Reklama


Zawoja żegna Stanisława Motowidło – muzyka, społecznika i człowieka wielkiego serca

22/11/2025 16:16

19 listopada, zmarł w wieku 81 lat, Stanisław Motowidło, mieszkaniec Zawoi, którego życie najlepiej opisywały słowa: społecznik, muzyk, strażak ochotnik, aktywista, śpiewak i człowiek oddany innym. Taki skrót jednak nie oddaje ogromu jego działalności ani wyjątkowej osobowości, którą przez dziesięciolecia znała i ceniła cała społeczność.

Pan Stanisław urodził się w 1944 roku, w trudnych czasach II wojny światowej, jako trzeci z sześciorga dzieci Bernadetty i Romana Motowidłów. Dorastał na Śpikówce, wysoko pod Kiczorą, gdzie nieurodzajna ziemia nie pozwalała rodzinie utrzymać się z gospodarstwa. Dlatego bardzo wcześnie zaczął szukać pracy – terminował u kowala i kołodzieja, choć od początku wiedział, że jego droga powinna prowadzić dalej. Z determinacją podnosił swoje kwalifikacje, co ostatecznie pozwoliło mu zostać kierownikiem kina w Zawoi, a następnie – aż do emerytury – kierownikiem piekarni Gminnej Spółdzielni „SCh”.

Jeszcze bogatsze było jego życie społeczne. Jako uczeń szkoły w Suchej Beskidzkiej zetknął się z rówieśnikami grającymi amatorsko muzykę i to spotkanie odmieniło jego życie. Zaczął uczyć się gry na instrumentach – klawiszowych, saksofonie, klarnecie, lecz przede wszystkim na ukochanej trąbce. Na początku lat 70. wstąpił do reaktywowanej Orkiestry Dętej w Zawoi, w której szybko stał się jednym z filarów. Ufundował dla niej puzon, prowadził naukę gry na instrumentach dętych i uczył zapisu nutowego. W 1999 roku wybrano go kierownikiem orkiestry – funkcję tę pełnił przez siedem lat, w okresie jej największych sukcesów.

Reklama

Zapamiętany został także jako człowiek, który potrafił dostrzec talent w innych i – jak wspominają członkowie orkiestry – nieraz podać pomocną dłoń. Jedno z takich wspomnień dotyczy Wielkiej Soboty 1985 roku, kiedy widząc młodego chłopca zainteresowanego trąbką, pożyczył mu własny instrument i podręcznik, odwiedzał go w domu i wspierał w pierwszych krokach. Po kilku miesiącach zaprosił go do orkiestry – i dla wielu był tak samo życzliwym przewodnikiem.

Jego aktywność nie kończyła się na muzyce. Jako członek orkiestry został także strażakiem OSP Zawoja Centrum, gdzie angażował się w życie jednostki. Przez lata służył też w zawojskiej parafii jako lektor, kantor, przewodnik pielgrzymów na kalwaryjskich ścieżkach i osoba, która modlitwą oraz śpiewem żegnała zmarłych z lokalnej społeczności. W chórze parafialnym śpiewał basy, wielokrotnie uświetniając uroczystości kościelne.

Reklama

Miał również wielkie serce. Choć nie mówił o tym głośno, podejmował się adopcji na odległość dzieci z krajów afrykańskich, regularnie przekazując im wsparcie finansowe. Robił to cicho, z potrzeby serca, bez oczekiwania na podziękowania.

Za swoje zaangażowanie w 2018 roku został uhonorowany tytułem „Zasłużony dla Gminy Zawoja”.

Stanisław Motowidło odszedł w dniu świętej Cecylii – patronki muzyków kościelnych. Dla tych, którzy go znali, to symboliczny znak. Wierzą, że dziś stoi już w sekcji basów niebiańskiego chóru albo gra na trąbce w rajskiej orkiestrze, patrząc z góry na tych, dla których muzyka zawsze była jego darem.

Reklama

Społeczność Zawoi żegna człowieka, który całe swoje życie przeżył dla innych. Pozostawił po sobie wdzięczność, wspomnienia i muzykę, która – jak wierzą jego bliscy – rozbrzmiewa teraz w niebie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości