Wielu fanów kolarstwa nie tylko w powiecie suskim, ale i w Polsce nawet nie zauważyło, że odbył się 22. Międzynarodowy Wyścig Kolarski Memoriał Henryka Łasaka. Imprezę, która rozgrywana była od początku istnienia na drogach powiatu suskiego, tym razem zorganizowano… na ziemi limanowskiej, sprawiając przy tym, że wypromowany w dużej mierze dzięki władzom Suchej Beskidzkiej, Stryszawy, Zembrzyc i powiatu suskiego klasyk stał się parodią kolarskich zmagań. Wątpliwe przy tym, by impreza wróciła w nasze strony!
Zagorzałym fanom kolarstwa nie trzeba przybliżać sylwetki trenera Henryka Łasaka. Zawodnikiem był dobrym, ale nie wybitnym. Po zakończeniu kariery pracował jako mechanik w Polskim Związku Kolarskim, by w 1963 roku zostać asystentem trenera polskiej kadry kolarzy szosowych Władysława Wandora, a dwa lata później być już na jego miejscu. Przy pomocy Wojciecha Walkiewicza i Zbigniewa Rusina poprowadził polskich kolarzy do bezprecedensowych w historii tej dyscypliny w Polsce. Ci pod jego wodzą zdobyli brąz w wyścigu drużynowym na 100 km na mistrzostwach świata rozegranych w 1971 roku, a rok później olimpijskie srebro. Ryszard Szurkowski jako pierwszy Polak od 1956 roku wygrał w 1971 roku Wyścig Pokoju, by rok później powtórzyć ten sukces. Szybko okrzyknięto Łasaka najwybitniejszym polskim trenerem kolarskim. Pasmo sukcesów przerwała przedwczesna śmierć. Zginął w 1973 roku w wypadku samochodowym do jakiego doszło w Skomielnej Czarnej. Po jego śmierci jego zawodnicy sięgnęli w 1973 po mistrzostwo świata zarówno w wyścigu indywidualnym (Ryszard Szurkowski przed drugim Stanisławem Szozdą), jak i drużynowym na 100 km.
WYŚCIG MIAŁ SWOJĄ MARKĘ
Ponad dwie dekady znakomici niegdyś kolarze Tadeusz Mytnik i Mieczysław Nowicki uznali, że najlepszą formą oddawania hołdu Henrykowi Łasakowi będzie przeprowadzanie międzynarodowego wyścigu memoriałowego jego pamięci. Pomysłem zarazili włodarzy Suchej Beskidzkiej i to właśnie do tego miasta rok rocznie w jedną z sierpniowych sobót zjeżdżał barwny peleton. W Suchej Beskidzkiej wytyczano zarówno linię startu i mety. Trasa wyścigu prowadziła przez gminy Zembrzyce i Stryszawa, które w mniejszym stopniu niż stolica powiatu, ale również partycypowały w kosztach organizacji kolarskiego klasyku, jak nazywa się wyścigi jednodniowe. Pierwszy odbył się w 1999 roku, a jego zwycięzcą został Cezary Zamana, który potem jeszcze dwukrotnie (2002, 2003) był triumfatorem. Na tej liście są jeszcze tak uznane nazwiska jak Jacek Mickiewicz, Maciej Paterski, Paweł Franczak, Alan Banaszek. Największą, choć wówczas wschodzącą gwiazdą jaka zawitała do powiatu suskiego był Luka Mezgec, który nie miał sobie równych w 2011 i 2012 roku. Obecnie ściga się w renomowanej grupie Orica GreenEDGE, a na swoim koncie ma już wygraną etapową w Giro d’Italia (2014) i dwa etapowe triumfy w ubiegłorocznym Tour de Pologne.
Uznane nazwiska wśród triumfatorów wyścigu, jak i w peletonie, liczne grono startujących, ciekawa trasa i solidne jak na polskie realia nagrody sprawiły, że Międzynarodowy Wyścig Kolarski Memoriał Henryka Łasaka był najwyżej notowanym, klasycznym wyścigiem kolarskim w Polsce. Jeszcze kilka miesięcy temu szykowano się w powiecie suskim do organizacji jego 22 edycji. Pandemia koronwirusa sprawiła jednak, że kalendarz imprez sportowych (nie tylko kolarskich) został wywrócony do góry nogami.
Koronawirus nie tylko zdezorganizował życie w wielu krajach, ale i spowodował tzw. zamrożenie sportu. Zaczęto odwoływać kolejne imprezy lub przekładać je na inny termin. I tak też stało się z Tour de Pologne, który został skrócony z siedmiu do pięciu etapów, ale co najważniejsze jego nowy termin nałożył się z Memoriałem Henryka Łasaka. – Podczas rozmowy z głównym organizatorem - prezesem spółki Duo Circuli Pawłem Romańskim wyraziłem jasno swoje stanowisko, że wyścig musi być przesunięty na inny termin, by ten nie pokrywał się z Tour de Pologne. Uważam, że skoro Czesław Lang przełożył tak duży, wieloetapowy wyścig na inny termin i międzynarodowa organizacja wyraziła na to zgodę, to i w naszym przypadku jest to możliwe. Paweł Romański jednak nie widział takiego rozwiązania, więc zakończyliśmy rozmowę w przekonaniu, że w tym roku memoriału nie będzie. Dla mnie było jasne, że wystartuje w nim drugi lub trzeci garnitur, gdyż najlepsi polscy kolarze mieli się ścigać w Tour de Pologne , w ten sposób obniżona byłaby ranga naszego wyścigu – mówi burmistrz Suchej Beskidzkiej, Stanisław Lichosyt.
CICHACZEM PRZENIESIONY
Memoriału Henryka Łasaka w 2020 roku miało więc nie być. Tymczasem włodarz Suchej Beskidzkiej, jak twierdzi z mediów, dowiedział się, że impreza jednak odbędzie się, ale w okolicach Limanowej. - Po kłopotach organizacyjnych, o których dowiedziałem się po rozmowach z Suchej Beskidzkiej, jako człowiek sportu wyczynowego, mając swoją pokorę ale i swoją charyzmę, nie poddałem się. Musieliśmy znaleźć inne miejsce, otrzymaliśmy przychylność i wsparcie pana burmistrza Władysława Biedy, w organizację włączył się także pan marszałek i pan starosta – mówił portalowi Limanowa!N, Tadeusz Mytnik. Wspomniał, że ułożona przez niego trasa jest piękna, ale góry okazały się kąśliwe.
Zorganizowany w sobotę 8 sierpnia memoriał był, i tu trzeba nazwać rzeczy po imieniu, parodią zawodów. Już sam fakt, że zgłosiło się do nich nieco ponad 80 zawodników, czyli dwa razy mniej niż ścigało się rok rocznie w okolicach Suchej Beskidzkiej o czymś świadczy. Inaczej być jednak nie mogło, bo jak wspomniano wyżej czołówka biało-czerwonych uczestniczyła w Tour de Pologne (8 sierpnia odbywał się przedostatni etap, a dzień później peleton przejechał przez…. powiat suski), a przy tym tego dnia w kraju i nie tylko zorganizowano szereg prestiżowych wyścigów jednodniowych. Efekt tego był taki, że ostatecznie w Limanowej pojawiło się raptem 67 kolarzy. Z całym szacunkiem dla nich, ale o poziomie, jaki prezentują okazało się na mecie. Tę zdołało osiągnąć bowiem zaledwie 10 cyklistów! I żadnym wytłumaczeniem nie może być tutaj żar lejący się z nieba, czy też zbyt trudna 149-kilometrowa trasa. A mówienie, że wymagająca trasa będzie podnosiła rangę i przyciągała kibiców jest po prostu zaklinaniem rzeczywistości.
POZOSTAŁ NIESMAK
- Mieliśmy obawy związane z koronawirusem, ale głównym powodem, dla którego nie godziliśmy się na organizowanie wyścigu 8 sierpnia był termin, który kolidował z TdP. Wystarczyło go zmienić – mówi Stanisław Lichosyt. Podkreśla, że życie pokazało, jaki prestiż i poziom miały w tym roku te zawody. Teraz z całą pewnością nie jest to już najwyżej notowany klasyczny (jednodniowy) wyścig kolarski w Polsce. Pytanie czy zasadnym byłoby wyłożenie na niego niemałych pieniędzy z miejskiej kasy. – Skoro mieli obietnicę, że uzyskają wsparcie z Ministerstwa Sportu i z Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie, i dzięki temu nasz udział finansowy będzie mniejszy, to mogli powiedzieć i wyścig mimo wszystko doszedłby do skutku. Warto jeszcze dodać, że gdy wyścig odbywał się u nas i miał najwyższą klasę międzynarodowej organizacji UCI, to wówczas marszałek jakoś nie kwapił się uczestniczyć w kosztach jego organizacji – podkreśla burmistrz. Nie kryje oburzenia, że organizatorzy memoriału nie mieli na tyle taktu, by poinformować go o tym fakcie. – Przecież przez ponad dwadzieścia lat wspierani przez naszych sponsorów, razem z głównym organizatorem budowaliśmy markę tego wyścigu. To dzięki Suchej i innym samorządom z powiatu suskiego ten wyścig co roku organizowany był na najwyższym poziomie i zyskał swoją rangę – mówi bez owijania w bawełnę.
Sposób w jakim organizatorzy memoriału „pożegnali” się z powiatem suskim nakazuje wątpić, by ta impreza ponownie w nim zagościła. I sami zdają sobie z tego sprawę. - Jeśli nadal będzie przychylność lokalnych władz, ten wyścig będzie tutaj organizowany w przyszłym roku - powiedział portalowi Głos24 Limanowa Tadeusz Mytnik.
POMYSŁÓW NIE BRAKUJE
Burmistrz Stanisław Lichosyt nie zamierza z tego powodu rozdzierać szat ani wracać do rozmów z partnerami, którzy jego zdaniem utracili wiarygodność. – Formuła powoli się wyczerpywała – przyznaje i nie kryje, że część mieszkańców nie tylko nie była zainteresowana kolarskimi zmaganiami, ale i nie bardzo podobało się im, że miasto wydaje stosunkowo duże pieniądze na organizację jednodniowej imprezy sportowej. – Mamy świetną bazę sportową, która jest stale rozbudowywana i bardzo dobre warunki do organizowania wydarzeń sportowych wysokiej rangi. Za pieniądze, które co roku przeznaczaliśmy na Memoriał można zorganizować wiele ciekawych imprez, w tym np. nadać większą rangę odbywającemu się już w naszym mieście ogólnopolskiemu mityngowi Edwarda Szklarczyka – dodaje.
Natomiast fani kolarstwa także nie będę narzekać i to jeszcze w tym roku. 11 września (piątek) do Suchej Beskidzkiej zawitają uczestnicy 31. Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków, którzy będą tego dnia rywalizować na trzecim (przedostatnim) etapie. Pierwotnie jego trasa miała prowadzić ze Skawiny do Jaworzna, ale podkrakowskie miasto zrezygnowało z roli gospodarza ceremonii startu i cykliści ruszą na trasę właśnie w… Suchej Beskidzkiej. Będzie zatem okazja dłużej ich pooglądać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze