Pozytywnym akcentem zakończyć 2021 rok - to cel na najbliższe tygodnie dla Romka Ficka.
Nie mógł wyobrazić sobie lepszego otwarcia 2021 roku Romek Ficek. Jego wyczyn, jakim było dziewięciokrotne zdobycie Rysów w ramach projektu Rysy Sky 24 h przez długi czas nie schodził z ust kibiców nie tylko na co dzień śledzących poczynania biegacza ze Skawicy.
- Biegłem przez zamarznięte Morskie Oko oraz Czarny Staw. Pozostałą trasę pokonywałem lekkim, ale szybkim marszem. Przy pierwszych okrążeniach, zdarzało się mi czasami podbiegać. Kiedy zmieniałem buty na raki, wówczas noga stawała się cięższa więc trudniej się szło, a co dopiero mówić o podbiegach przy takim nachyleniu terenu. Pierwsze dwa okrążenia pokonałem w 1 godzinę i 50 minut. Tempo zaczęło spadać od czwartego razu, kiedy to wiatr zadmuchiwał ścieżki i musiałem tworzyć nowe. Traciłem z tego powodu siły. Nie było też "twardych schodków" od których mogłem się odbijać - mówił specjalnie dla naszego portalu Ficek.Reklama
Nastepnie Ficek zameldował się we włoskich Dolomitach, gdzie zwyciężył na trasie liczącego 103 kilometrów Dolomiti Extreme Trail.
Daniem głównym dla ultra biegacza ze Skawicy w 2021 miał być start Ultra Trail du Mont Blanc. Przygoda Ficka z tym jednym z najbardziej znanych i wymagających biegów na świecie zakończyła się w okolicach 82 kilometra.
- Gdy dobiegłem do Courmayeur (81,45 km) wyprzedzając po drodze innych biegaczy i mając dobry czas, to już nie mogłem kontynuować biegu. Nogi odmówiły posłuszeństwa. Następne 20 kilometrów przeszedłem w 4 godziny. Uznałem, że to bezsensu, żebym tak szedł na metę do Chamonix, bo nie tak się to miało potoczyć. Jest mi przykro, jestem rozczarowany, ale trzeba żyć dalej. - mówi Romek Ficek,Reklama
Po dokładnych badaniach okazało się, że Romka czeka dłuższa przerwa od startów,...
... aż do teraz. W październiku na grupie patronów, Ficek przedstawił trzy projekty, z których zamierzał wybrać jeden. Do "wyboru" było zimowe pokonanie Głównego Szlaku Beskidzkiego ze wsparcie, bieg po najdłuższym szlaku 700 km) w Słowacji lub udział w liczącym 160 kilometrów Ultra Trail Vipava Valley - Slovenia.
Ficek zdecydował się na ten trzeci wybór - start już w przyszły weekend.
- Po kilku tygodniach naprawy organizmu, czyli uzupełnianiu żelaza, mimo że idzie to powoli to w pewien dzień osiągnąłem najlepszy czas na treningu z całego roku. Wtedy moja psychika już nie potrzebowała innego bodźca pojawił się uśmiech i zaskoczenie. Wiedziałem, że wszystko zaczyna iść w dobrą stronę. Podczas treningów osiągam świetne wyniki, najlepsze z dotychczasowych, chociaż zdaję sobie sprawę, że treningi nie mają takiej objętości jak ten 160 kilometrowy bieg w Słowenii. Oczywiście, że istnieje ryzyko, że jak w trakcie UTMB czy tydzień później podczas zawodów w Krynicy, coś się jednak stanie, ale mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Do odbudowy całkowitej jeszcze potrzeba kilka tygodni, lecz, tak jak mówiłem tego roku tak po prostu nie zostawię. Czuję siłę i chcę rok zakończyć pozytywnym akcentem - podsumował Roman Ficek.Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze