Po szóstej kolejce jesiennej edycji Amatorskiej Ligi Powiatu Suskiego nie ma już w niej drużyny bez porażki, gdyż w hitowym starciu polegli Luz Blues. Za to po historyczną wygraną sięgnął debiutujący w lidze Thunder Team.
Niespodzianka na sam początek
Zapowiadając kolejkę wieszczyliśmy, że będzie ona obfitowała w ciekawe, pełne dramaturgii spotkania. Jednak w starciu Golden Street z Woodicą wynik wydawał się z góry przesądzony. Tymczasem suszanie sprawili sporego kalibru niespodziankę.
Co prawda od początku sezonu ekipa Golden Street nie spisywała się może słabo. Jednak w każdym meczu (z wyjątkiem inauguracyjnego spotkania z Thunder Team), czegoś brakowało w jej poczynaniach i kończyła zmagania bez punktów. Woodica prezentowała za to dużo większą jakość i stąd to juszczynianie byli stawiani w roli faworytów.
I pierwsza połowa potwierdziła przedmeczowe typy. Może Woodica nie wygrywała po niej jakoś wysoko, ale jednak. Wynik w 15 min. otworzył Dominik Chorąży, a golem do szatni popisał się Arkadiusz Piątek.
W drugiej połowie role się odwróciły. Po dwudziestu minutach gry kontaktowego gola zdobył Robert Sumera, a już minutę później Dawid Steczek doprowadził do remisu. Jakby tego było mało los zakpił z juszczynian. W pierwszej połowie to oni trafili do szatni. A w drugiej uczynił to Dawid Steczek, który kompletując dublet rzutem na taśmę przechylił szalę zwycięstwa na stronę Golden Street. - Mecz bardzo wyrównany. Już chyba mamy to wpisane w genetykę drużyny, że musimy po bardzo prostych błędach tracić bramkę, ale też pokazujemy po raz kolejny, że potrafimy wyjść z sytuacji gdzie przeciwnik ma przewagę kilku bramek. Nie poddaliśmy się, bo widzieliśmy, że Woodica nie ma dziś dobrego dnia i możemy jeszcze wygrać ten mecz. Dużym impulsem była bramka Roberta Sumery niczym Messi z Getafe na 1 do 1. I już wtedy wiedzieliśmy, że nie mamy nic do stracenie i wyszliśmy na przeciwnika wysoko, co dało drugą bramkę dla nas, zaraz po wznowieniu. Mecz równy, ale cieszy wygrana, bo w końcu oddaje naszą dobrą grę – komentuje Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.
Golden Street Sucha Beskidzka – Woodica Juszczyn 3:2
Bramki: Steczek (2), Sumera – Chorąży, Piątek
* * * * *
Los Asfaltos nie pękają. Wygrali w ważnym momencie
Na to spotkanie ostrzyli sobie zęby nie tylko piłkarze obu drużyn, ale także z niecierpliwością czekały inne zespoły. W drugim niedzielnym meczu prowadzący w tabeli, obrońcy tytułu mistrzowskiego – Luz Blues mierzyli się z najbardziej utytułowaną i wciąż posiadającą wysokie aspiracje ekipą Los Asfaltos.
Jedenaście wygranych spotkań z rzędu, okraszone wywalczonym wiosną mistrzostwem ligi. Do tego zwycięstwa odniesione w sposób niepodlegający dyskusji – tak prezentowała się drużyna Luz Blues przed meczem z Los Asfaltos. A suszanie. No cóż. Niby groźni, niby zawsze w czołówce, ale jednak metryka i nieustanne kontuzje sprawiające, że już to nie ta sam zespół, co nawet dwa, trzy lata temu.
A jednak, piękno futbolu tkwi w tym, że jest nieprzewidywalny, że czasem o wyniku decyduje szczęście, a czasem determinacja i siła woli. I już po 3 minutach to susanie byli na prowadzeniu, a z gola cieszył się Paweł Józefiak. Gdy cztery minuty później podwyższył Rafał Pietrusa można było mieć podejrzenia, że zamiast meczu walki, będziemy świadkami jednostronnego widowiska. Nic bardziej mylnego. Najpierw (w 9 min.) Grzegorz Bartyzel zdobył gola kontaktowego, a po chwili (w 12 min.) Michał Ficek doprowadził do remisu.
Nie był to jednak koniec emocji i ostrego strzelania. Niepełna 180 sekund później było już 3:2 dla Los Asfaltos, a to za sprawą Daniela Knatta. I dopiero wówczas bramki przestały się sypać jak z rogu obfitości.
Po 20 minutach przypomniał o sobie Daniel Knatt i suszanie byli już w ogródku i już witali się z gąską. Grzegorz Bartyzel zmącił względny spokój, ale na więcej zawojan nie było już stać. - Niestety przegrywamy nasz pierwszy mecz. 11 meczy z rzędu do przodu to i tak wynik do pozazdroszczenia. Asfalci udowodnili, że jak mają kim i jak mają motywację zawsze będą drużyną, z którą trzeba się liczyć. Początek meczu nas zaskoczył już po chwili przegrywaliśmy 0:1 po strzale z dystansu – komentuje Michał Ficek, rzecznik prasowy Luz Blues. Podkreśla, że w niedzielę zawojanom zabrakowało ostoi defensywnej - Mirosława Bartyzela, ale zespół nie będzie szukać wymówek. - Mecz twardy i zawzięty. Z obu stron sytuacje. Trzeba przyznać iż na mecz było warto przyjść i zobaczyć starcie tych dwóch drużyn bo było na najwyższym poziomie – podsumowuje Michał Ficek.
Słowa zawojan potwierdzają suszanie, którzy z uznaniem wypowiedzieli się po meczu o rywalach. Podkreślili również, że spotkanie było twarde, ale toczyło się w atmosferze fair play.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Luz Blues Zawoja/Skawica 4:3
Bramki: Knatt (2), Józefiak, Pietrusa – G. Bartyzel (2), Ficek
* * * * *
Mucharz Team po raz czwarty z rzędu!
Po porażce z Luz Blues szybko pozbierał się zespół Mucharz Team. A potem poszedł za ciosem i wygrał już czwarty mecz z rzędu. Tym razem wysoko pokonał białczański Relax.
Już pierwsza akcja Jeziorowców przyniosła im bramkę, a zarazem wielkie show rozpoczął Paweł Wajdzik, który okazał się gwiazdą niedzielnych zawodów. Co prawda na to trafienie po 10 minutach odpowiedział Kamil Białończyk, a potem nastąpiły cztery minuty, które wstrząsnęły na dobre Relaxem. Trzęsienie ziemi po kwadransie gry zapoczątkował Piotr bargiel, minutę później grzmotnął Bartłomiej Polak, a w 19 min. poprawił wspomniany już Wajdzik i do przerwy Mucharz Team prowadził już 4:1.
Po zmianie stron Wajdzik dorzucił kolejne trafienie i miał już na koncie hat-tricka. Po nim poprawił Jarosław Basiura i było po ptakach. Wprawdzie Michał Bargiel ukłuł wtedy dwa razy, ale to było dużo za mało. A poza tym na koniec na listę strzelców wpisał się jeszcze Wajdzik. - Przeciwnicy mieli w tym meczu wszystko, co konieczne do wygrania: byli skuteczni, konsekwentni i dopisywało im szczęście. U nas wyglądało to zupełnie odwrotnie. Mucharz "co miał to strzelił", natomiast my uderzyliśmy głównie w słupki lub siatkę poza bramką, a strzały celne wyłapywał świetnie dysponowany tego dnia bramkarz Mucharza. Gratulacje dla rywali, bo zasłużenie wygrali, mają dobry skład i szansę na mistrza – mówi Michał Bargiel, kapitan Relaxu, komplementując rywali.
Mucharz Team – Relax Białka 7:3
Bramki: Wajdzik (4), Bargiel, Polak, Basiura – Bargiel (2), Białończyk
* * * * *
Gładka wygrana Montera
Ostatnie przyzwoite spotkania w wykonaniu Black Shadows pozwalały wierzyć, że zawojanie stawią czoła kurowskiemu Monterowi. Emocje trwały jednak tylko kwadrans z małym okładem.
Zawojanie zaczęli z przytupem i w 3 min. po strzale Mateusza Bieniasa objęli prowadzenie. Tyle tylko, że trzy kolejne bramki zdobyli kurowianie - Maciej Świerkosz, Adrian Brytan i Damian Gracjasz, co paradoksalnie o niczym jeszcze nie decydowało, bo Black Shadows walczyli ambitnie, mając jednak pięta achillesową, ale o tym później.
Na bramkę Mariusza Głuszka dla zawojan odpowiedział Adrian Brytan, utrzymując kurowian na trzybramkowym prowadzeniu. Na kilkadziesiąt sekund straty zmniejszył jeszcze Mateusz Bienias, bo zaraz potem trafił Paweł Gach, a do sztani Brytan, który też otworzył wynik po zmianie stron. I od tego momentu strzelali już tylko kurowianie, zamykając licznik na 2 golach.
- Bez bramkarza, bez komentarza – rzucił krótko po zawodach Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows. – Nie wiem, mogę się mylić, ale mam wrażenie, że w bramce mieli zawodnika z pola – powiedział na wstępie Tadeusz Copija, kapitan Montera. Dodaje, że pomimo przeciwności losu do przerwy rywale się trzymali i nawet zdobyli pierwsi bramkę. – Walczyli, ale kontrolowaliśmy wynik. W drugiej połowie opadli z sił i poszło. Wyprowadzaliśmy skuteczne kontrataki, a co ważne skuteczność była na znakomitym poziomie. Cieszy przy tym, że połowa drużyny podzieliła się bramkami. To było ważne zwycięstwo, bo część Luz Blues i Woodica przegrały swoje mecze i straciły cenne punkty – puentuje kapitan Montera.
Monter Kurów – Black Shadows Zawoja 12:3
Bramki: Brytan (4), Gracjasz (3), Świerkosz (2), Gach, Karcz, Pluta – Bienias (2), Głuszek
* * * * *
Nowicjusz pokazał moc
No i stało się. Trochę to trwało, ale udało się. Po pięciu porażkach smak wygranej poznali piłkarze debiutującego w ALPS Thunder Team. Ich ofiarą padł Beton2.
Spotkanie z suszanami nie mogło się zacząć dla zawojan lepiej. Już na „dzień dobry” przymierzył Michał Smyrak, a dziesięć minut później ponownie wpisał się do meczowego protokołu. Na tym zawojanie się nie zatrzymali. Dublet przedzielony trafieniem Mateusza Pudalika popisał się Tomasz Gaweł. A była to 18 minuta.
Dopiero wówczas przebudzili się suszanie i po bramkach Marcina Plewy i Tomasza Jopka emocje wróciły, ale Michał Smyrak nieco zastopował zapędy rywali. Ale tylko nieco, bo do szatni trafił Wojciech Bury i on też tuż po wznowieniu gry po przerwie trafił po raz drugi. Jednak na tym armaty suszan się wystrzelały. Za to podwójnie huknęli zawojanie – Mateusz Pudalik i Szymon Toczek. - Wreszcie pierwsze zwycięstwo. Przyszły pierwsze efekty naszej ciężkiej pracy. Powoli zaczynamy się zgrywać, co było widać na ostatnim meczu, czego efektem był wynik 8:4. Cieszymy się z trzech punktów i będziemy walczyć o dalsze zwycięstwa – komentuje Mateusz Pudalik, kapitan Thunder Team.
Thunder Team Zawoja – Beton2 Sucha Beskidzka 8:4
Bramki: Smyrak (3), Gaweł (2), Pudalik (2), Toczek – Bury (2), Jopek, Plewa
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Monter | 9 | 22 | 57 | 27 |
| 2 | Los Asfaltos | 9 | 19 | 35 | 28 |
| 3 | Luz Blues | 9 | 19 | 52 | 22 |
| 4 | Mucharz Team | 9 | 19 | 63 | 34 |
| 5 | Woodica | 9 | 16 | 38 | 27 |
| 6 | Golden Street | 9 | 13 | 40 | 25 |
| 7 | A.K.P RELAX | 9 | 12 | 44 | 36 |
| 8 | Black Shadows | 9 | 6 | 27 | 39 |
| 9 | Thunder Team | 9 | 3 | 20 | 93 |
| 10 | Beton 2 | 9 | 3 | 26 | 71 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze