Co się dzieje, kiedy na prywatnej posesji padnie dzikie zwierze? Odpowiedź – staje się problemem gminy…
Problem bezdomności występuje nie tylko w świecie zwierząt domowych. Gminy jak mogą starają się walczyć z tym problemem wydając niemałe pieniądze na ten cel. Tak właśnie jest w Suchej Beskidzkiej.
- Lisy, sarny, dziki, borsuki a nawet wielki łoś odwiedziły nasze miasto – podają strażnicy miejscy z Suchej Beskidzkiej. - Ten ostatni zawiesił się na ogrodzeniu jednej z prywatnych posesji.
Jak zaznaczają, zwierzęta wolno żyjące, podczas gdy spacerują, należą do Skarbu Państwa, ale jak już się „przewrócą", to problem pozostaje gminie. W przypadku znalezienia lisa lub dzika, strażnicy powiadamiają Powiatowego Lekarza Weterynarii, który podejmuje decyzję o ewentualnym badaniu w zakresie chorób przenoszonych przez te zwierzęta.
- Gdy nie było bezpośredniego kontaktu z ludźmi lub z domowymi zwierzętami, zwłoki zwierząt trafiają do specjalnej lodówki a następnie zabierane są przez specjalistyczną firmę do utylizacji 100km stąd... – wyjaśniają pracownicy suskiej Straży.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze