Sprawą, która ostatnio poruszyła jordanowian i wywołała burzę w mediach społecznościowych, jest wprowadzenie opłat za korzystanie z… toalet w Galerii Jordanowskiej. Dotąd zawsze otwarte i dostępne dla wszystkich, teraz są zamknięte na klucz i płatne 2 złote. Właściciele galerii tłumaczą, że do tej sytuacji doprowadziły liczne akty wandalizmu.
Co więcej, klienci Galerii Jordanowskiej mogą korzystać tylko z łazienki na drugim piętrze. Ta na pierwszym została dla nich do odwołania zamknięta. Wstęp do niej mają tylko kierownicy i pracownicy sklepów oraz punktów usługowych działających w budynku. Po klucz do tej, która nadal jest dostępna dla klientów, trzeba pofatygować się do restauracji Manhattan. - „Pierwszy raz słyszę, żeby w galerii handlowej była płatna toaleta. No, ale to Jordanów, tu wszystko jest możliwe ” – skomentowała sprawę jedna z internautek w mediach społecznościowych. Inna kobieta napisała: „Bardzo dbacie o klientów z małymi dziećmi... Porażka...5 razy się zastanowię, zanim pojadę do Was…” . Jeden z mężczyzn stwierdził: „Zgodnie z obowiązującymi warunkami technicznymi, w tego typu budynku toaleta ma być ogólnodostępna. Czy toaleta, spod której trzeba iść do restauracji, zapłacić (mieć przy sobie gotówkę) pobrać klucz i potem pewnie też go odnieść, jest ogólnodostępna??? Google podsuwa opinię prawnika, że nie .” Takich i podobnych wypowiedzi jest bardzo wiele.
Właściciele i administracja galerii zareagowali na te wpisy bardzo szybko, publikując oświadczenie, w którym wyjaśniają: „Zdecydowaliśmy się na tak drastyczny krok, jak zamykanie na klucz toalety, ze względu na nieprawdopodobną skalę wandalizmu i zaśmiecania, z którą zmagamy się w ostatnim czasie. Dosłownie nie nadążamy z usuwaniem skutków tych działań. W szczególny sposób problem ten dotyczy właśnie toalet, gdzie wandale (korzystając z braku monitoringu) wyrządzają największe szkody”. Dochodziło tam między innymi do rozmontowywania węży doprowadzających wodę do kranu, wyrywana baterii umywalkowych, dewastowania suszarek do rąk i dozowników mydła, rozbicia parawanu oddzielającego pisuary, zatykania muszli klozetowych plastikowymi opakowaniami, uszkodzenia przewijaka dla niemowląt i kradzieży papieru toaletowego. Ponadto, w toaletach obsługa znajdowała opakowania po środkach odurzających i strzykawki, zwłaszcza po wizytach młodzieży w wieku szkolnym, która prawdopodobnie spędza w galerii wagary, bowiem bywa tam w godzinach, kiedy w szkołach odbywają się lekcje. Jej poczynania poza pomieszczeniami łazienek są rejestrowane przez kamery w korytarzach budynku. W oświadczeniu administracja obiektu zaprosiła wszystkich zainteresowanych problemem, aby przyszli 7 lutego w godzinach 12.00-16.00 do jej biura w Galerii Jordanowskiej, gdzie można będzie wnieść wszelkie skargi i wziąć udział w konsultacjach.
Po publikacji oświadczenia (jego treść dostępna jest w całości poniżej artykułu) wielu internautów ze zrozumieniem podeszło do sprawy i przyznało rację właścicielom budynku, ale są i tacy, którzy nadal okazują niezadowolenie. „Kto ma niszczyć, będzie niszczył dalej, a utrudnia to jedynie życie normalnym mieszkańcom naszego miasteczka, starszym ludziom jak i osobom niepełnosprawnym. Toaleta na dole jest zamknięta, a tylko tam jest miejsce dostosowane dla osób niepełnosprawnych” – napisała jedna z internautek. Inna dodała: „Skoro już płacimy, to może by tak zatrudnić miłą panią czy też pana, którzy będą pilnować toalety i pobierać opłatę? Bo ja nie wyobrażam sobie, że lecę z 4-latką po klucz do restauracji i czekam, aż łaskawie ktoś zwróci uwagę, że tam stoję (…). Zanim wrócę do toalety, to w międzyczasie dziecko zdąży posikać się ze 3 razy. Zresztą przy takim rozwiązaniu i tak klucz będzie wiecznie zostawiany w toalecie, bo nie wierzę w to, że każdemu będzie się chciało go odnosić(…). Nieprzemyślane rozwiązanie”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze