Reklama


Różnice punktowe coraz większe

27/05/2025 22:06

Przed piątą kolejką spotkań w Amatorskiej Lidze Powiatu Suskiego dwie czołowe ekipy miały nad resztą stawki już solidną przewagę. Po niej praktycznie zagwarantowały sobie lokatę na pudle na koniec sezonu.

Mucharz Team do bólu skuteczny

Na otwarcie kolejki Mucharz Team, który obok Woodici jest jedyną ekipą w lidze z kompletem punktów, zmierzył się z Black Shadows. Zawojanie nie rozegrali złego spotkania, ale zabrakło im tego, co mają Jeziorowcy – skuteczności.

- Godzina 8.00, a my w pełnym składzie spotykamy się na boisku pełni nadziei po ostatniej przegranej. Niestety mecz nie ułożył się po naszej myśli. Błędy skutkowały tym, że już w początkowej fazie meczu przegrywaliśmy. Ten dzień nie był dla nas szczęśliwy, słupek za słupkiem, minimalne pudła i podania nie w tempo skutkowały tym, że my graliśmy, a Mucharz strzelał bramki – komentuje pierwsze minuty meczu Michał Ficek, rzecznik Black Shadows.  

Reklama

Wynik konfrontacji otworzył Sławomir Tłok, a po nim piłkę w zawojskiej bramce umieścili jeszcze Dominik Gajda i Dawid Sumera. Jeżeli ktoś wtedy pomyślał, że jest po zawodach, to mógł się przeliczyć. - Pierwsza połowa nie zakończyła się źle, bo jedynie wynikiem 3:2 w „plecy” – zauważa Michał Ficek. Zasługa w tym Grzegorza Głuszka, który przełamał strzelecką niemoc w zawojskiej ekipie i ustrzelił dublet.

W drugiej połowie zespół z powiatu wadowickiego szybko udowodnił dlaczego to on broni tytułu wicemistrzowskiego, a nie zawojanie. – Niestety, drużyna z Mucharza otworzyła swój worek i dobiła nas kończąc mecz z wynikiem 6-3. Mecz na papierze nie wygląda korzystnie, chociaż kto na nim był i oglądał na pewno nie mógł narzekać na brak emocji. Spotkanie twarde, dobre piłkarsko, jak i w ataku, tak i w obronie. Do końca sezonu jeszcze szmat czasu, nie poddajemy się i walczymy dalej – peuntuje Michał Ficek.

Reklama

Mucharz Team – Black Shadows Zawoja 6:3
Bramki: Wajdzik (2), Sumera (2), Gajda, Sławomir Tłok – G. Głuszek, M. Głuszek

* * * * * *  

Wynik prawdy nie mówi

W drugim niedzielnym potkaniu Golden Street zagrali z Twardymi Mecenasami. Wysoki wynik nie oddaje przebiegu meczu.

Jeżeli ktoś przyszedł na mecz tuż przed jego zakończeniem i zobaczył rezultat 6:0 dla suszan, to mógł pomyśleć, że Golden Street zgodnie z przewidywaniami sięgnęli po gładką wygraną. Nic bardziej mylnego. - Myślę, że wynik nie do końca oddaje to, co działo się na boisku. Mieliśmy swoje sytuacje, przez długi czas graliśmy jak równy z równym. Weszliśmy dobrze w mecz, w pierwszych minutach to my prowadziliśmy grę. Trzeba jednak przyznać, że rywale wygrali zasłużenie – lepiej wykorzystywali nasze błędy, byli groźniejsi w kontrach i skuteczniejsi pod bramką. U nas niestety tej skuteczności znów zabrakło. To nie pierwszy mecz, w którym mamy z tym problem i wiemy, że musimy ten element zdecydowanie poprawić – mówi Dawid Cyboroń, kapitan Twardych Mecenasów.

Reklama

Ktoś mógłby twierdzić, że kapitan Twardych Mecenasów zaklina rzeczywistość. Tyle tylko, że wcale tak nie jest. Zresztą najlepiej świadczą o tym słowa jego vis a vis. - Plan minimum w tym spotkaniu został wykonany, zagrać na zero z tyłu. Nie ukrywając, przeciwnik zawiesił poprzeczkę wysoko. Ciężko było wejść na odpowiedni rytm w tym spotkaniu, twarda gra skutecznie nas wytrącała przez co ciężko było strzelić pierwszą bramkę, a rywal też miał kilka dogodnych sytuacji, ale Piotrek wychodził obroną ręką i ratował nas przed stratą bramki. Rywal bardzo mocny, ale widać jeszcze brak ogrania. Cieszy wygrana i kolejne 3 pkt – komplementuje Twarde Mecenasy Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.

Golden Street Sucha Beskidzka – Twarde Mecenasy 6:0
Bramki: Szwed (2), Sumera, Plewa, Fronczak, P. Gołuszka

Reklama

* * * * * *

Woodica znowu gromi

Woodica Juszczyn nie tylko kroczy w tym sezonie od zwycięstwa do zwycięstwa, ale przy tym gra efektownie i efektywnie, dobrze balansując obronę z atakiem. W niedzielę o sile jej rażenia i zarazem twardej defensywie przekonała się BVB Budzów.

Festiwal strzelecki rozpoczął Mateusz Surmiak. A potem na listę strzelców wpisał się Arkadiusz Piątek, kompletując hat-tricka. Jednak nie klasycznego, bo jego trafienia przedzieliły gole Dominika Chorążego i Łukasza Zajdy.

Przy stanie 6:0 dla juszczynian piłkę do bramki Woodici posłał Wiktor Warchoł, zdobywając -jak się okazało- gola honorowego. Tymczasem piłkarze lidera jeszcze sześciokrotnie fetowali strzelenie kolejnych bramek!

Reklama

Woodica Juszczyn – BVB Budzów 12:1
Bramki: Piątek (4), Chorąży (3), M. Surmiak (3), Rusin, Zajda

* * * * * *

Hit na remis

Wiele obiecywali sobie kibice po konfrontacji Montera Kurów z Los Asfaltos Sucha Beskidzka. I konfrontacja dwóch najbardziej utytułowanych drużyn w lidze nie rozczarowała.

Tak suszanie, jak i kurowianie przystąpili do meczu w okrojonych składach. I ten fakt, ale i szacunek dla rywali widać było w poczynaniach obu drużyn. Żadna nie forsowała tempa i nie zapuszczała się za głęboko.

Reklama

Pierwsi ze zdobycia bramki cieszyli się kurowianie, bo rywale zdrzemnęli się i zostawili bez krycia Adriana Brytana. Ten nie zwykł marnować takich okazji. W sytuacji „sam na sam” z brakarzem nie dał mu szans na skuteczną interwencję.  Wyrównał po zamknięciu rzutu rożnego Daniel Knatt strzałem od słupka.

- Po kontuzji Starowicza wydawało się, że mecz ułoży się po naszej myśli – przyznał po meczu Piotr Stawowy z Los Asfaltos, który popisał się wręcz nieprawdopodobnym trafieniem. Wydawało się, że po piąstkowaniu przez Mariusza Klimasarę piłka wyjdzie na róg. Tymczasem spadła jeszcze przed linią, a Stawowy w ekwilibrystyczny sposób, będąc tyłem do bramki, umieścił ją w siatce.

Reklama

Po zmianie stron sytuacja Los Asfaltos zrobiła się jeszcze lepsza. Tuż po rozpoczęciu gry Piotr Stawowy, po powtórzonym rzucie wolnym, ładnie rozegrał piłkę do Rafała Pietrusy, któremu pozostało dostawić nogę do pustej bramki. - I większość meczu niewiele się działo poza widocznym ubytkiem sił z obu stron, aż do momentu gdy Świerkosz wykorzystał błąd jednego z naszych zawodników i umieścił piłkę z bliska obok bezradnego Karlaka – mówi Stawowy.

Kontaktowa bramka sprawiła, że kurowianie poczuli krew i odzyskali wiarę, że w tym meczu można jeszcze coś ugrać. Aby jednak tego dokonać nie pozostało nic innego jak rzucić się do ataku i udało im się wyrównać jednak -jak zauważają suszanie- w niezbyt sportowych okolicznościach. - Brytan ewidentnie sfaulował Krzeszowiaka i wygrał pojedynek sam na sam z naszym bramkarzem. Sędzia spotkania lakonicznie wytłumaczył, że popatrzył w tym momencie gdzie indziej i nie widział faulu. Dodać należy, że nie zostały też uznane nam 2 bramki. Jedna Pietrusy gdy zastosowania nie znalazł „przywilej korzyści”, a druga po bramce Lichosyta, gdzie były dwie ręki (pierwsza obrońcy). Szkoda tego zwycięstwa, bo oprócz wymienionych sytuacji mieliśmy jeszcze bardzo dobre sytuacje no i czujemy się pokrzywdzeni werdyktami sędziego - relacjonuje na gorąco Piotr Stawowy.

Reklama

Dużo uwag do arbitra ma także kapitan Montera. – Drugą bramkę straciliśmy po złej decyzji sędziego. Zamiast odgwizdać faul na naszą korzyść, to zagwizdał dla Asfaltosów, którzy po tej akcji zdobyli gola – mówi Tadeusz Copija. W jego ocenie, z przebiegu gry, to Monter zasłużył na wygraną. – Uważam, że stworzyliśmy więcej sytuacji bramkowych, ale zabrakło skuteczności. Bramki dla rywali padły po ewidentnych naszych błędach. Wręcz im je sprezentowaliśmy – dodaje.

Monter Kurów – Los Asfaltos Sucha Beskidzka 3:3
Bramki: Brytan (2), Świerkosz – Knatt, Stawowy, Pietrusa

Reklama

* * * * * *

Na zakończenie kolejki po drugą wygraną w tym sezonie, ale pierwszą odniesioną na boisku sięgnął białczański Relax.

Białczanie szybko ułożyli sobie po swojej myśli spotkanie z Nadwagassporem. Po golach Tomasza Kaczmarczyka, Michała Bargiela i Andrzeja Malczewskiego objęli trzybramkowe prowadzenie. Co prawda potem dla lachowiczan trafił Kamil Ponikwia, ale w tym spotkaniu on sam, jak i Kacper Staszel zdobywali gole sporadycznie.

Zanim lachowiczanie pokusili się o drugiego gola, to przegrywali już 1:7, co tylko pokazuje jak duża była w niedzielę przewaga Montera nad rywalami. - To był bardzo udany mecz w naszym wykonaniu. Od początku kontrolowaliśmy przebieg gry i szybko zdobyliśmy przewagę. Tym razem wychodziło nam wszystko to, co w poprzednich spotkaniach sprawiało nam trudność – graliśmy skutecznie, zespołowo i z dużą pewnością siebie. Przed nami jednak trudniejsze mecze z drużynami z czołówki tabeli, więc to właśnie wtedy zweryfikujemy naszą formę. Dzięki temu zwycięstwu wchodzimy w następne mecze z większym optymizmem – komentuje niedzielną wygraną Michał Bargiel, kapitan Relaxu.

Reklama

Relax Białka - Nadwagasspor Lachowice 10:4
Bramki: Bargiel (5), Kaczmarczyk (3), Malczewski, Białończyk - Ponikwia (3), Staszel

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/05/2025 22:18
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama