mieszkańcy nie mogą dokończyć porządkowania wykopów, bo za kilka lub kilkanaście tygodni będzie robione przyłącze energetyczne. – To już trwa tak długo, a komunalka dawno już chodziła podpisywać umowy, a mieszkańcy dalej muszą czekać i nikt im nie powie do kiedy – żali.      

Prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Budownictwa w Zawoi, Krzysztof Warmuz informuje, że sprawa tylko z pozoru wydaje się prosta. Wspomina, że za podpięcie prądu do przepompowni odpowiada firma, która zajmuje się budową kanalizacji. – Projekt jest realizowany w formie „zaprojektuj i wybuduj”. Przyłącz leży w gestii tej firmy, która się tym zajmuje. Mamy wstępną umowę i zgodę od energetyki na podpięcie się. Problem w tym, że ktoś nie chce się zgodzić na udostępnienie działki. Nie możemy nikogo do niczego zmusić. Były zgody, ale zostały wycofane i trzeba od nowa projektować przyłącz. Energetyka ma dwa lata czasu na to, ale może zrobi to szybciej – mówi Krzysztof Warmuz.        

Reklama

Prezes zawojskiego PGKiB przypomina, że budowa przepompowni także nie przebiegała sprawnie, gdyż nikt nie chciał mieć jej na swoim terenie. W końcu zdecydowano się wykonać ją na gminnej działce, ale pojawił się problem z prądem. – Powstały cztery przepompownie, ale ta jest najważniejsza, bo bez niej pozostałe nie ruszą. Obsługuje całą nitkę do centrum – zauważa.  

Krzysztof Warmuz nie ukrywa, że problemów jakie wystąpiły na Chopach jest dużo więcej. Czasami mieszkańcy od razu stają okoniem i nie godzą się na położenie rur na terenie swojej nieruchomości, a innym razem –co jest chyba jeszcze gorsze – wycofują zgodę gdy plany są już zrobione. – Tak było w centrum Zawoi. Osiem domów nie zostało podpiętych po właścicielka jednej działki wycofała zgodę i projekt trzeba było wyrzucić do kosza. Gdy zrobiliśmy nowy, to pani zmieniła zdanie, ale było już za późno i osiem domów pominięto – mówi. Dodaje, że niektórzy oczekują finansowej rekompensaty za udostępnienie działki pod rury. – Każdy chciałby być przyłączony do sieci, ale nie chce mieć głównego kolektora na swojej działce. Gdybyśmy mieli płacić, to inwestycja kosztowałaby nie 40, a 100 mln zł. Tylko, że wtedy cena za odbiór ścieków byłaby co najmniej dwa razy wyższa bo ktoś musiałby za to zapłacić. Błędne koło – puentuje prezes Warmuz.      

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama