O dużym szczęściu może mówić 17-latek, który w miniony weekend bawił się na imprezie kolegi świętującego 18 urodziny. Nastolatek mimo że to nie on był jubilatem, pił alkohol i wypił go o wiele za dużo. Jego organizm mógł tego nie wytrzymać. I może informacja ta ku przestrodze innym nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby na całe to zajście nie nadjechała policja.
W nocy z soboty na niedzielę patrol policji przejeżdżał ul. Wolności w Makowie Podhalańskim. Mundurowi zauważyli tam na parkingu przy sklepie grupę trzech - czterech osób pochylającą się nad leżącym, któremu udzielano pomocy. Okazało się, że młody mężczyzna jest nieprzytomny, ale karetka została już wezwana i jest w drodze.
Policjanci ustalili, że chłopak to 17-latek, który był na urodzinowej imprezie kolegi, który właśnie świętował wejście w dorosłość. Nastolatek wypił zbyt dużo alkoholu, w związku z czym dorośli opiekunowie postanowili odwieźć go do domu. Niestety w samochodzie chłopak gorzej się poczuł, zaczął wymiotować i dostał drgawek. Dorośli zatrzymali samochód, by udzielić chłopakowi pierwszej pomocy i wezwali karetkę pogotowia. Zanim ta przyjechała 17-latek stracił przytomność. Trafił prosto na OIOM.
„Teraz już jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo” – informuje Anna Gąsiorek-Rezler, rzecznik prasowy suskiej policji i dodaje ona, że w tym przypadku udało się uratować młodego mężczyznę, ale należy pamiętać, że alkohol nie może być spożywany przez osoby poniżej 18-go roku życia.
„Osoba, która sprzedaje, ale też rozpija małoletniego, dostarczając mu napoju alkoholowego, ułatwiając jego spożycie lub nakłaniając go do spożycia takiego napoju popełnia przestępstwo. Należy także pamiętać, że na rodzicach i opiekunach ciąży prawny obowiązek opieki nad dziećmi i nie dopuszczenie do spożywania alkoholu” – tłumaczy Anna Gąsiorek Rezler.
Alkohol w nadmiernej ilości może zaszkodzić jednak nie tylko małoletnim, ale również i pełnoletnim. Zwłaszcza, że młodzi imprezowicze, którym wydaje się, że są królami życia, mają przeróżne sposoby na to by alkohol szybciej i mocniej uderzył do głowy, a potem okazuje się, że organizm dostaje wstrząsu, a to już może skończyć się różnie i nie zawsze szczęśliwie jak w tym przypadku. Miejmy nadzieje, że 17-latek tę lekcje zapamięta do końca życia i wyciągnie z niej wnioski.
(tam)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze