W bezprecedensowej eskalacji napięć między Waszyngtonem a Caracas, Stany Zjednoczone przeprowadziły w sobotę rano atak wojskowy na Wenezuelę. Prezydent USA Donald Trump ogłosił, że wenezuelski przywódca Nicolás Maduro i jego żona zostali schwytani i przetransportowani z kraju. W stolicy, Caracas, słychać było eksplozje, a rząd Wenezueli ogłosił stan wyjątkowy, potępiając „najgorszą agresję”, jakiej kiedykolwiek doświadczył naród.
Wczesnym rankiem 3 stycznia 2026 roku, mieszkańcy Caracas zostali obudzeni przez odgłosy eksplozji i nisko przelatujących samolotów. Amerykańscy urzędnicy potwierdzili, że prezydent Trump zarządził uderzenia na cele w Wenezueli, w tym na obiekty wojskowe. Dym był widoczny nad hangarem bazy wojskowej w stolicy, a także nad Fuerte Tiuna, największym kompleksem wojskowym w kraju.
Prezydent Trump, w poście na portalu Truth Social, potwierdził przeprowadzenie „uderzenia na dużą skalę”. „Stany Zjednoczone Ameryki z sukcesem przeprowadziły uderzenie na dużą skalę przeciwko Wenezueli i jej przywódcy, prezydentowi Nicolasowi Maduro, który wraz z żoną został schwytany i wywieziony z kraju” - napisał Trump. Według doniesień CBS News, operację schwytania Maduro przeprowadziła elitarna jednostka sił specjalnych armii USA, Delta Force.
Sobotni atak jest kulminacją lat wrogich stosunków, charakteryzujących się surowymi amerykańskimi sankcjami, tajnymi operacjami i groźbami interwencji wojskowej.
Od 2005 roku Stany Zjednoczone nakładały sankcje na Wenezuelę, początkowo w odpowiedzi na domniemany brak współpracy w walce z terroryzmem i handlem narkotykami. Za prezydentury Donalda Trumpa restrykcje te zostały znacznie rozszerzone, obejmując zakaz dostępu Wenezueli do amerykańskich rynków finansowych i blokując zakup wenezuelskiego długu. W 2019 roku, w trakcie kryzysu prezydenckiego, USA nałożyły dodatkowe sankcje na kluczowe sektory gospodarki, w tym na przemysł naftowy, złota, górnictwa i bankowości. W sierpniu 2019 roku Trump zamroził wszystkie aktywa rządu Maduro w Stanach Zjednoczonych.
W ostatnich miesiącach napięcie gwałtownie wzrosło. USA rozpoczęły „Operację Southern Spear”, gromadząc w regionie znaczące siły wojskowe, w tym lotniskowiec USS Gerald R. Ford i około 15 000 żołnierzy. Oficjalnym celem operacji była walka z kartelami narkotykowymi. W ramach tych działań, od września 2025 roku, siły amerykańskie przeprowadziły ponad 30 uderzeń na łodzie rzekomo przemycające narkotyki, zabijając ponad 110 osób. Stany Zjednoczone przejęły również co najmniej dwa tankowce z wenezuelską ropą.
Pod koniec 2025 roku prezydent Trump potwierdził, że zezwolił Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) na prowadzenie tajnych operacji w Wenezueli. Ujawniono, że CIA przeprowadziła atak z użyciem dronów na dok w Wenezueli, który miał być wykorzystywany do załadunku narkotyków.
Należy również przypomnieć o nieudanej próbie obalenia Maduro w maju 2020 roku, znanej jako „Operacja Gideon”. Była to źle zaplanowana i nieudolnie przeprowadzona próba infiltracji Wenezueli drogą morską przez grupę wenezuelskich dysydentów i amerykańską prywatną firmę ochroniarską Silvercorp USA, prowadzoną przez byłego żołnierza Zielonych Beretów, Jordana Goudreau. Dwie łodzie z około 60 bojownikami zostały przechwycone, a kilku uczestników zginęło. Dwóch byłych amerykańskich żołnierzy sił specjalnych zostało schwytanych i skazanych na długoletnie więzienie w Wenezueli, a następnie zwolnionych w ramach wymiany więźniów.
Wenezuelski minister obrony wezwał do zjednoczonego oporu w obliczu "najgorszej agresji", jakiej kiedykolwiek doświadczył kraj. Prezydent sąsiedniej Kolumbii, Gustavo Petro, potępił atak, mówiąc, że ktoś „bombarduje Caracas w tym momencie” i wezwał do zwołania posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Prezydent Kuby, Miguel Díaz-Canel, określił działania USA jako „zbrodniczy atak”.
Uderzenie militarne na Wenezuelę i schwytanie jej prezydenta otwiera nowy, niebezpieczny rozdział w historii regionu. Konsekwencje tych działań dla stabilności politycznej Ameryki Łacińskiej i globalnego rynku energii są na ten moment trudne do przewidzenia. Społeczność międzynarodowa z uwagą obserwuje rozwój wydarzeń w Wenezueli, a świat wstrzymuje oddech w oczekiwaniu na dalsze kroki administracji amerykańskiej.
Atak na Wenezuelę, kraj posiadający największe na świecie potwierdzone rezerwy ropy naftowej, z pewnością znajdzie odzwierciedlenie na globalnych rynkach energetycznych. Choć produkcja w kraju drastycznie spadła w ostatnich latach z powodu kryzysu gospodarczego i sankcji, Wenezuela wciąż pozostaje znaczącym graczem na rynku. Nagłe przerwanie lub dalsze ograniczenie eksportu wenezuelskiej ropy, zwłaszcza ciężkiej i wysokosiarkowej, kluczowej dla produkcji diesla, nieuchronnie doprowadzi do wzrostu cen. Rynki zareagują nie tylko na realne zmniejszenie podaży, ale również na wzrost tzw. „premii za ryzyko geopolityczne”, obawiając się dalszej eskalacji i destabilizacji w regionie. Analitycy przewidują, że w krótkim terminie ceny ropy mogą wzrosnąć nawet o 5-8%. Długoterminowe skutki będą zależeć od czasu trwania konfliktu oraz reakcji innych państw OPEC+, które mogą próbować stabilizować rynek poprzez zwiększenie własnej produkcji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze