To ważna data w kalendarzu społecznym, przypominająca o potrzebie równego traktowania i pełnego uczestnictwa w życiu społecznym. 5 maja obchodzony jest Dzień Walki z Dyskryminacją Osób z Niepełnosprawnością – dzień refleksji, ale i konkretnych działań na rzecz zmiany.
Choć świadomość społeczna rośnie, osoby z niepełnosprawnościami nadal napotykają na liczne trudności. Bariery architektoniczne, ograniczony dostęp do edukacji czy rynku pracy, a także utrudnienia w korzystaniu z transportu i usług publicznych to tylko część problemów, z którymi mierzą się na co dzień.
Dyskryminacja nie zawsze ma charakter bezpośredni – często przybiera formę wykluczenia systemowego lub braku dostosowania przestrzeni i usług do realnych potrzeb.
Dzień 5 maja ma na celu nie tylko zwrócenie uwagi na istniejące problemy, ale także promowanie idei włączenia społecznego. Oznacza to tworzenie takich warunków, w których każda osoba – niezależnie od swojej sprawności – może aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym, zawodowym i kulturalnym.
To zadanie zarówno dla instytucji publicznych, jak i całego społeczeństwa. Zmiana zaczyna się od świadomości, ale musi prowadzić do realnych działań.
Z okazji przypadającego 5 maja Dnia Walki z Dyskryminacją Osób z Niepełnosprawnościami rozmawiamy o tym, czym naprawdę jest „inność” i jak wygląda codzienność pracy z osobami o szczególnych potrzebach. Czy niepełnosprawność to bariera, czy raczej inny sposób odbierania świata? O emocjach, stereotypach i zwykłej ludzkiej normalności opowiada Tomasz Piątek – oligofrenopedagog OREW w Tarnawie Górnej.

Piotr Twardowski: Pracuje Pan na co dzień z osobami z niepełnosprawnościami. Jak wygląda taka praca „od środka”?
Tomasz Piątek: Na pewno nie nazwałbym jej trudną w takim sensie, że jest jakimś ciężarem czy „tułaczką”. To słowo sugeruje zmaganie się z problemem, a dla mnie ta praca problemem nie jest. Wręcz przeciwnie – daje bardzo dużo radości i satysfakcji.
W naszym ośrodku zajmujemy się edukacją, rehabilitacją i rewalidacją osób z niepełnosprawnością intelektualną. I przede wszystkim traktujemy je normalnie. Bo one są normalne – po prostu pewnych rzeczy nie potrafią. Tak samo jak każdy z nas czegoś nie potrafi.
Czyli granica między „sprawnością” a „niepełnosprawnością” nie jest tak oczywista?
TP: Dokładnie tak. Można by stworzyć taką drabinkę: ja umiem to, ktoś inny umie coś innego. Gdzie więc zaczyna się niepełnosprawność? Ponadto warto mieć na uwadze, iż każdy w dowolnej chwili swego życia może stać się osobą z niepełnosprawnością, mało kto patrzy na tę sprawę w ten sposób…
To są w dużej mierze pojęcia stworzone przez społeczeństwo, potrzebne do organizacji systemu wsparcia. Ale w codziennym życiu nasi wychowankowie są po prostu ludźmi – z emocjami, potrzebami i własnymi możliwościami.
Wiele osób, które pierwszy raz spotykają się z głęboką niepełnosprawnością, reaguje bardzo emocjonalnie – nawet szokiem.
TP: I to jest całkowicie naturalne. Ludzie często reagują lękiem, bo nie mają doświadczenia. Pojawia się też niezrozumienie i stereotypy – czasem bardzo absurdalne, jak choćby przekonanie, że można się „zarazić”.
Co ciekawe, nawet osoby pracujące w tym środowisku mogą przeżyć taki moment. Pamiętam sytuację, kiedy pojechałem z moją grupą do innego ośrodka i zobaczyłem dzieci z innymi dysfunkcjami. Sam byłem w szoku. Dopiero później uświadomiłem sobie, że inni patrzą tak samo na moich wychowanków.
To pokazuje, jak silnie działa to, co uznajemy za „normę”.
Z drugiej strony mówi się, że osoby z niepełnosprawnościami mają wyjątkową wrażliwość.
TP: To prawda – i powiedziałbym nawet, że większą niż tzw. „przeciętny człowiek”. Oni intensywniej odbierają świat: dźwięki, światło, dotyk, emocje innych ludzi.
Potrafią też bardzo jasno komunikować, co im odpowiada, a co nie – choć często w sposób niewerbalny.
Podam przykład: mam ucznia, który nie reagował dobrze na spokojną, relaksacyjną muzykę, choć taką zwykle się proponuje. Okazało się, że świetnie reaguje na mocniejszą, bardziej energetyczną – progresywny rock czy metal, którą sam lubię. Dziś razem słuchamy Archive na zajęciach.(śmiech)
To pokazuje, że osoby z niepełnosprawnościami mają swoje preferencje, osobowość i wybory – dokładnie tak jak każdy z nas.
Czy społeczeństwo nie zamyka takich osób w pewnych schematach?
TP: Niestety tak. Ale to dotyczy nie tylko osób z niepełnosprawnościami. Każdego zamykamy w jakiejś „szufladce”: nauczyciel powinien być taki, polityk taki, a osoba z niepełnosprawnością – jeszcze inna.
To jest szerszy problem społeczny.
Pracuje Pan w tym zawodzie od wielu lat. Co Panu to daje osobiście?
TP: Poczucie sensu. To jest chyba najprostsza odpowiedź.
Wcześniej pracowałem w różnych zawodach – jako nauczyciel języka polskiego za granicą, w bankowości. Ale dopiero tutaj znalazłem coś, co sprawia, że rano chce mi się wstać do pracy, a wieczorem spokojnie zasypiam.
To daje spełnienie.
Czy da się oddzielić tę pracę od życia prywatnego?
TP: W moim przypadku – nie do końca. Dużo przynoszę do domu, rozmawiam o tym z rodziną. Ale to są dobre rozmowy, konstruktywne.
Czasem nawet pytam dzieci o zdanie – ich perspektywa bywa bardzo cenna. Oczywiście bywa też tak, że żona mówi: „dzisiaj już wystarczy, skupmy się na nas”. I to też jest potrzebne.
Co powiedziałby Pan rodzicom, którzy obawiają się diagnozy u dziecka?
TP: Żeby się nie bali i jak najszybciej szukali pomocy specjalistów.
W Polsce wciąż pokutuje przekonanie, że diagnoza „stygmatyzuje”. To nieprawda. Ona daje realne wsparcie: terapię, opiekę specjalistów, często też pomoc finansową.
To tak jak z bólem zęba – nikt nie zastanawia się, czy iść do dentysty. A w przypadku trudności rozwojowych nagle pojawia się opór. To nielogiczne i szkodliwe.
Na koniec – jak powinniśmy się zachowywać wobec osób z niepełnosprawnościami?
TP: Najprościej: normalnie.
Jeśli spotykamy takie osoby w kinie, na ulicy czy w sklepie – nie trzeba robić niczego szczególnego. Nie trzeba się bać, nie trzeba się nadmiernie skupiać. Najlepsze, co można zrobić, to traktować ich jak wszystkich innych ludzi. Bez „spiny”, bez dystansu, ale też bez sztucznej nadopiekuńczości.
A kluczem do tego wszystkiego jest edukacja. Im więcej wiemy i rozumiemy, tym mniej się boimy.
Dziękuję za rozmowę.
Osoby z niepełnosprawnościami są pełnoprawnymi członkami społeczeństwa, a ich obecność i aktywność wzbogacają wspólnotę. Różnorodność doświadczeń, perspektyw i umiejętności jest wartością, która wpływa na rozwój społeczny i budowanie bardziej otwartego świata.
Obchody Dnia Walki z Dyskryminacją Osób z Niepełnosprawnością to także zachęta do podejmowania codziennych, często drobnych działań – od zmiany języka, przez większą uważność, po wspieranie inicjatyw na rzecz dostępności.
To przypomnienie, że równość nie jest przywilejem, lecz prawem każdego człowieka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze