Wydarzeniem piątej kolejki Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego była konfrontacja Golden Street z Woodicą. Jednak wielkich emocji dostarczyło zupełnie inne starcie.
Piątą serię gier miało rozpocząć starcie Los Asfaltos z twardymi Mecenasami. Suszanie zainkasowali komplet punktów bez konieczności wychodzenia na boisko. Nie musieli nawet wstawać z łóżka. Twarde Mecenasy już w przeddzień spotkania poinformowali, że nie stawią się na orliku, z uwagi na braki kadrowe, i oddają mecz walkowerem. To już drugie starcie tej ekipy, które ta oddaje bez walki.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Twarde Mecenasy 5:0 (walkower)
* * * * * * *
Dwie nie tylko niepokonane, ale mający komplet punktów drużyny. Stawką kolejne 3 punkty, ale tym razem takie, które prawdopodobnie otwierają drogę ku mistrzostwu ligi. Czego chcieć więcej. No może większej dawki emocji, bo starcie na szczycie ligi pomiędzy Woodicą a Golden Street zbytnio ich nie dostarczyło.
Co prawda przed niedzielnym spotkaniem obie ekipy miały na koncie komplet czterech wygranych, ale niemniej to juszczynianie byli faworytami. I mający w swoich szeregach bramkostrzelnego Arkadiusza Piątka obrońcy tytułu mistrzowskiego dali temu wyraz. Jako pierwsi zdobyli gola (choć nie od razu), a uczynił to nie kto inny, jak lider klasyfikacji strzeleckiej, rozpoczynając swój kolejny indywidualny popis.
O prawda Paweł Steczek zdołał jeszcze zniwelować stratę, ale po dwóch golach Jarosława Madziały oraz trafieniach Mateusza Sałapatka i Kamila Lenika Woodica prowadziła już 5:1. Sytuację próbował jeszcze ratować Dawid Sochacki, ale jedna bramka to było zbyt mało. Tym bardziej, że po chwili kolejny raz na listę strzelców wpisał się Arkadiusz Piątek, a po nim kapitan Woodici Mateusz Surmiak. Mało? No to Piątek dorzucił na finał klasycznego hat-tricka. - Kolejne udany mecz naszej drużyny. Mimo sporych braków kadrowych, bo było nas raptem siedmiu, udało nam się wygrać trudne spotkanie. Na pewno ciężka była pierwsza połowa gdzie Goldenii bardzo dobrze się bronili. Podobnie jak przed tygodniem bramkę zdobyliśmy dopiero około 15 minuty gry. Natomiast później z minuty na minutę gra coraz bardziej się kleiła, no i strzeliliśmy sporo bramek. Udało się też poprawić mój dorobek strzelecki, co jest bardzo ważne w kwestii rywalizacji o króla strzelców. Walczymy dalej i staramy się jak najdłużej podtrzymać serię wygranych meczy! – komentuje Arkadiusz Piątek, który ma już 5 bramek przewagi nad Pawłem Wajdzikiem z Mucharz Team. Niemniej to o niczym jeszcze nie przesądza, bo napastnik „Jeziorowców” także potrafi zdobywać w jednym meczu po pięć i więcej bramek.
- Woodica pokazała że jest drużyną, do której nikt nie może się zbliżyć. Wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz i wszystko w miarę wyglądało, ale do czasu. Moja kontuzja, trzeba było zmienić defensywę i wszystko zaczęło się sypać. Wykorzystywali każdy nasz najmniejszy błąd. Nie podajemy się, zwłaszcza że jest o co walczyć, a to była dopiero pierwsza porażka – mówi Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.
Woodica Juszczyn – Golden Street Sucha Beskidzka 10:2
Bramki: Piątek (5), Madziała (2), Sałapatek, Lenik, M. Surmiak – P. Steczek, Sochacki
* * * * * * *
Przed niedzielnymi meczami Relax miał na koncie już dwie porażki. Teraz wysłał jednak do rywali mocne przesłanie. Białczanie, wręcz demolując aktualnego wicemistrza ligi potwierdzili, że drzemią w nich wielkie moce.
Trzeba to otwarcie napisać. Można było zakładać, że białczanie są w stanie wygrać z Mucharz Team. Jednak chyba nawet najwięksi optymiście nie wierzyli, że w takim stylu i taką różnicą bramek. Zaczęło się od gola kapitana Michała Bargiela i odpowiedzi Pawła Wajdzika, który zapewne miał z tyłu głowy, że Arkadiusz Piątek zdobył chwilę wcześniej 5 bramek i solidnie uciekł mu w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców.
Tyle tylko, że potem zaczęło się show w wykonaniu Relaxu, który zdobył pięć bramek z rzędu. Do siatki trafili Wojciech Polak, po raz drugi Michał Bargiel, Mieczysław Targosz, a wszystko to spiął klamrą Tomasz Kaczmarczyk (druga i piata bramka były jego autorstwa). Chwilowo napór przerwał Robert Wolski, ale był to łabędzi śpiew. Bo sześć kolejnych ciosów zadała Woodica. Pierwszy i ostatni (a licząc od początku siódmy i dwunasty) Tomasz Kaczmarczyk. Ponadto w tym okresie dwukrotnie przymierzył Mieczysław Targosz, a po razie Kamil Białończyk i Michał Bargiel.
- Mecz z Mucharz Team przebiegł dla nas bardzo udanie. Zagraliśmy skutecznie pod bramką, z pomysłem i zaangażowaniem, co przełożyło się na płynne akcje i sporo bramek. Skutecznie wyłączyliśmy z gry Pawła Wajdzika, co było kluczowe, bo to w końcu ich najlepszy strzelec. Trzeba jednak przyznać, że przeciwnicy również mieli swoje sytuacje i momentami postawili twarde warunki, więc trochę szczęścia też nam dopisało. Całe spotkanie mieliśmy jednak pod kontrolą, a taki wynik to efekt dobrej współpracy całego zespołu. Szacunek dla rywali za walkę i sportową postawę do końca spotkania – podsumowuje niedzielne zawody Michał Bargiel, kapitan Relaxu.
Relax Białka – Mucharz Team 12:2
Bramki: Kaczmarczyk (4), Targosz (3), Bargiel (3), Białończyk, Polak – Wajdzik, Wolski
* * * * * * *
Zgodnie z przewidywaniami kończące kolejkę starcie Black Shadows z Monterem nie było meczem dla kibiców o słabych nerwach.
Wyrównana stawka powoduje, że zarówno zawojanie, jak i kurowianie pomimo licznych wcześniejszych perypetii nie stracili szansy na miejsce na podium. Niemniej obie ekipy zdawały sobie sprawę, że kolejna wpadka mocno im je ograniczy. Pierwsi z gola cieszyli się zawodnicy Montera, a najbardziej Damian Gracjasz, bo to on otworzył wynik. Tyle tylko, że w kolejnych minutach bramki zdobywali zawodnicy Black Shadows – Grzegorz Głuszek, Mateusz Bienias i Tomasz Tomczak. I rezultatem 3:1 dla zawojan zakończyła się pierwsza odsłona.
Minęły trzy minuty drugiej odsłony, a drużyna Montera odrobiła straty, zdobywając dwa gola w przeciągu minuty. Ich strzelcami Adrian Brytan i Sebastian Starowicz.
Spotkanie zaczęło się od nowa. Tak kurowianie, jak i zawojanie szukali swoich okazji. Atakowali jedni i drudzy. Ale to Czarne Cienie dopięły swego. Na trzy minuty przed końcowym gwizdkiem trafił Grzegorz Głuszek.
- Mecz z Monterem już przed jego startem zapowiadał się na spotkanie pełne emocji. Nie od dziś wiadomo, że to solidna ekipa. Pierwsza połowa poszła po naszej myśli, gdyż kończyliśmy ją z wynikiem 3:1 i w moim odczuciu przeważaliśmy na boisku. Niestety, początek drugiej połowy i przeciwnik w ciągu chwili doprowadza do remisu. I wtedy właśnie zaczął się prawdziwy mecz. Obrona z jednej, jak i drugiej strony, atak za atak, lecz to my 3 minuty przed ostatnim gwizdkiem sędziego zdobywamy bramkę na wagę zwycięstwa, zwycięstwa na które w moim odczuciu zasłużyliśmy dobrą postawą na boisku od obrony po atak – dzieli się pomeczowymi odczuciami Dawid Bartyzel, kapitan Black Shadows
Black Shadows Zawoja – Monter Kurów 4:3
Bramki: G. Głuszek (2), Bienias, Tomczak – Brytan, Gracjasz, Starowicz
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Woodica | 8 | 24 | 75 | 14 |
| 2 | Mucharz Team | 8 | 18 | 63 | 34 |
| 3 | Golden Street | 8 | 18 | 39 | 33 |
| 4 | Black Shadows | 8 | 13 | 27 | 36 |
| 5 | Monter | 8 | 12 | 26 | 43 |
| 6 | A.K.P RELAX | 8 | 10 | 31 | 21 |
| 7 | Los Asfaltos | 8 | 9 | 22 | 32 |
| 8 | Nadwagasspor | 8 | 3 | 21 | 34 |
| 9 | Twarde Mecenasy | 8 | 5 | 62 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze