Reklama


Ryją przy domach, biegają po ulicach

06/07/2019 06:25

Na początku tego roku wybuchła medialna burza wokół nowych wytycznych dotyczących redukcji populacji dzików. Niektórzy twierdzili, że plan ograniczenia ich pogłowia do jednego osobnika na 1000 hektarów doprowadzi do eksterminacji tych zwierząt w Polsce. Jednak mimo masowych odstrzałów, miejscami dzików nadal jest tak dużo, że skutecznie uprzykrzają ludziom życie.

 

Rozporządzenie ministra środowiska Henryka Kowalczyka, zgodnie z którym w Polsce ma pozostać tylko jeden dzik na 1000 hektarów obwodu łowieckiego, związane jest z coraz częściej pojawiającymi się w naszym kraju przypadkami afrykańskiego pomoru świń (ASF). Drastyczna redukcja liczby narażonych na zachorowanie dzikich zwierząt ma zapobiec przenoszeniu się wirusa tej groźnej choroby. Mieszkańcy powiatu suskiego wciąż jednak twierdzą, że jest ich zbyt wiele. Jedną z miejscowości, gdzie dziki nadal mocno dają się we znaki ludziom, jest Tarnawa Dolna. Zwierzęta nie tylko niszczą tamtejsze uprawy, ale też coraz śmielej zbliżają się do ludzkich siedzib. Nierzadko buszują nawet w przydomowych ogródkach. – Nie boją się ani szczekających psów, ani petard, ani zapalonych latarek. Kiedyś przyłapaliśmy je, gdy spokojnie posilały się koło samochodu stojącego przy naszym garażu. A poprzedniej nocy zdemolowały nasz ogród. Dziki są piękne, szczególnie te małe, ale każdy chce mieć kwiaty przy domu i spokojny sen. Czy jest jakiś sposób na te zwierzęta? – zastanawia się jedna z mieszkanek Tarnawy Dolnej. – Obawiamy się też, że kiedyś mogą doprowadzić do poważnego wypadku drogowego. Co będzie, gdy ich wataha wbiegnie na jezdnię tuż przed maskę rozpędzonego samochodu?

Reklama

Jak twierdzi Czesław Świerkosz, łowczy koła łowieckiego Odyniec w Suchej Beskidzkiej, które działa między innymi na terenie Tarnawy Dolnej, bardzo trudno jest utrzymać populację dzików w ryzach. Głównie dlatego, że są one najbardziej aktywne nocą, a w ciągu dnia ukrywają się w gęstych zaroślach. Skuteczną redukcję pogłowia utrudnia też przemieszczanie się dzików na znaczne odległości. – Gdy w zimie mieliśmy inwentaryzację zwierzyny, było ich tutaj niewiele. Ale przychodzą od strony Wadowic czy innych miejscowości. Ponadto nie możemy urządzać polowań poza obszarem obwodu łowieckiego, a dziki coraz częściej pojawiają się na terenach z niego wyłączonych. Na przykład na ulicach Suchej Beskidzkiej lub koło zabudowań w wioskach. Nie boją się ani ludzi, ani samochodów. Ostatnio panoszyły się na suskim targowisku – mówi Czesław Świerkosz. Jak zapewnia, mimo tych utrudnień, myśliwi z koła Odyniec odstrzelili już o 14 dzików więcej niż wynosił plan na ten sezon łowiecki (w sumie 64). A do jego końca zostało sporo czasu, gdyż trwa on do 31 marca przyszłego roku. Łowczy przewiduje, że przed upływem tego terminu na terenie obwodu padnie jeszcze do 90 osobników.

Edyta Łepkowska

Reklama

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama