W piątek, 22 maja, po 16:00 wystartowała kolejna akcja charytatywna Łatwoganga. Tym razem influencer zamierza przejechać całą Polskę rowerem od Zakopanego do Gdańska żeby nagłośnić zbiórkę na leczenie 8-letniego Maksa chorującego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Cała akcja jest transmitowana na żywo na Youtube i podczas trasy twa zbiórka na kwotę 12 mln złotych, które będą . Prawie 12 godzin z Łatwogangiem na trasie z Sieprawia do Częstochowy spędził pochodzący z Wieprzca Szymon Pająk.
Maks choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD) – niezwykle ciężką chorobę genetyczną prowadzącą do stopniowego zaniku mięśni. Z biegiem czasu dzieci tracą sprawność, możliwość samodzielnego poruszania się i oddychania. Na końcu choroba odbiera to, co najcenniejsze – życie... Jeszcze niedawno rodziny, w tym także rodzina Maksa, słyszały tylko jedno: „nie ma skutecznego leczenia”. Obecnie jest nadzieja! W Stanach Zjednoczonych dostępna jest terapia genowa, która może zatrzymać rozwój choroby. Problemem pozostaje jednak jej koszt – ogromny, praktycznie nieosiągalny dla jednej rodziny.
Od października 2025 roku udało się zebrać już ponad 3 miliony złotych. To ogromny krok, ale czasu jest coraz mniej. Terapię mogą przyjąć dzieci, które wciąż pozostają w odpowiednim stanie fizycznym, a DMD postępuje z każdym dniem. Maks nie może dłużej czekać.
I tutaj z pomocą przyszedł Łatwogang, a właściwie Piotr Hancke, który postanowił włączyć się do akcji i pomóc zebrać brakującą kwotę na leczenie Maksa. Trzeba przyznać, że jest w tym niezwykle skuteczny. Na godzinę 21:30 zebrano już ponad 9,3 mln złotych.
Link do zbiórki znajduje się TUTAJ i TUTAJ.
Podczas trasy z Sieprawia do Częstochowy Łatwogangowi towarzyszył pochodzący z Wieprzca Szymon Pająk.
- Zobaczyłem w internecie, że Piotrek startuje z Poronina. Trasy w Małopolsce znam bardzo dobrze, stąd podejrzewałem, jak będzie się kierował, żeby dojechać do Gdańska. I się nie pomyliłem. Spotkaliśmy się w Sieprawiu. Nie znałem wcześniej Piotrka, chociaż oczywiście, jak wszyscy, śledziłem jego niesamowitą akcję z Cancer Fighters. Postanowiłem dołączyć do tej akcji i przeżyć coś niesamowitego. Początkowo zamierzałem jechać z nim do Krakowa, ale ostatecznie dojechałem do Częstochowy. Musiałem niestety wracać do pracy do Krakowa. Jechałem z Piotrkiem około 9 godzin, a całościowo, z przerwami, 12 godzin. To, co widziałem i przeżyłem, jest niesamowite. Ludzie wszędzie go witali, chcieli robić sobie zdjęcia, ale wiadomo, że zajęłoby to za dużo czasu. Razem z Piotrkiem jedzie także bus, w którym znajdują się m.in. rowery do ewentualnej wymiany. Piotrek ma dobrą opiekę. Widziałem zmęczenie Piotrka, mieliśmy postój i nie wiadomo było, jak się to skończy. Postanowił jednak ruszyć dalej. Tak samo jak wszyscy kibicuję mu, żeby dojechał do mety i zebrał określoną sumę pieniędzy na leczenie Maksa - mówi Szymon Pająk.
Reklama
Jak się okazuje, pochodzący z Wieprzca Pająk zamierza niebawem ponownie dołączyć do Łatwoganga.
Jutro mam mecz ligowy (Szymon Pająk gra w IV-ligowej Victorii Skalbmierz), ale porozmawiałem z trenerem, wytłumaczyłem, o co chodzi, i otrzymałem zgodę, że mogę niedzielne spotkanie odpuścić. Zamierzam po pracy ruszyć w kierunku Piotrka. Mam nadzieję, że około 3 w nocy się spotkamy. Zamierzam dojechać z nim do samego Gdańska — dodaje Szymon Pająk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze