Gdyby wyniki spotkań Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego w piłce nożnej można było obstawiać u bukmacherów, to niewątpliwie to właśnie one, a nie grający byłyby górą. Niedzielna, szósta kolejka ponownie przyniosła kilka zaskakujących rezultatów.
Przebudzenie Luz Blues
Przed sezonem Luz Blues zapowiadali walkę o najwyższe cele, ale już pierwsze mecze mocno zweryfikowały ich plany. W niedzielę w starciu z Mucharz Team skawiczanie jednak udowodnili, że drzemie w nich spory potencjał.
Siedem punktów wywalczonych w czterech spotkaniach stawiał drużynę z powiatu wadowickiego w roli faworytów konfrontacji z Luz Blues, którzy mieli na koncie o jeden punkt mniej, ale zarazem rozegrany o jeden mecz więcej. Od kilku edycji, choć w tym sezonie w szczególności, ALPS rządzi się swoimi prawami, a dokładnie jednym – każdy może wygrać z każdym. No i niedzielny mecz skawiczan z drużyną z Mucharza był tego najlepszym dowodem.
W skawickiej ekipie piąty bieg włączył Jarosław Franczak, który wszedł w mecz w bardzo efektowny sposób, a mianowicie zdobywając dwie bramki. Najpierw przymierzył między nogami bramkarza, a następnie wykorzystał rzut karny po faulu na Grzegorzu Bartyzelu. Część strat odrobił Adrian Brytan, ale za sprawą Tomasza Smyraka skawiczanie ponownie mieli dwie bramki zapasu. - Wrzutka z prawej strony i Tomasz Smyrak uderza, jednak jego stopa mija się z piłką, a piłka robi Mucharzowi psikusa i odbija się od piszczela Tomasza wpadając do bramki – opisuje nieco kuriozalną bramkę Marcin Pająk, kapitan Luz Blues.
Jak się okazało był to dopiero początek prawdziwych emocji. Jeziorowcy nie złożyli bowiem broni. Kontaktowy gol Marcina Banasia tchnął w ekipą zza miedzy nowego ducha, a gdy Adrian Brytan po raz drugi wpisał się na listę strzelców wydawało się, że Mucharz Team pójdzie za ciosem. Ostatnie słowo należało jednak do Jarosława Franczaka, który skompletował hat-tricka, a trzecie trafienie w jego wykonaniu okazało się tym na wagę trzech punktów. - Kolejny mecz, który powinien być rozstrzygnięty wcześniej, a do końca drżeliśmy o wynik. Pierwsi wyszliśmy na prowadzenie. Jednak przewaga dwóch bramek uśpiła naszą czujność w obronie i Mucharz pokusił się o kontaktowego gola. Znowu dwubramkowa przewaga i znowu rozkojarzenie w obronie. Mucharz ciśnie i udaje im się wbić nam dwie bramk. Parę minut do końca i zaczyna się nerwówka i wtedy wchodzi on - Michał Ficek, cały na biało, 60 sekund do końca przejmuje piłkę na naszej połowie, zakłada siatę przeciwnikowi i pewne podanie do Jarka Franczaka, który podciąga parę metrów, bierze fałszywy zamach na który łapie się przeciwnik, a później uderza koło bramkarza. Wygrywamy 4:3 po nerwówce i szykujemy się aby wygrać dwa ostatnie mecze – opisuje bramkę ustalającą wynik Marcin Pająk, nie kryjąc, że w ostatnich sekundach emocje sięgały zenitu.
Luz Blues Skawica – Mucharz Team 4:3
Bramki: Franczak (3), T. Smyrak – Brytan (2), Banaś
Luz Blues: G. Bartyzel, M. Bartyzel, Ficek, Franczak, Gigoń, Nosal, Pająk, T. Smyrak, Stopka
Mucharz Team: Banaś, Bargieł, Brytan, D. Gajda, B. Gajda, Listwan, Polak, Tłok, Wolski
* * * * *
Drewno mocniejsze od Betonu
Każdy, nawet początkujący budowlaniec, a nawet laik wie, że od betonu mocniejszy jest żelbet, ale na pewno nie drewno. W futbolu nigdy jednak nic nie jest pewne. W niedzielę okazało się, że to właśnie juszczyńska Woodica jest mocniejsza od Betonu2.
W dotychczasowych spotkaniach suski Beton2 nie był oszukiwany. Ba, nierzadko w swoim składzie miał zdecydowanie więcej cementu niż piasku. W niedzielę pierwszego z wymienionych składników ktoś zapomniał dodać, a z całą pewnością użył go zbyt mało. Efekt mógł być tylko jeden. Beton runął pod naporem drewna, gdyż to właśnie z taką branżą kojarzy się Woodica. Mecz w zasadzie nie miał wielkiej historii. Zaczęło się od 3:0 dla juszczynian. Bramka Fronczaka tylko na krótko wlała w suszan odrobinę nadziei na korzystny wynik, gdyż trzy następne trafienia także były dziełem zawodników Woodici. - Wynik mógłby wskazywać na gładkie zwycięstwo. Jednak nie do końca tak było. Beton do twarda i szybka drużyna i szczególnie w pierwszej połowie bardzo wysoko zawiesili nam poprzeczkę. Udało się nam co prawda pierwszą połowę wygrać 2:0, ale trochę też mieliśmy szczęścia bo Beton nie wykorzystał swoich sytuacji. W drugiej połowie Beton musiał już zaryzykować przez co odkrył tyły, a my skutecznie to wykorzystaliśmy przeprowadzając dwie udane kontry. Cieszy nas nie tylko wygrana, ale przede wszystkim nasza dobra gra w obronie – mówi Mateusz Surmiak, kapitan Woodici.
Pomimo komplementów ze strony rywala, kapitan suszan ocenia zawody, a szczególnie występ swojej drużyny bardzo krytycznie. - Mecz do zapomnienia. Dużo błędów w obronie, Nie przekazywaliśmy sobie dobrze zawodników i dlatego wynik był taki, a nie inny. Mogliśmy jeszcze złapać kontakt przy 0:2, ale zmarnowaliśmy dogodną okazję. Po golu na 1:3 rzuciliśmy wszystko na jedną kartę, lecz nie udało się nam odwrócić losów tego spotkania. Mimo tego sytuacja w tabeli nie wygląda tragicznie i jeszcze nie wypadliśmy z gry o podium – komentuje Mateusz Fronczak, kapitan Beton2.
Woodica Juszczyn – Beton2 Sucha Beskidzka 6:1
Bramki: Marek (2), Bury, Kaczmarczyk, Kwaśniewski, Piątek – S. Fronczak
Woodica: Bury, Dobrztcki, Job, Kaczmarczyk, Kwaśniewski, Marek, Pająk, Piątek, Rusin, Sałapatek, M. Surmiak
* * * * *
Nie było Relaxu na Złotej Uliczce
Po porażce z Los Asfaltos suska Golden Street nieco obsunęła się w ligowej stawce. Ambitna drużyna nie załamała się niepowodzeniem, a powetowała je sobie kosztem białczańskiego Relaxu.
Niedzielne zawody lepiej zaczęli suszanie, którzy wyszli na prowadzenie po bramce Roberta Sumery. Początkowo jednak nie utrzymali go, a wynik wyrównał Patryk Pacyga. Potem jednak Golden Street weszła na wyższe obroty i defensywa Relaxu posypała się niczym domek z kart. Pięć kolejnych bramek sprawiło, że z rezultaty 1:1 suszanie wyszli na prowadzenie 6:1. W tej sytuacji dwie stracone później bramki nie miały już większego, żeby nie napisać żadnego znaczenia. - Bardzo cieszy ta wygrana, bo potrzebowaliśmy tego zwycięstwa. Daje nam nadzieję na dobry wynik na koniec sezonu. Co do meczu, to chłopaki zagrali znów bardzo dobre zawody. Kontrola od pierwszej do ostatniej minuty spotkania. Tu na pochwalić muszę Andrzeja Wróbla znakomity występ w obronie, cieszy też przełamanie Sumery i Steczka nie zapominając o duecie Banaś&Sochacki którzy grają znakomity sezon. Nie możemy spoczywać na laurach. Przed nami dwa najważniejsze mecze w sezonie – mówi Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.
Golden Street Sucha Beskidzka – Relax Białka 6:3
Bramki: Banaś (2) Sumera (2), Steczek, Sochacki – Bargiel, Fidelus, P. Pacyga
Golden Street: Banaś, Kubieniec, Pyka, Sochacki, Steczek, Sumera, Wróbel
Relax: Bargiel, Białończyk, Ceremuga, Fidelus, P. Pacyga, M. Pacyga, W. Polak
* * * * *
Sensacja na zakończenie
Napisać, że na zakończenie kolejki Black Shadows sprawili niespodziankę, to nic nie napisać. Grająca „gołą” szóstką zawojska ekipa sensacyjnie pokonała aspirujących do mistrzostwa ligi Los Asfaltos.
W tym sezonie Black Shadows jeszcze nie wygrali. Ba nie zdobyli nawet punktu. Co więcej do niedzielnego meczu przystępowali nie dość, że bez zmienników, to jeszcze w kadrze zabrakło Łukasza Dudziaka, a przede wszystkim najskuteczniejszego strzelca drużyny Dariusza Giertugi. Zapowiadała się zatem piękna katastrofa. A spotkanie pokazało – nie pierwszy raz- jak przewrotny potrafi być futbol. – Nie można po takim meczu nic powiedzieć, bez używania słów powszechnie uznawane za obraźliwe – rzuca krótko po meczu jeden z zawodników Los Asfaltos.
I trudno dziwić się frustracji suszan, którzy co prawda przegrywali po bramce Mateusza Bieniasa. Jednak najpierw Rafał Pietrusa odrobił straty, a Piotr Guzik wyprowadził Los Asfaltos na prowadzenie. Wydawało się, że Czarne Cienie miały swoje pięć minut, ale to by było na tyle. Tymczasem nieoczekiwanie piłkę do siatki posyła Maciej Baca i robi się 2:2. To jednak był dopiero początek dramatu faworytów. Bohaterem zawodów zostaje Dariusz Ciapała. - Chłopaki naprawdę zagrali całym sercem i wywalczyli 3 punkty. Goła szóstka na Los Asfaltos i wygrany mecz? Niemożliwe, a jednak. Wielkie gratulacje. Dzięki Panowie. Niech to będzie dobry prognostyk przed kolejnymi spotkaniami – mówi Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows. Półżartem dodaje, że obawia się, iż w najbliższą niedzielę koledzy zamkną przed nim i Dariuszem Giertugą bramkę na suskiego orlika.
Black Shadows Zawoja – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 3:2
Bramki: Bienias, Baca, Ciapała – Pietrusa, Guzik
Black Shadows: Baca, Bania, Bienias, Ciapała, Polak, Putyra
Los Asfaltos: Guzik, Jurowaty, Karlak, Knatt, Krzeszowiak, Kuczek, Ndege, Pietrusa, Rak
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Woodica | 8 | 17 | 32 | 14 |
| 2 | Mucharz Team | 8 | 17 | 39 | 29 |
| 3 | Los Asfaltos | 8 | 15 | 26 | 18 |
| 4 | Luz Blues | 8 | 15 | 32 | 31 |
| 5 | A.K.P RELAX | 8 | 12 | 38 | 26 |
| 6 | Golden Street | 8 | 10 | 26 | 30 |
| 7 | Monter | 8 | 8 | 15 | 26 |
| 8 | Beton 2 | 8 | 7 | 27 | 40 |
| 9 | Black Shadows | 8 | 3 | 22 | 43 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze