Niedawno informowaliśmy, że lekarz skazany prawomocnym wyrokiem sądowym za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym nadal przybywa na wolności i to w świetle prawa. Zbulwersowany mąż i ojciec ofiar wypadku, który miał miejsce w październiku 2020 roku nie mógł pogodzić się z takim stanem rzeczy i ostatecznie Krzysztof S. trafi do zakładu karnego.
Andrzej Rodak do dziś ma przed oczami dramatyczne sceny jakie na jego oczach rozegrały się w Gilowicach w październiku 2020 roku. To wówczas kierujący samochodem osobowym Krzysztof S. znacząco przekroczył w terenie zabudowanym dopuszczalną prędkość, co doprowadziło do utraty panowania nad pojazdem i śmiertelnego potrącenia będącej w ciąży żony Andrzeja Rodaka oraz idącej z nią trzyletniej córki Laury. Zeznając potem jako oskarżyciel posiłkowy wdowiec głośno oskarżał lekarza, że ten po całym zdarzeniu nie tylko nie wykazał skruchy, ale też wbrew lekarskiej etyce nie próbował nawet pomóc poszkodowanym, lecz skupił się na telefonach do rodziny i informowaniu pracodawcy.
W kwietniu 2022 roku Sąd Rejonowy w Żywcu skazał Krzysztofa S. na karę 2,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności i nakazał wypłacenie po 30 tys. zł nawiązki dwojgu bliskich ofiar. Ponadto nałożył na skazanego sześcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.
Prokuratura domagała się jednak znacznie surowszej kary. W jej ocenie oskarżony umyślnie naruszył zasady ruchu drogowego, gdyż jechał 67 km/h przy limicie wynoszącym 50 km/h. Ponadto nie podjął żadnych manewrów, by uniknąć uderzenia w stojące kobietę i dziecko. Z tego względu oczekiwała skazania Krzysztofa S. na 6 lat więzienia.
29 listopada Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji. Jednak skazany nie trafił za kraty. 3 marca br. Sąd Rejonowy w Żywcu wstrzymał wykonanie kary do czasu prawomocnego rozpatrzenia wniosku o odroczenie, a następnie, 17 kwietnia, odroczył karę na sześć miesięcy na podstawie art. 151 Kodeksu Karnego Wykonawczego. Ten artykuł umożliwia sądowi odroczenie wykonania kary pozbawienia wolności na okres do roku, jeśli natychmiastowe wykonanie kary pociągnęłoby dla skazanego lub jego rodziny zbyt ciężkie skutki.
Oburzony decyzją sądu Andrzej Rodak złożył odwołanie do Sądu Okręgowego. - Nie chodzi już tylko o wysokość kary, ale o to, aby sprawca odpowiedział za swoje czyny – mówił Andrzej Rodak.
Dążenie do sprawiedliwości mężczyzny, który w jednej chwili stracił trójkę najbliższych przyniosło efekt. Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej uznał, że powody, którymi Krzysztof S. się zasłania są zbyt błahe, aby uniemożliwiały mu odbycie kary. Orzekł, że lekarz, którego Okręgowa Izba lekarska nie pozbawiła prawa do wykonywania zawodu i który do dziś przyjmuje pacjentów zostanie jednak osadzony w zakładzie karnym, celem odbycia zasądzonej wcześniej kary. Rozprawa miała niejawny przebieg, więc nie możemy napisać o jej szczegółach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze