Komuś wyjątkowo nie przypadły do gustu metody edukacyjne proboszcza parafii w Suchej Beskidzkiej. Do tego stopnia, że domaga się usunięcia kapłana ze stanowiska katechety w suskim Liceum Ogólnokształcącym nr 1 im. Marii Skłodowskiej-Curie! Pismo w tej sprawie zostało skierowane do metropolity krakowskiego.
Skarga na księdza dra Wiesława Popielarczyka dotyczy tematów poruszanych przez niego na lekcjach religii, jak również traktowania młodzieży. Autor pisma (lub autorzy - nie zostało ono podpisane nazwiskami, a jedynie formułką „uczniowie klas nauczanych w roku bieżącym i poprzednim przez księdza ....) twierdzi, że kapłan przekazuje uczniom wiedzę „nierzetelną i sprzeczną z faktami naukowymi”. Chodzi na przykład o sprawy ekologii. „Tworzy własne teorie, które są niezgodne z podstawową wiedzą przyrodniczą. Sposób jego argumentacji wykazuje rażące braki w edukacji. To działanie może być powodem wprowadzania uczniów w błędne myślenie i zaburzenia ich postrzegania świata, a także podważa autorytet innych nauczycieli placówki, którzy przekazali uczniom wiedzę na dany temat” – czytamy w piśmie.
Zdaniem autora skargi, proboszcz wyraża się niegodnie o stanie kapłańskim i kwestionuje przestrzeganie celibatu przez duchownych. Ponoć twierdził na lekcjach, że ksiądz może mieć żonę. A nawet namawiał do nieuczciwości, sugerując, że jeśli ktoś zdradzi współmałżonka, nie powinien się do tego przyznawać, bo mogłoby to doprowadzić do krzywdzącego dzieci rozwodu.
Innym zarzutem skierowanym pod adresem księdza jest jego stosunek do uczniów. „Wykazuje całkowity brak szacunku do swoich rozmówców. Podczas dyskusji nie pozwala na wyrażenie własnego zdania, nieustannie przerywając wypowiedź ucznia. Wyśmiewa wszystkie poglądy różne od jego własnych oraz fakty naukowe(…). Stosuje szereg prymitywnych manipulacji psychologicznych i komentuje życie prywatne uczennic, doprowadzając je do łez” – pisze autor skargi. Oskarża również kapłana o słowną agresję pod adresem tych, którzy „stawiają mu opór”, obrażanie i poniżanie uczniów, a nawet stosowanie przemocy psychicznej. Na koniec apeluje do metropolity krakowskiego o wydanie proboszczowi zakazu nauczania w jakiejkolwiek placówce oświatowej. „Uważamy, że średniowieczny archetyp osoby duchownej, która twardą ręką musiała wpajać ciemnemu ludowi, jak powinien postępować, nie jest postawą odpowiednią w czasach obecnych” – podkreśla.
Nie wiemy na razie, czy arcybiskup Marek Jędraszewski widział już to pismo, a jeśli tak, to jak się do niego odniósł, ponieważ nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi na pytania w tej sprawie, które przesłaliśmy e-mailem do Kurii Metropolitarnej w Krakowie. Natomiast katecheta nie ukrywa rozbawienia, ale i rozżalenia treścią skargi. – To są bzdury totalne, wyssane z palca przez osobę, która nie uczęszcza na katechezę. Czterdzieści lat jestem pszczelarzem i równie długo zajmuję się ekologią. Jak więc można mi zarzucać brak kompetencji w tej dziedzinie? – mówi ze śmiechem. – Najprawdopodobniej było to pisane pod dyktando nauczycielki, która jest totalnie antykościelna. A sugerowanie, że powiedziałem, jakoby ksiądz mógł mieć żonę, jest wrednym oszczerstwem. Taka myśl nawet nie przyszłaby mi do głowy. Oczywiście mogłem powiedzieć, że czasem ksiądz rzuca kapłaństwo i się żeni, ale to zupełnie co innego. Zawsze też podkreślałem, iż zdrada jest ciężkim grzechem.
Przyznaje, że w ferworze dyskusji z uczniami mogło się zdarzyć, iż wszedł komuś w słowo lub podniósł głos. Jak jednak zapewnia, nigdy nikomu nie ubliżył ani się z niego nie wyśmiewał. – Młodzież chodzi na katechezy i chce żeby one były, więc to jest chyba najlepsza odpowiedź na zarzuty postawione w tym liście. Gdyby było tak źle, jak tam opisano, nikt by na lekcje religii nie przychodził. To pismo jest jednym wielkim kłamstwem, totalnym oszczerstwem – dodaje.
Anna Sala, dyrektorka Liceum Ogólnokształcącego nr 1 im. Marii Skłodowskiej-Curie w Suchej Beskidzkiej mówi, że i do niej dotarły skargi na księdza, w związku z czym podjęła działania mające wyjaśnić, czy zarzuty stawiane katechecie są zgodne z prawdą, a także doprowadzić do rozwiązania problemu. – Jesteśmy po rozmowach z zainteresowanymi klasami, hospitacji zajęć prowadzonych przez księdza oraz wyjaśnieniach z jego strony. Mam konkretne wymagania wobec nauczycieli, realizacji programu oraz doboru tematyki na zajęciach, która musi być zgodna z naszymi ogólnymi wytycznymi. Dlatego kontroluję sytuację i docierają do mnie sygnały, że są już tego efekty. Mam nadzieję, że poprawa okaże się trwała – informuje dyrektorka.
Edyta Łepkowska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze