W związku z okresem grzewczym suscy strażnicy wzywani są do dymiących kominów.
Jak wynika z informacji Straży Miejskiej w Suchej Beskidzkiej, czujność i świadomość mieszkańców miasta w zakresie walki z zanieczyszczeniem powietrza rośnie z roku na rok. Dodają, że podejrzenia spalania wszystkiego, co zmieści się do pieca, można potwierdzić na różne sposoby, m.in. przez pobranie próbek do badania.
- Ale zdarza się, że właściciel nieruchomości przyzna, że, „mogło mu się coś wrzucić" – przyznają. Jako że komuś „coś się wrzuciło”, z komina budynku jednorodzinnego przy jednej z ulic miasta, wydobywał się gęsty dym a w okolicach czuć było specyficzny smrodek. Dodatkowo zadymiona cała okolica spowodowała, że mundurowi postanowili zajrzeć właścicielowi do pieca.
- Podczas kontroli właściciel przyznał, że coś tam mógł wrzucić co nie nadaje się do spalenia. Tym samym strażnicy zakończyli swoją wizytę pozostawiając na pamiątkę kwit do zapłaty wartości tony dobrego węgla – czytamy w komunikacie suskiej straży.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze