Nie taki smog straszny, jak go malują? Fałsz!
Od kilku lat obserwujemy w Małopolsce stopniowe pogorszenie jakości powietrza i coraz częstsze powstawanie nienaturalnego zjawiska atmosferycznego. Chodzi o doskonale znanego mieszkańcom dużych miast smog, który polega na współwystępowaniu zanieczyszczenia powietrza na skutek działalności człowieka i niekorzystnych zjawisk naturalnych: znacznego zamglenia i bezwietrznej pogody. Jego nazwa bierze się ze zbitki dwóch angielskich słów: smoke (dym) i fog (mgła).
Stacje pomiarowe WFOŚiGW i WIOŚ odnotowują niemal cały czas przekroczenie stężenia pyłu zawieszonego w powietrzu. Dziś smog utrzymujący się na terenie powiatu suskiego jest na tak wysokim poziomie, że przekracza najwyższy poziom, określany jako ryzykowny (180 µg/m3)!
Taka sytuacja zagraża zdrowiu, a nawet życiu mieszkańców Małopolski, borykających się z problemem zanieczyszczenia powietrza i środowiska od dziesiątek lat. Obecna sytuacja nie powinna być dla nas jednak zaskoczeniem, bowiem nasz region o jednym z najwyższych wskaźników uprzemysłowienia, którego negatywny symbolem jest Nowa Huta zna kwestię degradacji środowiska od podszewki. Dodatkowo, Małopolskę zatruwa przepływ powietrza znad Górnego Śląska, które poprzez ukształtowanie terenu jest niemal zasysane.
Dziś możemy poznać wskaźniki przekroczenia dopuszczalnych norm, kiedyś tych wyników nie podawało się do publicznej wiadomości, gdyż były one niewygodne dla władz socjalistycznego państwa.
Nie sposób jednak uchronić się przed gęstym od zanieczyszczeń powietrzem. Światowa Organizacja Zdrowia od dawna bije na alarm, zaliczając Małopolskę i Górny Śląsk do najbardziej zatrutych regionów Europy. Co roku z powodu smogu umiera ok. 430 tysięcy Europejczyków, w tym ok. 40 tysięcy Polaków. Już teraz zanieczyszczenie powietrza w regionie przyczynia się do skrócenia życia każdego mieszkańca średnio o 10 miesięcy.
Co czeka populację Małopolan ze strony tak groźnego wroga? Walka z szeregiem przewlekłych chorób. Smog wespół ze swoją siostrą bliźniaczką – niską emisją przyczynia się do występowania nawracających bólów głowy, chorób oczu, uciążliwych alergii i zmian skórnych, chorób serca i naczyń krwionośnych, chorób wątroby i zatrucia organizmu. Zwiększa także ryzyko wielu nowotworów, prowadzi do groźnego niedotlenienia organizmu, a także problemów z płodnością, utrzymaniem ciąży oraz mutacji genetycznych. To również czynnik sprzyjający rozwojowi schorzeń układu nerwowego, jedna z głównych przyczyn uszkodzeń szpiku kostnego, w tym białaczki, a przede wszystkich pierwszy na liście winowajca chorób układu oddechowego: przewlekłego zapalenia oskrzeli, niewydolności oddechowej, paraliżu układu krwionośnego i oddechowego, a także niezwykle groźnej przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP) i nowotworów górnych i dolnych dróg oddechowych.
Winna Niska Emisja
Oprócz oczywistych przyczyn wysokiego stężenia pyłów zawieszonych różnych klas, popularnie nazywanego smogiem takich, jak spaliny samochodowe, odpady lotne zakładów przemysłowych, kopalń, zakładów energetycznych na główną spośród winowajców obecnej sytuacji zaczyna się wysuwać urbanizacja, której najbardziej krnąbrne dziecko, czyli tzw. niska emisja zbiera swoje żniwo.
Jak mówi dr. Mieczysław Leśniok z Katedry Klimatologii na Wydziale Nauk o Ziemi UŚ:
- Ma to związek głównie ze spalaniem węgla i jego odpadów, przez co następuje emisja tlenków siarki, azotu, węgla, sadzy i pyłów. Łącząc się z wilgotnym powietrzem i obniżeniem temperatury stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia ludności, w tym zwłaszcza dzieci i osób starszych. W normalnych warunkach pogodowych te substancje lotne rozpraszają się i nie wpływają szczególnie negatywnie. Kiedy sytuacja diametralnie się pogarsza? Proszę zauważyć, kiedy odnotowujemy przekroczone stężenia pyłu zawieszonego – najczęściej w trakcie suchych, zimnych i bezwietrznych dni. Powietrze zaczyna bowiem osiadać razem z wszelkimi zanieczyszczeniami.
Choć winą za ten stan rzeczy trzeba obarczyć urbanizację, uprzemysłowienie i migrację powietrza w obie strony pomiędzy Górnym Śląskiem a Małopolską to obecnie do katastrofalnego pogorszenia jakości powietrza przyczyniają się nieświadomi swoich działań mieszkańcy dużych miast i terenów podmiejskich:
- 87 proc. pyłu zawieszonego to tzw. niska emisja, do powstawania której przyczyniają się przede wszystkim domowe kotłownie, stare piece, złej jakości węgiel i ruch drogowy. Najgroźniejszy dla środowiska i dla nas jest pył PM2,5, gdyż – jak sama nazwa wskazuje – średnica pojedynczej drobiny jest mniejsza niż 2,5 mikrometra. Taki drobiazg z łatwością wnika do naszego organizmu przez górne drogi oddechowe, stamtąd przechodzi do płuc, jest obecny także we krwi i limfie. Kraków i jego okolica obok aglomeracji katowickiej i warszawskiej zajmuje niechlubne podium największych trucicieli w kraju. W dodatku Polska plasuje się w czołówce europejskiej.
Ze spalinami samochodowymi można walczyć poprzez poprawę jakości produkowanych paliw, ograniczenie wjazdu do centrów miast i tworzenie rozwiązań komunikacyjnych, które minimalizują szkody wyrządzane środowisku. Jak przypomina Burmistrz Miasta Sucha Beskidzka, Stanisław Lichosyt:
- W celu ochrony powietrza podejmowane są również inne działania o charakterze informacyjnym i edukacyjnym. Celem jest zwrócenie uwagi społeczności na fakt, że to, czym pali się w domowym piecu, nie jest wbrew pozorom prywatną sprawą każdego właściciela lokalu. Stosowanie słabej jakości opału wpływa bowiem na jakość i czystość powietrza w całym mieście, a pośrednio także zdrowie i życie nas wszystkich. Od dwóch lat z okazji Dnia Czystego Powietrza (14 listopada) gmina organizuje konkurs plastyczny dla uczniów suskich szkół. Działania w zakresie ochrony powietrza w Suchej Beskidzkiej oraz inne związane z szeroko pojętą ochroną środowiska będą kontynuowane w latach następnych, ponieważ podejmowany od kilkunastu lat przez samorząd wspólnie z mieszkańcami miasta wysiłek w tym zakresie, niewątpliwie przynosi pozytywne efekty i wymierne korzyści dla zdrowia mieszkańców i środowiska naturalnego.
Wymieniajmy piece
Skutecznym sposobem na znaczne ograniczenie niepotrzebnej emisji zanieczyszczeń do atmosfery jest wymiana starych pieców, w których pali się węglem i koksem. Choć Małopolanie przyzwyczajeni są do opalania gospodarstw domowych węglem i jego produktami to powinni rozważyć przejście na inny sposób ogrzewania swoich domostw.
Jak wymienia Burmistrz Miasta Sucha Beskidzka, Stanisław Lichosyt:
- Gmina Sucha Beskidzka od wielu lat podejmuje działania związane z ochroną powietrza. Od pięciu lat z własnego budżetu stosowane są dopłaty do wymiany przestarzałych systemów grzewczych na ekologiczne instalacje, w tym kotły węglowe kl. 5, piece gazowe i inne spełniające odpowiednie normy. Do miasta kilkanaście lat temu została doprowadzona sieć gazowa, która jest systematycznie rozbudowywana przy udziale samorządu i z której na dzień dzisiejszy korzystają do celów grzewczych niemal wszystkie instytucje i zakłady pracy na terenie Suchej Beskidzkiej. Sucha Beskidzka bierze również udział w programie Life. W ramach tego projektu zatrudniamy eko-doradcę, który ma m.in. za zadanie uczestniczenie w kontrolach razem ze Strażą Miejską, promowanie ekologicznych źródeł ogrzewania itp.
Program Ograniczenia Niskiej Emisji, w którym zostały zdefiniowane źródła zanieczyszczeń powietrza i konieczne działania w tym zakresie, został przyjęty Uchwałą Rady Miejskiej w Suchej Beskidzkiej Nr XLIII/309/2014 z dnia 29 kwietnia 2014 r.
Program jest odpowiedzią na potrzeby wynikające z dbałości o środowisko naturalne na poziomie samorządu lokalnego i podejmowanych przez niego inicjatyw. W ramach PONE miasto w 2014, 2015 i 2016 roku pozyskało środki finansowe w formie dotacji z WFOŚiGW w Krakowie w wysokości ok. 3,0 mln złotych z przeznaczeniem na dopłaty dla mieszkańców Suchej Beskidzkiej do wymiany systemów grzewczych.
Od 2014 roku do chwili obecnej, przy finansowym wsparciu Gminy, w piętnastu blokach mieszkalnych wykonane zostały nowe kotłownie gazowe i centralne ogrzewanie, które zastąpiły tradycyjne piece kaflowe. Dzięki tym działaniom zlikwidowanych zostało 1289 tradycyjnych palenisk węglowych, w tym rekordowo dużo, bo aż 533 w samym 2016 roku. Dopłaty do wymiany przestarzałych kotłowni węglowych są udzielane również właścicielom budynków mieszkalnych jednorodzinnych. Do tej pory zrealizowanych zostało 148 umów dotacyjnych na wymianę przestarzałych instalacji grzewczych na wysokowydajne kotły ekologiczne, w tym węglowe kl. 5, gazowe i biomasę. Dotacje ze środków własnych Gminy udzielone zostały także dwóm podmiotom gospodarczym. W budynkach użyteczności publicznej wykonane zostały cztery kotłownie ekologiczne w tym gazowa, olejowa i dwie na ekogroszek – przekazuje Burmistrz.
Równie duże znaczenie dla ograniczenia szkodliwych pyłów i gazów wynikających z ogrzewania ma ocieplanie budynków, pozwalające ograniczyć moc dogrzewania domów i budynków użyteczności publicznej:
- Na szeroką skalę prowadzone są inwestycje termomodernizacji i inne podnoszące efektywność energetyczną należących do Gminy Sucha Beskidzka budynków użyteczności publicznej (szkoły, przedszkola itp.). Na ten cel w ciągu ostatnich trzech lat wydano blisko 2,5 mln złotych. Dzięki projektowi realizowanemu przez starostwo powiatowe przy współpracy z mieszkańcami, na terenie miasta od 2013 roku zamontowanych zostało 388 instalacji solarnych w budynkach jednorodzinnych i użyteczności publicznej z czego ok. 100 instalacji w obecnej kadencji samorządu – przypomina Burmistrz Miasta Sucha Beskidzka, Stanisław Lichosyt.
Na obecną chwilę najwyższe stężenie szkodliwych pyłów i gazów wynikających z niskiej emisji odnotowuje się w Jordanowie. Gmina postanowiła zatem wystosować do mieszkańców odnośny monit, w którym uczy prawidłowego rozpalania i palenia w domowych piecach, tak, aby maksymalnie ograniczyć emisję szkodliwych pyłów, szczególnie PM10 i PM2,5. W komunikacie Referatu Ochrony Środowiska czytamy:
- Należy podkreślić, że powietrze atmosferyczne w okresie grzewczym w powiecie suskim należy do najbardziej zanieczyszczonych w Polsce i całej Unii Europejskiej. Przyczynami tego stanu są przede wszystkim: emisje związane z indywidualnym ogrzewaniem budynków – spalaniem paliw stałych (węgla, drewna, odpadów) w przestarzałych, nisko sprawnych kotłach grzewczych (tzw. niska emisja), szczególnymi lokalnymi warunkami rozprzestrzeniania się zanieczyszczeń – ukształtowaniem terenu powodującym brak przewietrzania i kumulację zanieczyszczeń z niskiej emisji (najgorsza jakość powietrza występuje w zabudowanych dolinach). Zła jakość powietrza obserwowana jest w sezonie grzewczym, tj. od listopada do kwietnia – często widoczny smog zalegający nad zabudowanymi kotlinami (centami wsi), gdzie ze względu na ukształtowania terenu nie ma intensywnego jego przewietrzania. Szkodliwy i śmierdzący smog najczęściej powstaje w godzinach popołudniowych i wieczornych, w których to większość użytkowników starych kotłów prowadzi rozpalanie opału w tradycyjny sposób (mocno dymiący). A można zrobić to w sposób dużo czystszy – np. stosując metodę rozpalania opału od góry.
Miasto Jordanów wielokrotnie w ciągu ostatnich dni apelowało do mieszkańców o uważne opalanie swoich domostw, segregację, a nie spalanie odpadów w domowych kotłach, a także wystosowało do mieszkańców komunikaty w sprawie rozpisania kolejnego programu wymiany pieców/kotłów w latach 2017 – 2019 w ramach działania RPO: Obniżenie niskiej emisji.
Deklaracje należy składać do dnia 09 grudnia 2016 roku! Informacje dostępne na stronie internetowej UM Jordanów: www.jordanow.pl/index.php/aktualnosci/2252-rpo-obnizenie-niskiej-emisji.
Prośbą, a może groźbą?
Jak trudno walczyć z nieodpowiedzialnym spalaniem odpadów w przydomowych piecach i kotłowniach doskonale zdają sobie sprawę zarówno służby porządkowe, w mocy, których leży system prewencyjno-interwencyjny, jak Straż Miejska, ale także samorząd.
Jak przypomina Magdalena Łabędzka z Referatu Ochrony Środowiska jordanowskiego urzędu miasta:
- Piec domowy nie służy do palenia śmieci. Odpady komunalne odbierane są od mieszkańców w każdej ilości. Nie ma potrzeby pozbywania się ich w taki sposób. Szczególnie niebezpieczne dla naszego zdrowia jest powietrze zanieczyszczone substancjami pochodzącymi ze spalania odpadów. Spalanie odpadów powoduje emisję pyłów zawieszonych, metali ciężkich, tlenku węgla (czad), węglowodorów aromatycznych oraz innych będących bezpośrednią przyczyną chorób układu oddechowego: astmy alergii, chorób układu krążenia (zawały) oraz chorób nowotworowych.
Palenie śmieci nie jest oszczędnością (śmieci nie mają wysokiej wartości energetycznej), a także ma negatywny wpływ na stan przewodów kominowych. Śmieci powodują odkładanie się tzw. „mokrej sadzy” w kominach, co może być powodem zapalenia się instalacji i w wyniku tego pożaru domu lub zatkaniem przewodów kominowych, co może skutkować zaczadzeniem pomieszczeń domowych.
Urząd Miasta prowadzi akcję edukacyjną w zakresie spalanie odpadów i przestrzega:
Nie PAL w piecu:
tworzyw sztucznych np. butelek typu PET, worków foliowych; opakowań po sokach, mleku; odpadów z gumy, starego obuwia; lakierowanego drewna np. z wymiany okien, drzwi lub też starych mebli, płyt paździerzowych.
W piecu MOŻNA spalać:
węgiel, koks; drewno, trociny, wióry niezanieczyszczone; odpady z kory i korka; papier i tekturę, karton (bez naklejek wykonanych z tworzyw sztucznych).
Suski magistrat dawno wdrożył nowoczesny system segregacji odpadów i kontroli tego procesu na terenie Suchej Beskidzkiej. Burmistrz Stanisław Lichosyt przekazuje:
- W Suchej Beskidzkiej dobrze funkcjonuje system selektywnej zbiórki odpadów, które kierowane są do zlokalizowanej na terenie miasta sortowni i składowiska odpadów wybudowanych wspólnie z innymi gminami powiatu suskiego.
W ubiegłym roku (2015), za kwotę około 10 mln zł. sortownia została całkowicie zmodernizowana i dostosowana do obecnych wymogów uzyskując status instalacji regionalnej. Szczególna uwaga zwracana jest na segregację odpadów u źródła, zastosowany w Suchej Beskidzkiej system oparty na ważeniu odpadów przy odbiorze i kody kreskowe, pozwala określić poziom segregacji dla każdego gospodarstwa domowego i innego dostawcy oddzielnie. Takie rozwiązanie pozwala zwiększyć kontrolę w zakresie spalania odpadów.
Straż Miejska, korzystając z pozyskanych w ten sposób danych o ilości wysegregowanych odpadów w poszczególnych gospodarstwach domowych, na bieżąco prowadzi kontrole w przypadku podejrzenia spalania odpadów komunalnych w paleniskach domowych lub innych położonych na terenie miasta. Sucha Beskidzka od pięciu lat zawiera co roku umowy z Zakładem Chemii Analitycznej Politechniki Krakowskiej na badanie i analizę pobieranych przez Straż Miejską próbek popiołu i sadzy pod kątem obecności substancji wskazujących na współspalania odpadów. Co roku wykonywanych jest kilkadziesiąt badań pobranych próbek. W przypadku potwierdzenie spalania odpadów nakładane są maksymalne kary przewidziane przepisami prawa – podsumowuje Burmistrz.
Na wyjątkowo opornych w rękach służb porządkowych i mieszkańców pozostaje mozolna metoda kija i marchewki. Władze miasta apelują do mieszkańców, aby nie bali się powiadamiać Straży Miejskiej, jeśli wiedzą, że sąsiedzi regularnie spalają w swoich domach śmieci:
- Zanieczyszczenie powietrza to także skutek palenia śmieciami w piecach. Takie przypadki mieszkańcy mogą zgłaszać Straży Miejskiej pod numerami telefonów (33)874-31-73, (33) 874-95-21, (33) 874-95-22 lub komórkowy 507 055 413. Proszę się nie obawiać negatywnej reakcji sąsiada-palacza, przy zgłoszeniu można zachować całkowitą anonimowość. Dzięki umowie z rzeczoznawcą, który musi być obecny podczas dokonywania kontroli w domach na terenie powiatu można dokładnie ocenić, czy na danej posesji spalane są odpady, czy nie. Mamy zatem pełną możliwość wyciągnięcia konsekwencji względem „dymiących” sąsiadów – nakłania Komendant Straży Miejskiej, Jacek Bogacki.
Sprawa jest poważna, bo zgodnie z ustawą za nagminne wrzucanie odpadów do pieca i trucie tym samym okolicy można trafić do aresztu nawet na miesiąc! Wydelegowana ze strażnikiem miejskim osoba upoważniona do kontroli poprosi o udostępnienie pieca i pobierze próbki, które wykażą, czy były spalane np. opony, woreczki foliowe bądź opakowania po farbach i lakierach. Sankcje są poważne, bo może zostać nałożony mandat do 500 zł, grzywna do 5 tysięcy zł, a nawet zastosowany 30-dniowy areszt.
Komendant Straży Miejskiej nie pozostawia złudzeń nieodpowiedzialnym palaczom:
- Każdorazowe zgłoszenie do Straży Miejskiej dotyczące spalania śmieci skutkuje skierowaniem patrolu w rejon interwencji, który na miejscu dokonuje weryfikacji zgłoszenia. W sytuacjach uzasadnionych, organizowana jest wspólna kontrola z rzeczoznawcą. W przypadku potwierdzenia nieprawidłowości funkcjonariusz uczestniczący w kontroli ma możliwość podjęcia stosownych czynności wobec sprawcy wykroczenia – przestrzega komendant, mgr inż. Jacek Bogacki.
Niewpuszczenie strażnika miejskiego nic nie da, a nawet może pogorszyć sytuację. Wówczas sprawa trafia do sądu rejonowego i to sędzia rozstrzyga o karze. Oprócz dotkliwej grzywny, „śmieciowego” przestępcę czekać będzie jeszcze zapłata kosztów sprawy. Jeśli sąd uzna, że udaremniał bądź utrudniał przeprowadzenie czynności sprawdzających grozi mu kara nawet do 3 lat pozbawienia wolności (art. 225 kodeksu karnego).
Jak tłumaczy Burmistrz Miasta Sucha Beskidzka, Stanisław Lichosyt:
- Jeżeli w wyniku kontroli paleniska ujawniony zostanie proceder spalania odpadów lub gdy osoba, która paliła w piecu przyzna się do spalania odpadów, nakładany jest mandat karny w wysokości do 500 zł. W przypadku odmowy jego przyjęcia sprawa skierowana jest do Sądu Rejonowego w Suchej Beskidzkiej. W przypadku wyroku skazującego, osoba może zostać ukarana grzywną w wysokości do 5.000 zł. W sytuacji, gdy właściciel lub osoba paląca w piecu zaprzecza, że spala odpady, a jest podejrzenie, że to robi, strażnicy pobierają próbki popiołu, które wysyłane są do analizy. Gmina Sucha Beskidzka już od 5 lat zawiera co roku umowy z Politechniką Krakowską, która na nasze zlecenie wykonuje analizy próbek popiołu pobranych przez Straż Miejską, pod kątem obecności substancji wskazujących na współspalania odpadów. Rocznie wykonywanych jest średnio kilkanaście badań, które w razie wyniku pozytywnego skutkują nałożeniem mandatu w maksymalnej wysokości. Niestety ten maksymalny, możliwy do nałożenia przez Straż Miejską mandat nie pokrywa pełnych kosztów przeprowadzonej analizy popiołu, ale nie odstępujemy od takiej formy dyscyplinowania mieszkańców ponieważ jest to jedyny skuteczny środek walki ze szkodnikami spalającymi odpady – mówi Burmistrz.
Warto pamiętać, że zgodnie z art. 379 Ustawy Prawo ochrony środowiska kontrolę przestrzegania i stosowania przepisów o ochronie środowiska sprawują marszałek województwa, starosta oraz wójt, burmistrz lub prezydent miasta. Organy te posiadają kluczowe uprawnienia (m.in. prawo wstępu z rzeczoznawcami i sprzętem na teren podejrzanego obiektu oraz prawo wglądu do dokumentów). Są także „uprawnieni do występowania w charakterze oskarżyciela publicznego w sprawach o wykroczenia przeciw przepisom o ochronie środowiska”:
- Należy przy tym pamiętać, że Straż Miejska należy do miasta Sucha Beskidzka i działa tylko w granicach administracyjnych miasta, wszelkie interwencje związane z problemem spalania śmieci w gminach ościennych i na pozostałym terenie powiatu suskiego winny być rozwiązywane przez samorządy poszczególnych Gmin – przypomina Burmistrz Lichosyt.
To może dronem ich, dronem?
Koncepcji na walkę z nieodpowiedzialną utylizacją śmieci w przydomowych piecach jest wiele – od działań edukacyjnych przez prewencję służb porządkowych, interwencje osób zatruwanych przez sąsiadów do Straży Miejskiej po penalizację w postaci grzywny, a nawet ograniczenia wolności dla najbardziej opornych. Niestety, często dość trudno udowodnić, że konkretne gospodarstwo domowe jest źródłem smogowego problemu. Tu z pomocą przychodzi Główny Urząd Górniczy, który pod koniec października przeprowadził na terenie Bytomia pierwszą próbę zbadania substancji zawartych w dymie wydobywającym się z kominów poszczególnych domów. Dodajmy, że próbę udaną. Jeśli dron zostanie przyjęty jako jeden z możliwych trybów interwencji nie sposób będzie się trucicielowi uchylić od mandatu.
Nowoczesne urządzenie, którego profesjonalna nazwa brzmi mobilna platforma monitoringu wybranych parametrów niskiej emisji z wykorzystaniem dronów posiada kombinację laserowych mierników stężenia pyłu, dwutlenku i tlenku węgla. To swoiste „latające laboratorium” jest praktycznie niezawodne, a bardzo wysoka dokładność przeprowadzanych pomiarów daje możliwość wskazania źródła i stopnia emisji pyłów, zarówno bezpośrednio nad pojedynczym kominem, jak i w szerokiej skali:
- Można będzie zatem opracowywać mapę zagrożeń i obliczać zakresy kumulowania się zanieczyszczeń pyłowych – podkreśla dr Adam Szade, kierownik Laboratorium Techniki Laserowej GIG.
- Dzięki zastosowaniu drona, diametralnie skraca się czas procedury kontrolnej, bo urządzenie pobierając próbkę dymu wydobywającego się z naszego komina, natychmiast bada jej skład. Za pomocą specjalnego oprogramowania dane trafiają do operatora i są zapisywane w bazie. Obecność szkodliwych gazów i pyłów świadczy o tym jakiego „paliwa” używa niefrasobliwy lokator – mówi dr inż. Jan Bondaruk, Z-ca Naczelnego Dyrektora ds. Inżynierii Środowiska Głównego Instytutu Górnictwa.
Miejmy nadzieję, że w walce z zanieczyszczeniem powietrza pomagać będą nie tylko najnowsze technologie, ale także „czynnik ludzki”, troszczący się od wspólne dobro, jakim jest czyste powietrze.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze