Radnemu powiatowemu nie podoba się sprzęt, jakim pracują firmy dbające o drogi.
Jak poznać, że właśnie wjechało się na teren powiatu suskiego? Wbrew pozorom nie trzeba wypatrywać tabliczek informacyjnych. Wystarczy spojrzeć na … zarośnięte pobocze.
Tak przynajmniej twierdzi Stanisław Czernik, radny powiatowy. Zauważył, że pobocza dróg na terenie ziemi suskiej są zaniedbane.
- Mam wiele zastrzeżeń co do pracy firm, które zostały wyłonione w ramach organizowanych przez powiat przetargów – mówi. – Wystarczy spojrzeć, jakie firmy zajmują się utrzymaniem poboczy w powiecie nowotarskim. Tam mają specjalny, nowoczesny sprzęt, nie tak jak u nas, gdzie kosiarka wykosi tylko przy drodze, a rowy pozostają zarośnięte.
Radny zaapelował więc do władz powiatu, aby w ramach przetargów wyłaniali firmy sprawdzone, solidne i dysponujące odpowiednim sprzętem.
Tymczasem pracownicy starostwa nie zgadzają się z tym, co zaobserwował radny. Ponadto specjaliści z powiatu „nie gęsi” i swoje racje mają.
- Nie będziemy się oglądać, na to co jest w sąsiednich powiatach – mówi Igor Głuc, naczelnik Wydziału Inwestycji i Drogownictwa Starostwa Powiatowego w Suchej Beskidzkiej. - Integralną częścią warunków zamówienia w przetargach organizowanych przez Wydział Inwestycji Drogownictwa i Rozwoju jest szczegółowa specyfikacja techniczna wykonania. W przedmiotowej dokumentacji znajduje się nie tylko sposób wykonania, ale również minimalne wymagania sprzętowe jakimi powinny dysponować wykonawcy.
A to, jak zaznacza, za każdym razem dokładnie określają powiatowi specjaliści na podstawie tego, jakie jest rzeczywiste zapotrzebowanie.
raz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze