Dwory w Śleszowicach

W 1809 roku na terenie południowych stoków Jedlicznika (543m) swoje dwory wybudowali dziedzic Kłosowski i Gabrysiewicz. Dwór Kłosowskich był murowany i znajdował się na obecnych terenach państwa Józefy i Stefana Gąsiorków. Dwór należący do Gabrysiewiczów, usytuowany był dokładnie w miejscu, gdzie obecnie stoi budynek Wiejskiego Ośrodka Zdrowia. Z dokumentów o tym dworze i jego właścicielach wynika, iż ów dwór był: „drewniany o konstrukcji zrębowej, tynkowany, parterowy, na rzucie prostokąta, dwutraktowy. W trakcie frontowym znajdowała się sień, po prawej jeden, a po drugiej stronie dwa pokoje. W trakcie tylnym – pierwotnie mieściły się trzy pomieszczenia, później cztery, ponieważ dokonano podziału środkowej izby na kuchnię i dwie toalety. Sale pokrywały sufity i pułapy belkowe, we wnętrzach znajdowały się trzy kominki z gzymsami. Dach łamany polski z wystawkami, pierwotnie pokryty był gontem, następnie papą. Pod wydatnym okapem umieszczony był gzyms profilowany”. Dwory otaczał piękny i duży ogród, a do ich zabudowań prowadziła ogromna rzeźbiona brama. Do dziś zachowały się jeszcze: stajnia i studnia dworska u państwa Piątków oraz wyłożony cegłą basen kąpielowy. Rosnące tam wspaniałe okazy świerków, jodeł, cisów również i dzisiaj dodają tym miejscom uroku.
Z dworem Kłosowskich związane jest podanie, które zaprezentowałem na niniejszym blogu 16 listopada 2022 roku pt.: „Miłość nie wybiera”. Kto z Państwa nie czytał gorąco polecam i zapraszam.
Dziedzic Kłosowski wkrótce po sprzedaniu dworu Gabrysiewiczowi przeniósł się wraz z rodziną do drugiego swojego dworu na Tarnawskiej Górze.
Skorowidze posiadłości wymieniają w XIX stuleciu kolejnych właścicieli Śleszowic: „rok 1830 – Tekla Gabrysiewicz, 1855 – Andrzej Gabrysiewicz, 1899 – Józef Gabrysiewicz”. Po śmierci Józefa majątek został podzielony pomiędzy dwóch jego synów. Do Stanisława należał folwark usytuowany na wschód od dworu, a do Kazimierza dwór. Córka zaś Aleksandra po wyjściu za mąż za Smolarskiego, zamieszkała w Przybradziu. Właściciel folwarku źle gospodarował, w rezultacie jego część odkupił brat. Zginął on podczas wojny polsko – bolszewickiej w 1920 roku. Właścicielką posiadłości została Smolarska.
Rodzina Gabrysiewiczów zamieszkiwała dwór do 1926 roku. Następnie został on wraz z częścią majątku sprzedany państwu Piątkom, którzy rok później oddali go w posiadanie Adolfowi Mracznemu – górnikowi ze Śląska. W okresie II wojny światowej zrujnowany już budynek dworski został rozebrany przez Niemców. Po zakończeniu działań wojennych część majątku należąca do Mracznego została przeznaczona na Wiejski Ośrodek Zdrowia, zaś druga część należy nadal do państwa Piątków.
Miejsce to wspominam z wielkim sentymentem, ponieważ przez kilka lat mieszkałem wraz z rodziną w jednym z mieszkań, znajdujących się na piętrze ośrodka oraz pracowałem w miejscowej szkole i w bibliotece.
Dwór w Zembrzycach

Wybudował go w latach 1807- 1810 Stanisław Leliwa Ostrzeszewicz, dziedzic wsi i kolator świątyni. Budowla była szerokofrontowa, parterowa, neoklasycystyczna, murowana, wzniesiona na planie prostokąta, przykryta czterospadowym dachem z facjatą na piętrze. Posiadała charakterystyczny portyk, wsparty na czterech kolumnach i zwieńczony trójkątnym frontonem, usytuowany w centralnej części elewacji frontowej, typowy dla dworów polskich.
Wewnątrz dworku mieściły się cztery duże sale na parterze, jeden pokój na poddaszu, kuchnia z zapleczem oraz 2 toalety. Wszystkie ściany były wybielone wapnem. Pomieszczenia ogrzewano piecami kaflowymi.
Do dworu należało szereg budynków, które tworzyły swoisty kompleks dworski. Były to: spichlerz, wyburzony w 1912 roku, który stał na miejscu obecnego budynku szkoły podstawowej, dom dla zarządcy tzw. „oficyna”, dziś mieszkają tam państwo Kuligowscy, budynek ekonoma dworskiego, rozebrany w 1993 roku, który stał „Na Piwniczce”, piwnice dworskie na Zamłyniu, a także stodoła usytuowana na gruncie, gdzie dzisiaj znajduje się remiza strażacka.
Dawniej przed dworem po lewej stronie mieścił się mały staw. Drugi znacznie większy staw rybny przegrodzony groblą, znajdował się na terenie boiska sportowego. Po zakończeniu II wojny światowej staw ów zniwelowano i zasypano, ponieważ powstało tam obecne boisko LKS „Garbarz”. Należy w tym miejscu podkreślić, że oba stawy były połączone ze sobą i zasilane wodą z pobliskiej Paleczki. Z kolei wodę ze stawów odprowadzano młynówką przez Zamłynie. Służyła ona do zasilania młyna wodnego, zniszczonego całkowicie przez pożar na początku XIX stulecia.
Od strony wschodniej, za dworem znajdował się ogród warzywny i kwiatowy, sad, a także altanka wypoczynkowa, na znacznej części tego terenu stoi dzisiaj Ośrodek Zdrowia. Uroku temu miejscu dodawały kilkusetletnie cisy, które wycięto podczas trwania okupacji hitlerowskiej.
Przez wiek dworek stanowił siedzibę właścicieli Zembrzyc tj.: Stanisława Leliwy Ostrzeszewicza, jego córki Stefanii, jej męża Franciszka Znamęckiego i ich córki Teofili Znamęckiej. Ta ostatnia dziedziczka cały majątek zapisała Tarnowskim, którzy sprzedali go żywieckim Habsburgom. Tuż przed wybuchem II wojny światowej za sprawą Karola Habsburga majątek trafił w ręce zembrzyckich chłopów poprzez wykupienie.
Z dworkiem wiąże się ponoć prawdziwa, jak twierdzą najstarsi mieszkańcy Zembrzyc, następująca historia, która wydarzyła się za życia wspomnianej już wcześniej Teofili Znamięckiej, dziedziczki wsi. Mieszkała ona w dworku, do którego prowadziła piękna aleja porośnięta smrekami. Pewnego razu zmierzając do domu, Teofila usłyszała cichutki płacz. Poszła w jego kierunku i już po chwili zobaczyła niemowlę, położone u stóp rozłożystego smreka. Ulitowała się nad sierotą i zabrała go do dworu. Dziecko zaniosła do komnaty, położyła na łożu, po czym rozwinęła powicie. Wtedy okazało się, iż jest to chłopiec. Dziedziczka postanowiła wychować go na dobrego człowieka. Nadała chłopcu imię Marek, a że został znaleziony pod smrekiem, mówiła też do niego pieszczotliwie „smrecek”. Ten przydomek przylgnął do chłopca i już wkrótce wszyscy we wsi go tak nazywali. Po śmierci Znamięckiej Marek został sam. Nie chciał mieszkać we dworze, bo jak mawiał, „wszystko tam przypomina mi matkę”. Błąkał się więc po wsi oraz okolicy. Pracował i sypiał u wielu mieszkańców Zembrzyc, co dzień u kogoś innego. Gdy miał 19 lat, wybuchła I wojna światowa. Marek wraz z innymi mieszkańcami zaciągnął się na ochotnika do wojska, aby walczyć o przywrócenie wolności Ojczyźnie. Z wojny nigdy nie powrócił. W wiosce mawiano, że Marek zginął gdzieś na froncie.
W dworku w ciągu XX wieku urzędowało nadleśnictwo Jordanów, później mieściła się tam ochronka, przedszkole i mieszkanie prywatne.
Niszczejący coraz bardziej dworek w 2005 roku został sprzedany wraz z 32 arami działki Caritasowi Archidiecezji Krakowskiej. Po przeprowadzeniu gruntownego remontu dworek nabrał blasku i świetności. Nastąpiła wymiana tynku na ścianach, dachu, okien, drzwi frontowych. Zaadaptowano strych na pomieszczenia, w dachu wstawiono okna z odpowiednimi wypustami. Dawny styl architektoniczny połączony jest ze współczesnym. W obiekcie obecnie znajduje się Warsztat Terapii Zajęciowej, realizujący zadania rehabilitacji społecznej i zawodowej osób niepełnosprawnych.
Kazimierz Surzyn
Źródła:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!