Z powodu ogłoszenia dziś powiatu nowotarskiego strefą czerwoną obligatoryjnie muszą w nim zostać zamknięte parki rozrywki i wesołe miasteczka. Tym samym swoje podwoje czasowo zamknął chętnie odwiedzany przez mieszkańców powiatu suskiego Rabkoland. Wielu pracowników z dnia na dzień straciło pracę.
Kamila Szura, manager ds. marketing w Rabkolandzie przekonuje, że zakazu działalności wesołych miasteczek i parków rozrywki w czerwonych strefach jest niesprawiedliwy krzywdzący. Właściciele obiektu nie mieli jednak wyjścia. - Najważniejsze jest dla nas bezpieczeństwo i zdrowie naszych klientów - mówi Piotr Wiecha, właściciel parku. Także on podkreśla, że parki rozrywki uznano za siedlisko wirusa, a ich właścicieli i pracowników pozbawiono źródła dochodów. - Dziwi nas fakt, że czerwona strefa oznacza, że zamknięte zostają tylko parki rozrywki. Baseny, siłownie, kina wszystkie z dużymi limitami, ale jednak mogą pracować – zauważa.
Zasady jakimi kierowano się przy określaniu obostrzeń rzeczywiście są zaskakujące. Parki rozrywki, które znajdują się na dużych powierzchniach, na świeżym powietrzu zostały uznane za potencjalnie najbardziej niebezpieczne, chociaż cały czas słyszymy, że to właśnie na otwartych powierzchniach jest najbezpieczniej. - Warto podkreślić, że na terenie parku nie odnotowano ani jednego przypadku zachorowania na COVID - 19. Wystarczy poczytać opinie w internecie, gdzie klienci doceniają jak dbaliśmy o dezynfekcje – podkreśla.
Piotr Wiecha zaznacza, że niektórzy wręcz pisali, że gdyby tak wyglądała walka z COVID- em jak w Rabkolandzie, to pokonalibyśmy już epidemię dawno. - Tym bardziej jest nam przykro, że pomimo tych starań, zamykamy obiekt w środku wakacji. Zwolniliśmy dzisiaj kilkadziesiąt osób – informuje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze